Nie ma czynszu, będzie windykacja

Czytaj dalej
Fot. Michał Gąciarz
Błażej Dąbkowski

Nie ma czynszu, będzie windykacja

Błażej Dąbkowski

ZKZL chce skuteczniej odzyskiwać lokatorskie długi.

Miejska spółka będzie skuteczniej egzekwować zalegości czynszowe od lokatorów i przedsiębiorców. Do tej pory zajmowali się tym wyłącznie pracownicy ZKZL, jednak wyniki podejmowanych działań nie w pełni satysfakcjonowały zarząd. Od teraz będzie ich wspomagała kancelaria zajmująca się windykacją, którą spółka wybrała w drodze przetargu.

– Od lat borykamy się z dużymi wierzytelnościami, które mamy zarówno pośród osób korzystających z lokali mieszkalnych, jak i podmiotów wynajmującymi lokale użytkowe – przyznaje Arkadiusz Stasica, prezes ZKZL.

Tylko za ubiegły rok wyniosły one blisko 7 mln zł w przypadku lokali mieszkalnych i 1,5 mln w przypadku użytkowych. Jak obecnie wygląda ich ściągalność? Według wyliczeń kształtuje się ona na poziomie 91,5 i 94 proc.

– Oczywiście uzyskanie 100 proc. nie jest możliwe, ale będziemy dążyć do tego, by dla lokali mieszkalnych wyniosła ona 95 proc. Te pieniądze powinny się jak najszybciej znaleźć w kasie spółki – stwierdza A. Stasica. Umowa z firmą windykacyjną to na razie program pilotażowy mający potrwać przez trzy miesiące, a po tym czasie ZKZL ma podjąć decyzję co do ewentualnej dalszej współpracy. Wynagrodzenie kancelarii, jak tłumaczy prezes spółki jest zależne od skuteczności ściągania długów.

– Będzie zarabiać wyłącznie wtedy, jeśli określona kwota wpłynie na nasze konto. Od tej kwoty otrzyma 10, 75 proc. – tłumaczy.

Władze spółki podkreślają iż windykatorzy mają posługiwać się wyłącznie metodami przewidzianymi w polskim prawie - bezpośredni kontakt, prowadzenie negocjacji, współpraca z komornikami, czy poszukiwanie ukrytego majątku dłużnika.
Zeszłoroczne długi wygenerowane przez najemców to jednak wierzchołek góry lodowej. Szacuje się bowiem, że na przestrzeni lat całościowe zadłużenie lokatorów i podmiotów korzystających z lokali użytkowych wynosi aż 160 mln zł. Wśród tych pierwszych rekordzista ma ponad 200 tys. zł zadłużenia.

– To w zasadzie wirtualne pieniądze, których już nie da się odzyskać – mówi prezes ZKZL. Wynikają one m.in. z nieżyciowego przepisu, nakazującego spółce, już po wygaśnięciu umowy z najemcą, naliczanie odszkodowania w wysokości 200 proc. regularnej stawki czynszowej.

Nowa polityka windykacyjna będzie oparta na jak najszybszym reagowaniu na zaległości w opłacaniu czynszu.

– Najważniejsze są dwa, trzy pierwsze miesiące, wtedy należy reagować i nie pozwalać, by wierzytelności nadal rosły – zaznacza A. Stasica. Spółka, w przypadku lokali użytkowych, zawsze może zawiesić lub obniżyć czynsz. W przypadku lokatorów stosowane są podobne rozwiązania, po indywidualnym rozpoznaniu sprawy. Rozważana jest także możliwość odpracowania długu.

Błażej Dąbkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.