Natalia Dyjas-Szatkowska

Od niesmaku po zachwyt. Sporo emocji wokół plakatu Dni Miasta

Plakat autorstwa Magdaleny Wosik wygrał w konkursie zielonogórskiego oddziału  Związku Polskich Artystów Plastyków. Fot. Materiały zielonogórskiego oddziału ZPAP Plakat autorstwa Magdaleny Wosik wygrał w konkursie zielonogórskiego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków.
Natalia Dyjas-Szatkowska

Jeden plakat, a tyle emocji... W miniony wtorek jury wybrało zwycięski plakat Winobrania. I od tego czasu głosy na temat dzieła nie milkną.

„Niespecjalny”, „beznadziejny”, „słaby” - to tylko parę negatywnych określeń mieszkańców na te¬mat plakatu, który zwyciężył w konkursie zielonogórskiego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków. Pojawiają się też głosy pozytywne...
- Plakat spełnił swój cel – mówi dr Agnieszka Opalińska z Uniwersytetu Zielonogórskiego. - Sztuka nie jest po to, by się podobać, ale by prowokować, zmuszać do myślenia! Plakat w formie i przesłaniu jest intrygujący.

Emerytka Krystyna Barszczeewska ma mieszane uczucia.
- Skoro wybrali go ci, co się znają na sztuce, bo przecież plakat to sztuka, to ja to akceptuję - mówi. - Nie znam się, ale wizualnie to on mi się tak po prostu nie podoba.
- To jak z disco polo. Jak coś się podoba większości, to znaczy, że jest dobre? - mówi Patryk Szymański. - Plakat nie musi się wszystkim podobać. Większość ludzi nie chodzi do galerii. Nie ma wyrobionego gustu. Ma być łatwo, lekko i przyjemnie. Jak na jarmarku winobraniowym.
- Coś w tym jest, ale nie do końca do mnie przemawia - przyznaje Ewa Różańska-Guc. - Wolałabym zielone winogrona, Bachusa, może wieżę ratuszową. Coś co się od razu kojarzy z Winnym Grodem.
- Chcieliśmy, żeby plakat nie był taki powtarzalny jak co roku. - mówi Anna Zawadzka-Dziuda, z okręgu zielonogórskiego ZPAP, która weszła w skład jury tegorocznego konkursu. - Przez ostatnie lata te plakaty zaczęły być do siebie bardzo podobne. Chcieliśmy wybrać coś innego stylistyką, pomysłem... Żeby nie zawsze było to wino na plakacie. Szukaliśmy rozwiązań malarskich, kolorystycznych, by to było wesołe, z pomysłem, z satyrą. Dlatego ten Adam i Ewa tak bardzo nam się spodobał. Jesteśmy w szoku, że to wywołało aż takie kontrowersje. Na Face¬booku pojawiły się określenia, że ja bym nigdy ich nie skojarzyła z takimi skandalicznymi przesłaniami. Dla mnie to jest po prostu zabawne, z satyrą i humorem. Widzę tu też skojarzenie z rzeźbą zielonogórskiej Winiarki. Dlatego nie rozumiem, dlaczego jest aż takie oburzenie do tej postaci na plakacie.

O konkursie na plakat winobraniowy mówi członek jury

Anna Zawadzka-Dziuda podkreśla, że konkurs przeprowadzono zgodnie z regulaminem.
- Każda praca ma godło - mówi. - Na koniec, po wybraniu już prac, dopiero otwieramy koperty z godłem i wiemy, kto wygrał.
- Napłynęło około siedemdziesięciu propozycji, czterdziestu autorów - mówi prof. Radosław Czarkowski z UZ, członek jury. - Ten wybór pozornie był dosyć szeroki. Ponieważ sporo plakatów bazowało na estetyce, która cały czas nam do tej pory towarzyszyła, a jednocześnie była to estetyka, która rządzi się prawami narzędzia, czyli komputera. Plakat to jest wypowiedź autorska. Natomiast to, czego często brakuje w plakacie, to jest brak takiej refleksji i idei. Natomiast plakat, który został wybrany, spełnia wszystkie cechy, porządkujące jakość warsztatową. I kompozycja, kolorystyka i idea, a obok tego bardzo autorskie widzenie rzeczy. Nie sądziłem, że ten plakat będzie wzbudzał aż tyle kontrowersji. Jury składało się z artystów, więc sądziłem, że dostajemy rodzaj przyzwolenia społecznego, by wybrać pracę, która jest faktycznie dobra. Plakat jest podany w sposób znakowy, nie uważam, żeby był wulgarny. I nie mam wrażenia, żeby trzeba było chować go przed dziećmi. Jednak myślę, że to jest świetne sięgnięcie do tradycji polskiej szkoły plakatu.

