Nie przeciągnąć struny

Czytaj dalej
Łucja Marek, historyk, pracownik IPN, Oddział w Krakowie

Nie przeciągnąć struny

Łucja Marek, historyk, pracownik IPN, Oddział w Krakowie

Lato 1980. Kościół katolicki wobec Sierpnia’80. Episkopat obawiał się dążeń zbyt gwałtownych , które mogły doprowadzić do realnej w ocenie prymasa interwencji sowieckiej oraz rozlewu krwi.

Krakowski Oddział IPN i „DZIENNIK POLSKI” PRZYPOMINAJĄ

Linia Kościoła katolickiego w Polsce w sprawie powstania, działalności a następnie zagrożenia NSZZ »Solidarność« była jasna, niedwuznaczna i zgodna z odczuciami i pragnieniami społeczeństwa. […]. Skąd więc powstały wątpliwości, przybierające nieraz formę bardzo ostrych ataków?”. Powyższe pytanie postawił Andrzej Micewski w książce wydanej siedem lat po wydarzeniach Sierpnia ’80 (Kościół wobec „Solidarności” i stanu wojennego, Paris 1987). Episkopat Polski na czele z prymasem Stefanem Wyszyńskim udzielił moralnego poparcia strajkującym robotnikom. Kościół publicznie wspierał postulaty wolnościowe i utworzony niezależny związek zawodowy, zachowując jednak przy tym dużą wstrzemięźliwość. Różnice między tendencjami społecznymi a linią Kościoła dotyczyły tempa i metod działania. Kościół obawiał się dążeń zbyt gwałtownych i pospiesznych, które mogły doprowadzić do interwencji sowieckiej oraz rozlewu krwi.

Posługa duszpasterska

Fali robotniczych protestów, która przeszła przez Polskę latem 1980 r., towarzyszyła symbolika religijna. Na bramach zakładów pracy zawisły krzyże, wizerunki Matki Bożej, podobizny Jana Pawła II. Kurie biskupie i duchowieństwo pozytywnie odpowiadały na prośby robotników o posługę duszpasterską. Na terenie strajkujących zakładów sprawowano msze święte. Demonstracyjna wręcz religijność stanowiła istotny element tożsamości strajkujących, jedności i społecznej solidarności.

Kronikarz parafii Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Jastrzębiu Zdroju zapisał: „Przybywający do kopalni księża byli witani gromkimi oklaskami i okrzykami radości: »Księża z nami«, »Kościół z nami«. […] Niesamowity widok stanowiły zwarte szeregi górników, w roboczych ubraniach. Potężna, czarna ściana, której nikt nie da rady ruszyć, rozbić, wywrócić. Na naszych kopalniach nigdy dotąd Mszy Świętych nie było. Wielka chwila. Wstrząsające przeżycie.”

Wsparcie moralne

Kardynał Wyszyński odniósł się publicznie do protestów na Wybrzeżu już w czwartym dniu strajków, w kazaniu wygłoszonym 17 sierpnia 1980 r. w Wambierzycach na Dolnym Śląsku. Podkreślił prawo robotników do posiadania własnej reprezentacji zawodowej, jednocześnie przypomniał o obowiązku rzetelnej pracy. Kilka dni później skierował do Gdańska zaufanego współpracownika - dr. Romualda Kukołowicza, który informował go o przebiegu strajku. Kukołowicz podjął też negocjacje z lokalnymi władzami i dotarł do protestujących. Moralne wsparcie nadeszło również z Watykanu. Papież w liście skierowanym do prymasa 20 sierpnia pisał: „Modlę się, aby Episkopat Polski ze swym Prymasem na czele, […] mógł również i tym razem dopomóc temu Narodowi w ciężkim zmaganiu się o chleb powszedni, o sprawiedliwość społeczną i zabezpieczenie jego nienaruszalnego prawa do życia i rozwoju”.

