Nie chcą rakotwórczych beczek. Żądają zmian przepisów

Czytaj dalej
Fot. Czytelnik
Marta Danielewicz

Nie chcą rakotwórczych beczek. Żądają zmian przepisów

Marta Danielewicz

Sejmik Województwa Wielkopolskiego chce zaostrzenia przepisów, by przeciwdziałać nielegalnemu składowaniu odpadów niebezpiecznych.

Przypomnijmy: w ostatnim czasie w powiecie konińskim na dwóch żwirowiskach w miejscowościach Przyjma i Depaula wydobyto z ziemi ponad 700 beczek z substancjami niewiadomego pochodzenia, w tym ropopochodnymi i niebezpiecznymi.

- Póki co nie ma zagrożenia dla życia i środowiska, by ogłaszać stan klęski żywiołowej. Odpady stanowią dowód w prokuraturze, która prowadzi śledztwo w sprawie nielegalnego ich składowania. Wiadomo jednak, że w pojemnikach są też substancje rakotwórcze - przestrzega Andrzej Sparażyński, kierownik delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Koninie.

Zobacz też: Dwie żwirownie, pół tysiąca beczek z trucizną

Źródło: TVN 24

Z nieoficjalnych źródeł wynika, że utylizacja pojedynczej beczki może wynieść nawet 15 tysięcy złotych. Czyli całość może kosztować 5 mln złotych. Takich pieniędzy, zdaniem wójta gminy Krzymów, z pewnością nie ma właściciel żwirowni, który zobowiązał się do usunięcia beczek.

- Ten pan od lat zalega z opłacaniem podatków. Z informacji z urzędu skarbowego wynika, że nie ma nic. W dodatku jest bezrobotny

- mówi Tadeusz Jankowski i jednocześnie obawia się, że to na samorządzie spocznie obowiązek usunięcia szkodliwych substancji. A na to gminy Krzymów i Golina nie mają pieniędzy.

Nie chcą więcej rakotwórczych beczek. Chcą zmian przepisów
Adrian Wykrota Magazyn z niebezpiecznymi odpadami przy ul. Św. Michała.

Przyjma i Depaula to jednak tylko jedne z wielu miejsc w Wielkopolsce, gdzie są takie nielegalne składowiska substancji niebezpiecznych. W samym Poznaniu, w magazynie przy ul. św. Michała, wciąż są substancje niebezpieczne, które od lat pozostawione są tam wbrew obowiązującym przepisom prawa, stwarzając zagrożenie dla życia ludzkiego i środowiska. Te ostatnie wydarzenia spowodowały jednak, że Sejmik Województwa Wielkopolskiego zainteresował się skalą problemu.

- Mając na uwadze dbałość o zdrowie i życie mieszkańców Wielkopolski, Sejmik Województwa Wielkopolskiego wyraża stanowisko o konieczności podjęcia prac legislacyjnych w celu wprowadzenia do polskich przepisów prawnych regulacji, mających na celu przeciwdziałanie składowaniu i magazynowaniu odpadów w miejscach do tego nieprzeznaczonych - informuje Anna Parzyńska-Paschke, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu.

Radni województwa uważają, że istnieje potrzeba większej kontroli, a także ewentualnych represji ze strony wydziałów i służb, zajmujących się ochroną środowiska. Konieczne jest więc wyposażenie takich organów w instrumenty, pozwalające na skuteczniejszą kontrolę prowadzonej działalności i egzekwowanie ustawowych obowiązków. W tym miałby pomóc sporządzony katalog środków represyjnych, które można by nałożyć na dany podmiot za nielegalną działalność. Chcą też wprowadzenia nowych administracyjnych kar pieniężnych oraz przepisów karnych dotyczących wykroczeń.

- Skuteczne „uszczelnienie” systemu gospodarowania odpadami wymaga oczywiście zapewnienia dodatkowych środków finansowych na stworzenie nowych etatów w służbach ochrony środowiska, a także na doposażenie tychże służb w niezbędne środki techniczne - dodaje Anna Parzyńska-Paschke.

Powyższe stanowisko zostanie przekazane Prezesowi Rady Ministrów RP oraz Marszałkowi Sejmu RP.

W 2015 roku, po nagłośnieniu przez „Głos Wielkopolski” afery toksycznej i ujawnieniu nielegalnego składowiska przy ul. św. Michała, z podobnymi propozycjami zmian wyszedł prezydent miasta - Jacek Jaśkowiak. Wysłał do Ministerstwa Środowiska listy z prośbą o zmianę obowiązującej ustawy. Zarówno do rządu PO, jak i PiS.

- Chodzi przede wszystkim o to, by właściciel terenu był współodpowiedzialny za to, co i w jaki sposób jest magazynowane na jego posesji. Prawo powinno też brać pod uwagę, że ten, kto wytwarza odpady, powinien być zwolniony z odpowiedzialności za nie dopiero w momencie, kiedy faktycznie odpad zostanie unieszkodliwiony - tłumaczy Leszek Kurek, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska UMP.

Do dziś nie dostał odpowiedzi na swoje pismo.

Marta Danielewicz

Zajmuję się głównie tematyką z zakresu ochrony środowiska, śledzę także rozwój lokalnego biznesu. Tropię afery toksyczne, bacznie obserwuję zmiany w świadomości i prawie dotyczące ochrony środowiska. Staram się rzetelnie i na bieżąco informować przed jakimi wyzwaniami stoimy w obliczu zmian klimatycznych, stepowienia Wielkopolski i suszy. Z kolei w biznesie podziwiam nowe rozwiązania technologiczne, kibicuję małym i dużym firmom, stosującym się do zasad CSR, piszę o prawach pracownika, a także o tych, którzy o nie walczą.
Prywatnie mam szczęście być właścicielką psa, który został interwencyjnie odebrany z pseudohodowli, lubię dobrą kuchnię, niskobudżetowe podróże po świecie, a także filmy animowane.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.