Plakat autorstwa Magdaleny Wosik wygrał w konkursie zielonogórskiego oddziału  Związku Polskich Artystów Plastyków.
Materiały zielonogórskiego oddziału ZPAP Plakat autorstwa Magdaleny Wosik wygrał w konkursie zielonogórskiego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków.

- Kontrowersje właśnie do mnie dotarły - mówi autorka plakatu, Magdalena Wosik. - I absolutnie mnie zaskoczyły, bo nie miałam intencji, by plakat był kontrowersyjny. Zabawny, może nieco pikantny, ale bulwersujący? Rozbawiły mnie głosy domagające się interwencji Kurii. Szczerze wierzę w mądrość duchowych przewodników Kościoła i mimo wszystko liczę, że jednak nie zostanę ekskomunikowana. W końcu Adam i Ewa w Raju to obraz archetypiczny. Przykro mi, że nie wszyscy zielonogórzanie rozpoznali moje graficzne porównanie Ich pięknego miasta właśnie do Edenu.

- Inaczej będą wyglądać plakaty, które pojawią się w skali kraju - mówi prezydent Kubicki. - Nie wyobrażam sobie, żeby one wyglądały w ten sposób.

Jednak fakt, że jest to plakat zwycięski konkursu to jedno, zaś cała oprawa graficzna Winobrania zostanie stworzona przez kogoś innego.

- Tak, te motywy jednak będą się różniły - mówi prezydent. - Konkurs na plakat artystyczny był oficjalnie ogłoszony, jury go wybrało, ale nie wyobrażam sobie, żeby ten plakat, poza takim artystycznym odbiorem, był gdzieś przekazywany.
Organizatorem Winobrania jest Zielonogórski Ośrodek Kultury. Czy jego dyrektor Agata Miedzińska, spodziewała się aż takich emocji wokół plakatu?

- Od początku istnienia konkursu, plakat wybierany przez ZPAP wywołuje emocje - mówi A. Miedzińska. - Niejedna osoba mówi mi, że takiej reklamy to on jeszcze nie miał. Jeżeli chodzi o layout wino¬braniowy (czyli całą oprawę wizualną Winobrania - dop. red.) to jest zupełnie inny. W tym roku współpracujemy z zielonogórzanką Sylwią Gromacką-Staśko, której prace będą zdobiły Winobranie 2017...

Kim jest autorka zwycięskiego projektu? Magdalena Wosik to ilustratorka, laureatka nagród, wykładowczyni na ASP.

Natalia Dyjas-Szatkowska

Dzień dobry! Nazywam się Natalia Dyjas-Szatkowska i jestem rodowitą zielonogórzanką. Pracuję w "Gazecie Lubuskiej" od 2016 roku. I choć z wykształcenia jestem filologiem polskim i teatrologiem, to swoją pracę zawodową związałam właśnie z mediami. 


W obszarze moich działań znajdują się: 



  • problemy i sprawy Zielonej Góry,

  • kwestie, które poruszają mieszkańców powiatu zielonogórskiego.


Ważne są dla mnie codzienne problemy mieszkańcówsprawy społeczne i kulturalne naszego regionu. Nie jest mi obojętny los zwierzaków i często piszę o nich na naszych łamach. Lubię spotkania z ludźmi i to właśnie nasi Czytelnicy są dla mnie wielką inspiracją. To oni podpowiadają, czym warto się zająć, co ich boli, denerwuje, ale i cieszy. 


Zawsze lubiłam rozmawiać z ludźmi. Jako osoba, która pracowała z nimi podczas organizacji różnych wydarzeń kulturalnych i festiwali, zrozumiałam, że to właśnie człowiek i jego historia są dla mnie najważniejsze. To więc chyba nie przypadek, że zaczęłam pracę w dziennikarstwie... 


W wolnych chwilach (jeśli jakaś się znajdzie... :)) nałogowo pochłaniam książki (kryminałom mówię nie, ale mocno kibicuję nowej, polskiej prozie) i z aparatem poznaję nasze piękne województwo lubuskie. Chętnie dzielę się urodą regionu na łamach "Gazety Lubuskiej" i portalu "Nasze Miasto". Nie boję się też pokazywać, co jeszcze mogłoby się tutaj zmienić. I to właśnie przynosi mi największą satysfakcję w pracy. Gdy uda się choć trochę ulepszyć otaczającą nas rzeczywistość. 


Czy w Twojej okolicy dzieje się coś ważnego? Masz sprawę, która Twoim zdaniem powinna zostać opisana w naszej gazecie? A może masz jakiś kłopot, który należy rozwiązać? Śmiało! Skontaktuj się ze mną, postaram się zająć danym tematem.


Kontakt do mnie: natalia.dyjas@polskapress.pl


Telefon: 68 324 88 44 lub: 510 026 978.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.