Biskupi z prymasem na czele poparli główny postulat strajkujących, sprzyjając wolnemu ruchowi związkowemu

W związku z nabrzmiałą sytuacją przywódca partii Edward Gierek szukał pomocy u prymasa, doprowadzając do nieoficjalnego spotkania 25 sierpnia w Klarysewie. Prymas poparł przed Gierkiem zasadniczy postulat strajkujących i wręcz apelował o zezwolenie na utworzenie wolnych związków zawodowych. Kardynał odniósł wrażenie, że dla władz był to postulat nie do przyjęcia. Ponadto został utwierdzony w przekonaniu o realności interwencji zewnętrznej („A jak tam nasi ościenni” - pytał Wyszyński w trakcie spotkania), co wzmocniło obawy o destabilizację kraju i rozlew krwi. Zapewne przebieg tej rozmowy miał wpływ na treść kazania, które prymas wygłosił dzień później na Jasnej Górze. Opowiadając się za robotniczymi postulatami dodał, że spełnienie słusznych żądań należy rozłożyć na raty. Wezwał strajkujących do spokoju, rzetelnej pracy oraz „dojrzałości narodowej i obywatelskiej”, w duchu „odpowiedzialności za życie każdego na nas”.

Medialna manipulacja

Jasnogórskie kazanie prymasa adresowane do narodu miało szerszy kontekst, odnosiło się do zagrożeń i przyszłości Polski. Władze wyemitowały w radiu i telewizji zmanipulowaną wersję, wykorzystując „ton uspakajający” do własnych celów. Homilia prymasa pojawiła się wówczas w mediach po raz pierwszy od grudnia 1956 r. Upubliczniono fragmenty o sumiennej pracy, ograniczeniu potrzeb konsumpcyjnych, stopniowej realizacji żądań, ale pominięto inne kwestie. Nie informowano też o stanowisku Rady Głównej Episkopatu Polski w sprawie protestów. W efekcie strajkujący odebrali wystąpienie prymasa jako wezwanie do umiaru i zaprzestania akcji, wręcz jako opowiedzenie się po stronie władzy.

26 sierpnia 1980 r., Rada Główna Episkopatu Polski odbyła nadzwyczajne posiedzenie na Jasnej Górze. W komunikacie opublikowanym dzień później biskupi z prymasem na czele poparli główny postulat strajkujących, sprzyjając wolnemu ruchowi związkowemu. Wezwali do rzetelnego dialogu protestujących i władzy. Apelując o rozwagę przypominali, że „warunkiem pokoju wewnętrznego jest poszanowanie niezbywalnych praw narodu”, w tym prawa do wolności, prawa do zrzeszania się w związki zawodowe.

Doradztwo

Po podpisaniu porozumień rządu ze strajkującymi duchowni wspierali organizację i budowę struktur NSZZ „Solidarność”, w sposób szczególny starania o utworzenie rolniczego związku. Prymas przyczynił się do rejestracji „Solidarności” Rolników Indywidualnych, popierając i przekonując władze o konieczności legalizacji zrzeszenia rolników. Polityka Kościoła wobec związku zawodowego miała dwa cele. Po pierwsze, nadanie mu chrześcijańskiego oblicza, czego wyrazem było m.in. powołanie przez prymasa „Zespołu do opracowania problemów z zakresu katolickiej nauki społecznej dla ruchu związkowego przy Sekretariacie Episkopatu Polski”. Po drugie, hamowanie radykalizmu z obawy o konfrontację z władzą i przelew krwi.

Prymas stał na stanowisku, że celem rodzącego się ruchu nie powinna być walka polityczna, lecz odnowa moralna społeczeństwa, która stopniowo doprowadzi do zmian ustrojowych. „Nie idzie o to, aby wymieniać ludzi, tylko o to, aby ludzie się odmienili, aby byli inni” - powiedział do Lecha Wałęsy i delegacji związkowców w trakcie ich pierwszego spotkania 7 września 1980 r. Pięć miesięcy później przestrzegał rolników zabiegających o rejestrację związku przed politycznym uwikłaniem, wykraczającym poza sprawy polskie.

