Ostoja Dolina Bogdanki: W Poznaniu powstanie dzielnica-ogród? Miasto jest przeciw

Czytaj dalej
Fot. Pawel F. Matysiak
Marta Danielewicz

Ostoja Dolina Bogdanki: W Poznaniu powstanie dzielnica-ogród? Miasto jest przeciw

Marta Danielewicz

Właściciel prywatnego lasu w zachodnim klinie zieleni podzielił swój teren na mniejsze parcele i chce sprzedać 193 działki. Tym samym pragnie stworzyć wspólnotę Ostoja Doliny Bogdanki i w przyszłości starać się o przeznaczenie tego gruntu pod budownictwo mieszkalne.

Marzy mu się stworzenie dzielnicy – ogrodu. Jak zapewnia – chce tym samym realizować wizje profesorów Czarneckiego i Wodziczki. Miasto ostrzega potencjalnych kupców: Na tym terenie jest las, nie można się budować!

Kliny zieleni w Poznaniu to zdaniem wielu unikatowe zjawisko na skalę europejską. Projekt zakładający utworzenie 10 klinów zieleni wokół miasta, które miały łączyć parki miejskie z podmiejskimi lasami, został stworzony w latach 30. przez wybitnych profesorów: Władysława Czarneckiego i Adama Wodziczko.

Kliny przede wszystkim miały służyć przewietrzeniu miasta, rekreacji, poprawie jakości życia mieszczan. Przez lata zmienił się ich kształt, a niektóre zostały „nadgryzione” przez deweloperów. Jednym z ważniejszych jest zachodni, zwany golęcińskim. Las, który go spina w całość, jest po części w rękach Zakładu Lasów Poznańskich, ale także prywatnych. Szczególnie jeden z lasów prywatnych o powierzchni ponad 20 hektarów jest solą w oku urzędu miasta. Od lat prywatny inwestor prowadzi tam cykliczną wycinkę, pod pozorem tworzenia dróg przeciwpożarowych. O sprawie pisaliśmy już w 2014 i 2017 roku. Zakład Lasów Poznańskich od 2014 roku zgłasza nielegalną wycinkę policji i prokuraturze.


- Ten pan taką wycinka narusza zapisy Uproszczonego Planu Urządzania Lasu (UPUL). Niestety, prawo w tym zakresie nie jest do końca skuteczne i nie możemy wyegzekwować zaprzestania tego procederu

– mówi Mieczysław Broński, dyrektor Zakładu Lasów Poznańskich.

- Każda nielegalną wycinkę zgłaszamy policji, która sprawy kieruje do sądów. Jedna już się zakończyła. Sąd orzekł grzywnę w wysokości 2 tys. zł i przepadek drewna zdobytego podczas niezgodnych z prawem cięć – dodaje Łukasz Antosz, leśniczy.

23-hektarowy las ma kilku właścicieli – w tym Dariusza Kowalczyka, który występuje jako główny inwestor i jest w sporze z miastem i ZLP. Nie uważa on, by był katem drzew. Wręcz przeciwnie.

- Od stycznia tego roku zaczął obowiązywać nowy UPUL, który przewiduje redukcję 70 procent wiekowego drzewostanu. Zobowiązuje nas tym samym do wycinki. Jak to się więc ma do zarzutów dyrekcji ZLP? - pyta Kowalczyk.

Zresztą spór o wycinkę drzew to wierzchołek góry lodowej. Problem jest szerszy. Bowiem Dariusz Kowalczyk ma pewną wizję dla rozwoju tego terenu, z którą zupełnie nie zgadza się urząd miasta.

- Kliny zieleni były stworzone przez prof. Czarneckiego i Wodziczkę nie po to, by planować w nich lasy produkcyjne, a by realizować ideę miasta ogrodu. Ja taką wizję mam – mówi Kowalczyk.

O co chodzi dokładnie? Kowalczykowi marzy się, by zamiast lasu produkcyjnego zrobić zabudowę mieszkalną, nie dużą, ekstensywną, odrobinę luksusową. Tym samym stworzyć osiedle otoczone lasem, parkiem przy wykorzystaniu najnowszych osiągnięć technologicznych w budownictwie. W tym celu rok temu uruchomił firmę o nazwie Ostoja

Doliny Bogdanki, w lipcu tego roku zarejestrował wspólnotę, a teraz sprzedaje teren pod inwestycję. Obecnie niemożliwą do realizacji. Do sprzedania ma 193 działki. Zdaniem leśników wcześniejsza wycinka drzew służyła właśnie temu, by zrobić dojazd do każdej z parceli. Następnie Kowalczyk chciałby je uzbroić.

Pozostało jeszcze 53% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Marta Danielewicz

Zajmuję się głównie tematyką z zakresu ochrony środowiska, śledzę także rozwój lokalnego biznesu. Tropię afery toksyczne, bacznie obserwuję zmiany w świadomości i prawie dotyczące ochrony środowiska. Z kolei w biznesie podziwiam nowe rozwiązania technologiczne, kibicuję małym i dużym firmom, stosującym się do zasad CSR, piszę o prawach pracownika, a także o tych, którzy o nie walczą.
Prywatnie mam szczęście być właścicielką psa, który został interwencyjnie odebrany z pseudohodowli, lubię dobrą kuchnię, niskobudżetowe podróże po świecie, a także filmy animowane.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.