Nowy świat Polaków wracających z Anglii. Wspaniały?

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Julia Kalęba

Nowy świat Polaków wracających z Anglii. Wspaniały?

Julia Kalęba

Najpierw jest lista niewiadomych. Decyzja o powrocie i twarde lądowanie na polskim gruncie z toczącym się w tle brexitem. Każdego miesiąca kolejni Polacy decydują się zacząć tu życie na nowo. Całymi rodzinami, po kilkunastu latach emigracji w Wielkiej Brytanii.

Śmieją się: wracamy na stare śmieci. Ale Polska, którą widzą po powrocie, różni się od tej, z której wyjeżdżali przed laty.

Leicester, środkowa Anglia. Ciepłe sobotnie popołudnie Michał Kryczka spędza przy Swan Street, w centrum biznesowym, gdzie wynajmuje niewielkie biuro. Jego firma zajmuje się transportem. Z okna widzi kilka białych dostawczych samochodów. Jest tu sam. Od Kamili, jego żony, i czwórki dzieci oddziela go 1500 kilometrów albo dwie i pół godziny samolotem. W Anglii załatwia jeszcze ostatnie formalności. Rok temu postanowili całą rodziną na stałe wrócić do kraju. Trzy miesiące temu wynajęli mieszkanie w Lubinie na Dolnym Śląsku. Michał na stałe dołączy do najbliższych, kiedy uda się kupić własny kąt. Ostateczną przeprowadzkę i nowe życie w Polsce planują rozpocząć po Wielkanocy.

Tylko zadomowić się wcale nie jest tak łatwo. - Chcieliśmy zacząć od wynajmu, żeby nie kupować pierwszego lepszego, rozejrzeć się. Z sześciu agencji nieruchomości odpowiedzi były te same: właścicielka się nie zgodzi, właściciel odmówi, no przykro mi, zajęte. A co najlepsze - mówi Michał - wszystko zaczynało się dobrze: „czy państwo pracują?” - pytał agent. Mówimy, że tak, tak. Podawaliśmy zarobki. „No to świetnie, coś na pewno znajdziemy. Czy zwierzęta państwo posiadają?” - my, że nie, „dobrze, a dzieci?” - tak, no mamy dzieci. „A ile?” - czworo. „O, to wie pan co, to chyba to mieszkanie nie będzie dla państwa”. A ja się pytam, dlaczego nie dla nas: cztery pokoje, salon, 120 metrów i nie dla nas? „No bo za dużo dzieci”.

Niech mąż przyjedzie

Najpierw wyjechał Michał. W 2005 roku, na fali emigracji. Po kilku miesiącach do Leicester przyjechała Kamila. 7 lat temu dołączyła do nich Maja, potem Adrian, Nathan, a rok temu Natalie. Wynajęli mieszkanie z ogródkiem i podjazdem dla auta, na co w Wielkiej Brytanii mówi się po prostu: dom. Zanim Michał otworzył biznes, pracował w fabryce. Dzieci poszły do brytyjskich szkół i przedszkoli. Życie toczyło się dalej. - Ale na Wyspach zawsze będziemy tylko Polakami - Michał zawiesza na moment głos. - Jakkolwiek byśmy się starali. Poza tym, dodaje, on i żona wychowywali się z dziadkami. To zmobilizowało ich do powrotu. - Chcemy, żeby dzieci wiedziały, co to znaczy duża rodzina. Nie tylko mama i tata, ale i ciocia, wujek, babcia. Dlaczego mamy im to odbierać? - pyta.

Dowiedz się, jak wygląda życie po powrocie z emigracji.

Pozostało jeszcze 86% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Julia Kalęba

Reporterka pisząca o ludziach i kulturze. Absolwentka dziennikarstwa oraz edytorstwa na wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. W pracy przygląda się ludziom i ich historiom. Ciekawią ją zjawiska, których jesteśmy świadkami, skrajności i nieoczywistości. Podejmuje kwestie społeczne, dotyczące przede wszystkim społeczności lokalnej. Na co dzień szuka tematów.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.