Witold Głowacki

Od czego zaczyna się historia Bożego Ciała? Od cudu eucharystycznego

Msza w Bolsenie. Fresk Rafaela z 1512 r. Fot. Domena publiczna/Wikipedia Msza w Bolsenie. Fresk Rafaela z 1512 r.
Witold Głowacki

Choć pierwsza legenda o cudzie przemiany hostii w ciało Chrystusa pochodzi z VIII wieku, impulsem do ustanowienia święta była historia o 500 lat późniejsza.

Święto Bożego Ciała - a ściśle Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa - to dzieło papieża Urbana IV. Pod wpływem głośnych cudownych wydarzeń z Bolseny - o których za moment - przygotował on w 1264 roku ustanawiającą święto w celu m.in. „uczczenie pamiątki ustanowienia Najświętszego Sakramentu, która w Wielki Czwartek nie może być uroczyście obchodzona ze względu na powagę Wielkiego Tygodnia”. Urbanowi IV nie było jednak dane ogłoszenie bulli - zmarł chwilę po jej sporządzeniu. Opublikował ją - i tym samym formalnie ustanowił święto Bożego Ciała - dopiero w 1317 roku papież Jan XXII. Od tego czasu jest obchodzone przez katolików na całym świecie.

A co takiego miało się stać w Bolsenie? Otóż w 1263 roku pewien ksiądz wątpiący w transsubstancję - czyli możliwość przemiany symbolicznych odwzorowań ciała i krwi Chrystusa w postaci opłatka i mszalnego wina - podczas odprawiania mszy miał ujrzeć, wraz ze swymi wiernymi, jak z trzymanej przez niego w dłoniach hostii sączą się krople krwi. Kilka z nich paść miało nawet na znajdujący się przed księdzem korporał (czyli rodzaj liturgicznego obrusu używanego w obrzędzie przemienienia) - jest on do dziś przechowywany w katedrze w Orvieto.

Historia z Bolseny szybko obiegła całą średniowieczną Europę, była szeroko dyskutowana i bezpośrednio wpłynęła na decyzję Urbana IV (który zresztą do Bolseny nie miał daleko, bo akurat urzędował w Orvieto) o powołaniu do życia nowego kościelnego święta. Zarazem jest zaś jednak jednym z najsłynniejszych przykładów cudów eucharystycznych.

W chrześcijaństwie istnieje cała kategoria cudów związanych bezpośrednio z hostią, winem mszalnym i sakramentem eucharystii. Należą do tych najbardziej spektakularnych - bo w ich wypadku ma najczęściej dochodzić do pełnej zamiany symbolicznych odpowiedników ciała i krwi Chrystusa - czyli hostii i wina - w te całkowicie rzeczywiste. Część z nich opiewają średniowieczne legendy, których prawdziwości już raczej nigdy nie będziemy mogli rozstrzygnąć. Część ma dość proste wytłumaczenia biologiczne - najczęściej przyczyną nieporozumień bywała działalność bakterii Serratia marcescens, czyli „pałeczki krwawej”, zdolnej do wytwarzania czerwonego pigmentu i odpowiedzialnej już za setki jeśli nie tysiące „cudów”, które okazywały się najwyżej cudami natury. Ale są też, nawet całkiem współcześnie, przypadki, które rzeczywiście co najmniej trudno wytłumaczyć z punktu widzenia nauki. To właśnie one mają największe szanse na uznanie przez Kościół - o co zdecydowanie nie jest łatwo.

Kościół podchodzi bowiem do kwestii cudów eucharystycznych wyjątkowo ostrożnie. W całej swej historii uznał ich niespełna 140 - czyli naprawdę niewiele. Współcześnie samo uznanie danego przypadku przez watykańską Kongregację Nauki Wiary za „zdarzenie o znamionach cudu eucharystycznego” wymaga serii badań medycznych i biologicznych (łącznie z badaniami DNA). Ale nawet one nie wystarczą do uznania go za pełnoprawny cud. Do tego bowiem potrzeba czegoś więcej - najlepiej innych (również udokumentowanych i przebadanych) zdarzeń o cudownym charakterze towarzyszących samej przemianie hostii czy mszalnego wina.

Najstarszy odnotowany przekaz o cudzie eucharystycznym pochodzi z VIII wieku, z włoskiego Lanciano. Mszę miał tam akurat odprawiać kapłan, któremu zdarzało się powątpiewać w Przeistoczenie, na tyle, że otrzymał jednoznaczne udosłownienie całego rytuału. Tuż po wypowiedzeniu formuły konsekracji, hostia trzymana przez niego w rękach przemienić się miała w okrągły kawałek ludzkiego ciała (jakkolwiek to dziwnie brzmi) a wino w kielichu mszalnym w krew. Krew miała następnie zakrzepnąć w pięć nieregularnych kształtów bryłek, różniących się też większością - ważono je i mierzono a wyniknąć miał z tego następujący paradoks: Otóż pojedyncza bryłka miała ważyć tyle samo, co wszystkich pięć (sic!), a do tego ciężar najmniejszej bryłki miał się równać ciężarowi tej największej. Na tym nie koniec, bo oprócz tego ciężar dwóch bryłek miał być zawsze równy ciężarowi pozostałych trzech.

W Lanciano do dziś można oglądać zarówno cudowną hostię, jak i bryłki pozostałe po tym, co zaszło w mszalnym kielichu. Początkowo przechowywano je w skrzynce z kości słoniowej, obecnie znajdują się w wykonanym w XVII wieku bogato zdobionym, przeszklonym tabernakulum będącym zarazem relikwiarzem, wystawionym w kościele św. Franciszka w Lanciano.

Ale cuda eucharystyczne, zdarzenia o znamionach cudu eucharystycznego, wreszcie przypadki uważana przez wiernych lub ich część za cuda, miały miejsce również w Polsce. Oto najsłynniejsze przykłady.

Pozostało jeszcze 69% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Witold Głowacki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.