Mediacja

Kościół pełnili rolę mediatora w konfliktach między władzą i związkowcami, które narastały w okresie rodzenia się i legalnego istnienia „Solidarności”. Dzięki temu uniknięto części konfliktów, niektóre zminimalizowano. W rozwiązanie najpoważniejszego kryzysu od strajków sierpniowych, tzw. kryzysu bydgoskiego, osobiście zaangażował się w marcu 1981 r. prymas. Apelował o umiar i odpowiedzialność, by nie wywołać krwawego odwetu: „Nie rezygnujemy z postawionych postulatów, ale wiemy, że obecnie realizacja niektórych z nich nie jest możliwa […], myślę, że gdybyśmy przeciągnęli strunę wysuwając nasze postulaty, moglibyśmy później bardzo ciężko żałować następstw”.

Prymas Józef Glemp kontynuował linię zmarłego 28 maja 1981 r. prymasa Wyszyńskiego, ale rola Kościoła, instrumentalnie traktowanego przez władze, osłabła. Jeszcze w listopadzie prymas Glemp podjął próbę utworzenia Rady Porozumienia Narodowego, ale inicjatywa zakończyła się fiaskiem. Władze potajemnie przygotowywały się już do stanu wojennego.

Zadanie: I dalej pracować…

Na niespełna dwa miesiące przed śmiercią, kard. Wyszyński z uznaniem mówił wobec delegacji rolników o dokonaniach NSZZ „Solidarność”, kreśląc kierunek dalszych działań. Za priorytetowe uznał uporządkowanie i wzmocnienie spraw organizacyjno-administracyjnych związku oraz kształcenie w zakresie polityki i etyki społecznej, polityki rolnej, prawa pracy. Prymas dodał: „I dalej pracować. Przyjdzie czas, wpierw czy później, że nie tylko postulaty społeczno-zawodowe, ale i inne będą na pewno osiągnięte przez potężny ruch »Solidarności«”.

Stan wojenny zahamował ruch solidarnościowy, ale go nie zdławił. Kościół wsparł podziemną „Solidarność”, mając na względzie obronę praw człowieka i suwerenność narodu. Prężnie działały duszpasterstwa ludzi pracy, związkowcy kształcili się na uniwersytetach robotniczych. Zgodnie z wizją prymasa Wyszyńskiego, stopniowo ruch związkowy doprowadził do zmian ustrojowych i przełomu politycznego roku 1989.

Łucja Marek, historyk, pracownik IPN, Oddział w Krakowie

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

jt1001jt

Patrząc na tę fotografię oczekuje się na wypowiedzenie (tego) znaczącego zdania "najważniejsze jest, abyście nie dali się podzielić !".
Jakże odmienne jest (w swej treści) zdanie specjalisty (od "sojuszów Tronu z Hierarchią", Krzysztofa A.) "tam mają świetna policję, karabinierów, tam się żaden narkoman nie prześlizgnie !". Jedno i drugie "zdanie" funkcjonuje do dzisiaj w świadomości społecznej !!!.

jt1001jt

"Postawione" w sposób (dość) realistyczny. Należało by podkreślić obecność tzw. "hamulcowych, infułatów współpracujących z SB". Czas najwyższy, aby ujawnić tę strukturę "Proboszczów-Policjantów(Milicjantów wtedy), duet Małysiaków, Pieronek, Tischner, Nęcek ... etc. liczni". Realizm socjalistyczny był wówczas (i dzisiaj również) dominującym nurtem "w Łagiewnikach i na Salwatorze". Tak, czy tak, . trzeba będzie otym (wreszcie powiedziec jasno i bez "ogródek".

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.