O czyje interesy dba poseł Zbigniew Ajchler?

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Dembiński
Mikołaj Woźniak

O czyje interesy dba poseł Zbigniew Ajchler?

Mikołaj Woźniak

Poseł Zbigniew Ajchler wstąpił do Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt. Fundacja Otwarte Klatki zarzuca mu chęć lobbingu na rzecz ferm futrzarskich.

- Wstąpiłem do tego zespołu, bo w moim domu zawsze były zwierzęta. Nie wyobrażam sobie, nie żyć z nimi w symbiozie. Nie biorę pieniędzy za pracę posła, ale chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem - tłumaczy Zbigniew Ajchler, poseł PO wybrany z okręgu pilskiego.

Zaznacza, że jest zdecydowanym przeciwnikiem zaniedbywania i znęcania się nad zwierzętami, w tym bicia ich czy trzymania psów na łańcuchu.

- Uważam, że za to powinny być wysokie kary. Jednak nie ukrywam, że jednym z powodów była też hodowla norek. Chcę wziąć udział w dyskusji na ten temat

- mówi Ajchler.

Wszystko związane jest z planowaną nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt. W planach jest m.in. zakaz hodowli zwierząt futerkowych. To on wzbudza najwięcej emocji.

Fundacja Viva i Otwarte Klatki zarzuciły posłowi, że w zespole będzie lobbował na rzecz hodowców. Fundacje przypomniały też, że jego syn chce otworzyć fermę norek, a asystentka również jest związana z przemysłem futrzarskim.

Zbigniew Ajchler, poseł PO, zapewnia, że wstąpił do Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt nie po to, żeby blokować zakaz hodowli zwierząt futerkowych,
Grzegorz Dembiński Zbigniew Ajchler, poseł PO, zapewnia, że wstąpił do Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt nie po to, żeby blokować zakaz hodowli zwierząt futerkowych, ale żeby rzetelnie o nim dyskutować

- Wydaje nam się, że obecność pana Ajchlera w Parlamentarnym Zespole Przyjaciół Zwierząt to taktyka obrana na to, by patrzeć na ręce osobom, które mogą mu zaszkodzić prywatnie i biznesowo - mówi Paweł Rawicki z fundacji Otwarte Klatki. Według niego to kontynuacja tego, co wcześniej robił brat Zbigniewa Ajchlera, Romuald, były poseł. Rawicki przypomina, że również był członkiem parlamentarnego zespołu.

- Dla mnie te fundacje są niewiarygodne, tendencyjne i nieuczciwe. Zorganizowały np. wystawę obok sejmowej kaplicy, jak odbywa się hodowla norek w Polsce. I gdybym nie pochodził ze wsi, to... sam byłbym za tym, żeby natychmiast jej zakazać. Z praktyki, a nie teorii wiem, jak te fermy funkcjonują naprawdę

- przekonuje poseł PO. I dodaje, że w kampanii wykorzystano zdjęcia chorych zwierząt z tzw. szpitalika, który znajduje się w każdej hodowli.

Ajchler zwraca też uwagę na kolejny aspekt sprawy. Do produkcji ubrań hoduje się także inne zwierzęta, nie tylko norki. - Są jeszcze kożuchy, buty, torebki. I robi się to na całym świecie. Dlaczego więc miałoby się nie hodować norek, ale inne zwierzęta już tak? - pyta poseł. I wyjaśnia, że norki żyjące w hodowlach nie nadają się do życia na wolności. Nie są przyzwyczajone do walki o pożywienie, ważą kilka razy więcej niż ich dzikie odpowiedniki i szybko przegrałyby z innymi zwierzętami.

- Fundacje wykorzystują protesty ludzi. Ale przecież przedsiębiorcy mają ekspertyzy środowiskowe i pozwolenia. Co mam powiedzieć dorosłemu synowi - nie hoduj norek, tylko barany? To absurdalne - odpowiada na zarzuty Ajchler. Według niego potrzebne są firmy niezwiązane z żadną stroną sporu, które mogłyby wykonywać potrzebne ekspertyzy.

Przeciwny zakazom jest także Stanisław Kalemba, były minister rolnictwa i rozwoju wsi.

- Tak niczego nie zbudujemy. Trzeba szukać kompromisu. Tym bardziej że hodowla tych zwierząt nie jest zabroniona w przepisach europejskich - zauważa Stanisław Kalemba. Według niego należy raczej poprawić funkcjonowanie ferm futrzarskich.

Zbigniew Ajchler, poseł PO, zapewnia, że wstąpił do Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt nie po to, żeby blokować zakaz hodowli zwierząt futerkowych,
Waldemar Wylegalski Stanisław Kalemba jest przeciwny zakazom

- To powinny być mniejsze fermy, usytuowane z dala od zabudowań, bo zapachy mogą być rzeczywiście uciążliwe dla mieszkańców. Ważne też, by norki nie mogły uciec, bo nie są przystosowane do życia poza fermą - wymienia były minister.

Nie widzi jednak możliwości, by zakazać hodowania zwierząt futerkowych, ponieważ są one ważnym elementem naszego eksportu i produkcji. Norki spełniają też jeszcze jedną ważną funkcję. Na fermach żywią się odpadami pozostałymi po uboju innych zwierząt.

- Gdyby zakazać hodowli np. norek, to trzeba by te odpady utylizować. Z moich obliczeń wynika, że kosztowałoby to około stu milionów złotych w skali kraju

- wylicza Kalemba i podsumowuje, że człowiek hoduje oraz zabija również inne zwierzęta i nie da się tego całkowicie ominąć. Ważne jednak, by robić to w humanitarnych warunkach.

Zbigniew Ajchler, poseł PO, zapewnia, że wstąpił do Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt nie po to, żeby blokować zakaz hodowli zwierząt futerkowych,
Michał Dyjuk Minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel

O to, co sądzi o proponowanych zmianach, zapytaliśmy także Krzysztofa Jurgiela, obecnego ministra rolnictwa.

- Są środowiska, które mówią o takich zmianach. Na razie jednak są obowiązujące przepisy, a naszym zadaniem jest kontrola ich przestrzegania i warunków hodowli. Jako resort nie będziemy inicjować żadnych zmian - odpowiedział nam minister Krzysztof Jurgiel.

Mikołaj Woźniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.