Norbert Ziętal

Najwyższa Izba Kontroli: przeładowane ciężarówki rozjeżdżają drogi w miastach. W Rzeszowie jest problem z kontrolą takich pojazdów

Przeładowane ciężarówki to zmora polskich dróg. Nie wszędzie system kontroli ich wagi działa prawidłowo. Fot. GITD Przeładowane ciężarówki to zmora polskich dróg. Nie wszędzie system kontroli ich wagi działa prawidłowo.
Norbert Ziętal

NIK sprawdzała, jak w dużych miastach radzimy sobie z wyłapywaniem przeciążonych ciężarówek. W Rzeszowie źle. - We wrześniu 2018 i 2019 oraz w styczniu 2020, przez stanowiska pomiarowe w Rzeszowie przejechało ogółem 5,9 mln pojazdów, w tym prawie 51,5 tys. pojazdów przeciążonych. Nie można było jednak skontrolować tych pojazdów - twierdzi NIK.

Załadowane ponad normę ciężarówki zostały wyłapane w Rzeszowie, przez tzw. system preselekcji wagowej. Tylko w trzech analizowanych miesiącach było ich prawie 51,5 tys. W tym mieście zainstalowanych jest pięć wag preselekcyjnych. Jednak, jak twierdzą inspektorzy Najwyższej Izby Kontroli, ten system nie był wykorzystywany w Rzeszowie. Dlaczego? Powodem jest brak w tym mieście miejsc kontroli.

Zdaniem NIK, systemy preselekcji wagowej nie miały istotnego wpływu na eliminację pojazdów przeciążonych na terenie dużych miast, mimo poniesienia znacznych wydatków na ich wybudowanie.

- Na drogach dwóch miast, Kielc i Rzeszowa, zarządcy nie przygotowali ani jednego miejsca do kontroli ważeniowej pojazdów — twierdzi NIK.

Kontrolerzy nie mieli zastrzeżeń do kadr, organizacji i wyposażenia zarządców dróg oraz WITD - Wojewódzkiej Inspekcji Transportu Drogowego. Według NIK pracownicy tych instytucji byli przygotowani do realizacji nałożonych zadań związanych z eliminowaniem ruchu pojazdów przeciążonych. Wytykają jednak braki odpowiedniej infrastruktury, umożliwiającej prowadzenie skutecznych kontroli.

CZYTAJ TEŻ: Szykuje się mandatowa walka z wiatrakami. Biegły sądowy: W konfrontacji z państwem obywatel będzie bezbronny

W innych dużych miastach problemem było to, że kierowcy po przejechaniu punktu preselekcji, mieli możliwość zmiany drogi tak, aby nie przejechać przez punkt kontrolny, znacznie oddalony od wagi preselekcyjnej.

Efekt? Bardzo niska liczba mandatów za jazdę przeciążoną ciężarówką po dużym mieście. W Rzeszowie i Kielcach, w latach 2018, 2019 i pierwszym kwartale 2020 r. nie odnotowano mandatów i decyzji administracyjnych wydanych przez WITD za przejazd pojazdem przeciążonym.

Przeładowane ciężarówki i inne pojazdy są sporym problemem na polskich drogach. Z badań przeprowadzonych przez Politechnikę Gdańską wynika, że pojazdy przeciążone poruszające się po drogach stanowią 14 do 23 proc. pojazdów ogółem, w zależności od drogi.

Firmy transportowe celowo ładują więcej towarów do ciężarówek, aby zaoszczędzić na paliwie i czasie pracy kierowcy.

Takie auta powodują 35 do 70 proc. szkód konstrukcji nawierzchni dróg. Powoduje to nie tylko niszczenie dróg, ale również podziemnej infrastruktury. Problem przeładowanych ciężarówek jest problemem uciążliwym szczególnie dla dużych miast. Z tego powodu inspektorzy NIK postanowili zbadać, w jaki sposób działa system kontroli wagi pojazdów w ośmiu dużych polskich miastach, w tym w Rzeszowie.

- Organy administracji publicznej nieskutecznie przeciwdziałały poruszaniu się pojazdów przeciążonych po drogach przebiegających przez tereny zurbanizowane. Przede wszystkim brakowało odpowiedniej infrastruktury, która umożliwiłaby prowadzenie kontroli ciężarówek — twierdzi NIK w raporcie pokontrolnym.

Zdaniem inspektorów, systemy preselekcji wagowej, pomimo poniesienia znacznych wydatków na ich wybudowanie, miały ograniczoną przydatność dla identyfikacji i eliminacji pojazdów przeciążonych z powodu ich małej dokładności. Ponadto miejsca ważenia pojazdów zlokalizowano w znacznej odległości od miejsc preselekcji, co umożliwiało kierowcom ciężarówek zjazd z trasy pomiędzy tymi miejscami bez kontroli.

Norbert Ziętal

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

miniocool

Dopoki kary za przeladowanie nie spadna na kierowce to nic sie nie zmieni, jak jeden z drugim szoferek bedzie musial wyskoczyc z 50tysi to nic.sie nie zmieni, to tylko i wylacznie decyzja kierowcy ile da sobie zaladowac.

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.