Dorota Kowalska

O. Tomasz Grabowski: Osamotnienie jest wynikiem źle przeżywanej samotności

o.Tomasz Grabowski OP Fot. materiały prasowe o.Tomasz Grabowski OP
Dorota Kowalska

W świecie ludzi osamotnionych bardzo ryzykowną postawą jest pokazanie drugiemu swoich potrzeb, pragnień i próba zaspokojenia czyichś pragnień i potrzeby miłości. Bez odsłonięcia serca nie sposób pokochać i być pokochanym. Dlatego chowamy się za fasadami, prezentujemy samych siebie z jak najlepszej strony – mówi o. Tomasz Grabowski OP.

Nie ma Ojciec wrażenia, że ludzie są coraz bardziej samotni?
Jestem o tym głęboko przekonany, ale zanim będziemy mogli rozmawiać o samotności, trzeba ją nieco zdefiniować. Proszę się nie obawiać, to nie będzie wykład! Niemniej, „samotność” jest słowem wieloznacznym i dlatego niekiedy opisuje stan pozytywny i potrzebny, a niekiedy trudny i niepożądany. Żeby skrócić definicję do niezbędnego minimum, zaznaczmy tylko, że czym innym jest samotność rozumiana jako bycie samemu, a czym innym osamotnienie. Pierwszy stan może być wynikiem wyboru, etapem w życiu, dzięki któremu określamy samych siebie, a drugi najczęściej jest wynikiem sytuacji odrzucenia przez grupę, bliskich, łączy się z poczuciem wyobcowania z kultury, środowiska czy systemu wartości. Umówmy się, proszę, że gdy będziemy mówić o samotności, która jest ciężka, przepełniona smutkiem, która doskwiera, ponieważ rozcina tworzone więzi, wówczas będziemy posługiwać się - dla porządku - słowem „osamotnienie”.

Z czego wynika osamotnienie zatem?
Pytanie kluczowe, jednocześnie najtrudniejsze. Zaryzykuję taką tezę: osamotnienie jest wynikiem źle przeżywanej samotności. Po zdziwieniu na pani twarzy domyślam się, że taka odpowiedź niczego nie wyjaśnia. Po kolei zatem. Każdy z nas jest sam. Jesteśmy indywidualnościami. Każdy jeden z nas jest zupełnie wyjątkowy i zarazem niepoznany, wręcz niezrozumiały dla zewnętrznego świata. Jednocześnie w każdym z nas jest ogromne pragnienie więzi, bliskości, bycia przyjętym, zrozumianym i zaakceptowanym takim, jakim jest. Kłopoty zaczynają się wtedy, kiedy samych siebie nie przyjmujemy, a chcemy być przyjęci przez innych. Szukamy w relacji tego, czego sami sobie nie daliśmy. Zamiast ucieszyć się sobą, docenić samych siebie, liczymy na to, że ktoś inny nas doceni, obejmie i zaakceptuje. Fałszywie wyobrażamy sobie, że dopiero wówczas, gdy ktoś nas pokocha, pokochamy samych siebie. Tak się jednak nie dzieje. W świecie niewiele jest miłości darmowej czy bezwarunkowej. Dlatego spragniony miłości człowiek często szuka jej na próżno. Ludzie chcą wejść w relację z kimś spełnionym, a nie z kimś, kogo mieliby zaspokoić. Dlatego odbijamy się od siebie nawzajem i przeżywamy pogłębiające się osamotnienie.

Pozostało jeszcze 88% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Dorota Kowalska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.