Odszkodowania za wysiedlenia? Poznaniacy walczą od lat

Czytaj dalej
Fot. Waldemar Wylegalski
Karolina Koziolek

Odszkodowania za wysiedlenia? Poznaniacy walczą od lat

Karolina Koziolek

PiS wraca do tematu reparacji wojennych: "To ważny temat". Poznaniacy walczą o odszkodowania od lat, ale blokuje ich prawo.

Jarosław Kaczyński zapowiedział, że Polska będzie domagać się odszkodowań za straty, jakie kraj poniósł w czasie wojny. Poznański poseł Prawa i Sprawiedliwości potwierdza, że będzie to jeden z najważniejszych tematów stosunków polsko-niemieckich najbliższych miesięcy.

- Odszkodowania były traktowane przez ostatnie lata jako temat tabu. Zdaniem PiS nie powinno tak być

- mówi poseł Szymon Szynkowski vel Sęk, przewodniczący polsko-niemieckiej grupy parlamentarnej.

Spór prawny

Historia odszkodowań ciągnie się od lat. W tej chwili trwa spór prawny o to, czy Polska w przeszłości formalnie zrzekła się roszczeń i jakie prawo mają o nie występować obywatele indywidualnie.

Według części prawników Polska zrzekła się wszelkich odszkodowań od Niemiec w 1953 r. Inni eksperci przekonują, że Polska została wówczas do tego zmuszona przez ZSRR, więc podpisanie deklaracji Rady Państwa PRL nie powinno pozostawać w mocy.

W związku ze sporem poseł PiS Arkadiusz Mularczyk poprosił Biuro Analiz Sejmowych, by zbadało tę sprawę pod kątem prawnym.

Jak wygląda praktyka

Jaka jest rzeczywistość, pokazują jednak starania poznańskich prawników oraz stowarzyszeń, które od lat podejmują temat reparacji wojennych.

Maciej Obrębski kilka lat temu na naszych łamach mówił, że przygotowuje się do złożenia pozwów o odszkodowanie wobec państwa niemieckiego. Dziś przyznaje, że sprawy nie zakończyły się sukcesem dla jego klientów. Wszystkie pozwy były dopiero w fazie przygotowań i w praktyce żaden z nich nie trafił do sądu. - Sprawy zostały „skasowane” przez orzeczenie Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze z lutego 2012 roku. Orzeczenie MTS potwierdzało zasadę immunitetu jurysdykcyjnego, które oznacza, że ewentualne pozwy można było składać tylko przed sądami niemieckimi - tłumaczy mecenas.

Podobnie w przypadku spraw, o które walczy Elżbieta Rybarska i założone przez nią Stowarzyszenie Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych.

- Teoretycznie jesteśmy przygotowani do składania pozwów. Mamy dokumenty z IPN-u, Archiwum Państwowego oraz archiwum Międzynarodowego Biura Poszukiwań w Bad Arolsen w Niemczech. Potwierdzają one wypędzenie, prace przymusowe oraz utratę bliskich

- wylicza Rybarska, której rodzina była wysiedlona w czasie wojny na Wschód.

Bartosz Kędzierski, prawnik, który pomaga stowarzyszeniu, tłumaczy jednak, że składanie pozwów przed polskimi sądami jest w tej chwili bezzasadne z powodu wspomnianego wcześniej immunitetu jurysdykcyjnego, jaki chroni Niemcy - Czekamy na ruch partii rządzącej. Tylko on może zmienić coś w sytuacji poszkodowanych - tłumaczy mec. Kędzierski.

Inną drogą walki o odszkodowania jest wystąpienie przed sądami bezpośrednio w Niemczech. Jest to jednak bardzo droga procedura i poszkodowani nie decydują się na nią.

W „Głosie” opisywaliśmy historię poznaniaka żydowskiego pochodzenia, który zdecydował się na proces w Niemczech. Sąd pierwszej instancji w Berlinie przyznał mu wówczas 30 tys. euro odszkodowania za wysiedlenie.

- Prowadzenie sprawy przez niemiecką kancelarię jest jednak bardzo kosztowne. Do tego trzeba doliczyć koszty postępowania sądowego w Niemczech. To nieraz kwoty równe rocznej emeryturze osób poszkodowanych. Zwyczajnie nie stać ich na proces w Niemczech - tłumaczy mec. Kędzierski.

Co dalej?

Poseł Szynkowski pytany o możliwy scenariusz dalszych starań PiS-u o odszkodowania odpowiada, że trzeba na nie zaczekać. - Za wcześnie, by mówić o konkretach. Przede wszystkim czekamy na ustalenia Biura Analiz Sejmowych. Potem zlecimy pewnie sporządzenie dodatkowych opinii prawnych. To od nich będą zależały dalsze kroki - tłumaczy.

Mówi też, że jego partia nie obawia się, że wywołanie tematu odszkodowań może pogorszyć stosunki obu krajów.

- Od miesięcy wysłuchujemy pouczeń ze strony niektórych niemieckich polityków i mediów, np. odnośnie polityki migracyjnej. Tymczasem oczekujemy partnerskich relacji i rozmowy o sprawach od lat nierozwiązanych

- tłumaczy.

Współpraca: NK

Karolina Koziolek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.