Nielegalna rozbudowa kamienicy w Poznaniu. Podpis na decyzji jest sfałszowany

Czytaj dalej
Fot. Adrian Wykrota
Joanna Labuda

Nielegalna rozbudowa kamienicy w Poznaniu. Podpis na decyzji jest sfałszowany

Joanna Labuda

Grafolog potwierdził, że dokumenty, którym posługiwał się inwestor nielegalnie rozbudowujący kamienicę w centrum Poznania, zostały sfałszowane.

Bez cienia wątpliwości mogę stwierdzić, że jest to klasyczny przykład podrobienia podpisu, gdzie fałszerz skupia się na rysunku ogólnym i stara się go upodobnić, a pomija cechy indywidualne

- mówił wczoraj w sądzie Zygfryd Maćkowiak, biegły grafolog.

Tym samym podtrzymał opinię, którą złożył jeszcze w czasie postępowania przygotowawczego w sprawie przeciwko inwestorowi Tomaszowi J. Mężczyzna jest oskarżony o posługiwanie się podrobionymi dokumentami i nielegalną rozbudowę kamienicy przy ulicy Półwiejskiej w Poznaniu.

Podpis, który badał Zygfryd Maćkowiak znalazł się na jednym z pozwoleń, którym J. posługiwał się podczas rozbudowywania obiektu. Wcześniej wątpliwości, co do prawdziwości decyzji miał Nadzór Budowlany, który zapytał o nią w Wydziale Urbanistyki i Architektury Urzędu Miasta Poznania.

Jak się wtedy okazało, w archiwum jednostki nie było po niej śladu. Lewe postanowienie miał podpisać ówczesny dyrektor wydziału. Według grafologa jego podpis został sfałszowany. – Porównałem podpis z kwestionowanej opinii z podpisami z lat 2002-2004, które znajdowały się m.in. na wniosku o wydanie prawa jazdy czy wniosku o wydanie dowodu osobistego, ale również z protokołu przesłuchania. Zauważyłem tak dużo różniących się elementów, że nie mam żadnych wątpliwości, że podpis został sfałszowany – wyjaśniał Maćkowiak.

Biegły odniósł się także do wątpliwości śledczych, co do oryginalności projektu budowlanego autorstwa nieżyjącego już architekta Karola P. Inwestor przekonuje, że architekt przygotował go dla niego 10 lat temu. Podczas jednej z rozpraw okazało się, że znajdują się w nim rysunki stworzone około 3 lat temu przez jedną z poznańskich pracowni architektonicznych. Wówczas pojawiło się pytanie, czy projekt wykonany rzekomo przez Karola P. również został sfałszowany?

- Pieczęć projektanta, która znajduje się na dokumencie, nie jest bezpośrednio odbita, a jedynie naniesiona drukarką komputerową. Tak samo jak podpisy

– tłumaczył grafolog.

Podczas wczorajszej rozprawy wyszły na jaw kolejne fakty. Jednym ze świadków był przedsiębiorca, który projektuje instalacje elektryczne. Jak się okazało, na jednym z projektów świadek był podpisany, jako sprawdzający i autor niektórych rysunków.

– Mój podpis znajduje się tylko na stronie głównej. Nie ma go przy rysunkach, więc na pewno go nie sprawdzałem. To nie jest ten projekt. Nie ma w nim także oświadczenia projektanta, a daty na rysunkach są inne niż ta na stronie głównej, a powinny być taki same – zeznał przedsiębiorca.

Kto jest za to odpowiedzialny? Tego na razie nie wiadomo. Nie wiemy także, kto odpowiada za sfałszowanie decyzji z UM Poznania. Inwestor odpowie natomiast za posługiwanie się tymi dokumentami.

Joanna Labuda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.