Największe biegi z najstarszymi biegaczami

Czytaj dalej
Fot. Lionelo
Radosław Patroniak

Największe biegi z najstarszymi biegaczami

Radosław Patroniak

Poznań to jedno z najbardziej „rozbieganych” miast. Od wielu lat poznański półmaraton i maraton należą więc do największych w kraju.

Powiedzenie, że biegać każdy może, nie zawsze sprawdza się wśród osób zaawansowanych wiekowo. Dlatego wszyscy, którzy ukończą maraton, zasługują na szacunek, ale szczególnie ci, którzy są najstarsi w gronie uczestników. Tych ostatnich było w tegorocznym półmaratonie ponad 10 tys., a w ubiegłorocznym maratonie prawie 6 tys. osób.

Najstarszym biegaczem na trasie 42 km i 195 m był w październiku 2016 r. Michał Szkudlarek (rocznik 1933, zajął 4918. miejsce) z Przysieki Polskiej koło Śmigla, a na dystansie o połowę krótszym w marcu tego roku - Wojciech Grochocki (rocznik 1936, zajął 6853. miejsce).

Michał Szkudlarek kolekcjonuje swoje medale, puchary i numery startowe
Lionelo Michał Szkudlarek kolekcjonuje swoje medale, puchary i numery startowe

- Czasami spotykamy się na trasie, tak choćby jak ostatnio podczas półmaratonu „Słowaka” w Grodzisku, gdzie byliśmy jedynymi uczestnikami w swojej kategorii wiekowej, ale bywa i tak, że nasze plany startowe się nie pokrywają

- tłumaczył Wojciech Grochocki, który na poważnie bieganiem zajął się dopiero w wieku 43 lat, zaczynając od truchtania po ścieżkach leśnych. Według niego do pełni szczęścia i satysfakcji nie jest potrzebne specjalne traktowanie weteranów i rekordzistów wiekowych.

Michał Szkudlarek kolekcjonuje swoje medale, puchary i numery startowe
Lionelo Wojciech Grochocki wygrał na początku czerwca półmaraton w Grodzisku

- Niekiedy słyszę głosy niezadowolonych rówieśników, że organizatorzy nie przygotowali nagród lub nie wręczyli nam medali na pudle. Trochę się z tego śmieję, bo nie startuję w biegach dla zaszczytów i poklasku. Dla mnie liczy się tylko to, by zdrowie dopisało - dodał Grochocki.

Pierwszy maraton po siedmiu latach treningów

Emerytowany inżynier budowy maszyn okrętowych przebiegł już w swoim życiu prawie 80 maratonów.

- Ja wystartowałem w pierwszych zawodach po siedmiu latach treningów. Może to była pewna przesada, ale się opłaciło. Pierwszy maraton przebiegłem po dziewięciu latach, ale ukończyłem go w dobrej formie i z dobrym wynikiem jak na 5o-latka (3:42.00). Warto w pierwszej fazie przygody z bieganiem zaopatrzyć się w fachową literaturę.

Początkującym zawsze polecam książkę znanego maratończyka, Jerzego Skarżyńskiego - podkreślił Grochocki.

Może się on pochwalić rzadko spotykanym wyczynem, a mianowicie ukończeniem dziesięciu biegów maratońskich w Berlinie.

- Po wielu latach biegania w 2002 r. przebiegłem w stolicy Niemiec maraton po raz dziesiąty, wchodząc tym samym do „Jubilee Club”. Należą do niego wszyscy, którzy ukończyli co najmniej dziesięć berlińskich maratonów.

Tacy biegacze mają już stały numer startowy i otoczeni są specjalną opieką organizatora. Ja posiadam już stały numer startowy - 1220.

Według opinii maratończyków berliński klasyk to jeden z najlepiej zorganizowanych, największych i najszybszych maratonów na świecie. Polecam przebiegnięcie trasy tego maratonu chociaż jeden raz - stwierdził 81-letni biegacz.

Uważa on, że Poznań wzoruje się na berlińskim maratonie i wcale źle na tym nie wychodzi. - Jak się uczyć, to od najlepszych. Zwolnienia z wpisowego i inne ulgi dla starszych biegaczy to wszystko najpierw wprowadzono w Berlinie. Pewnie, że zawsze można coś ulepszyć i poprawić, ale nasze biegowe wizytówki już od kilku lat prezentują bardzo wysoki poziom organizacyjny - przyznał wielokrotny wicemistrz Polski w maratonie weteranów.

W jego opinii uczestnictwo w biegach ma znacznie więcej plusów niż minusów. - Moje 34 lata przygody z bieganiem to lata pełne uniesień, poczucia szczęścia i lata bogate w poznawanie podobnych sobie ludzi , otaczającego świata i zawierania wielu trwałych przyjaźni.

Zauważyłem u siebie wiele pozytywnych zmian zarówno w sferze fizycznej, jak i psychicznej. Bez wątpienia moja wydolność fizyczna wzrosła zdecydowanie, w sferze psychiki osiągnąłem jeszcze większe.

Zauważyłem bardzo pozytywne zmiany charakterologiczne, stałem się bardziej wyciszony, bardziej otwarty i przyjacielski - zakończył Grochocki.

Zaczął biegać, mając 60 lat

Drugi z naszych biegaczy „naj”, czyli Michał Szkudlarek jest starszy od swojego młodszego kolegi o trzy lata. Byłby zupełnie zwyczajnym starszym panem, gdyby nie pewien drobiazg sprzed dwóch dekad.

- Obserwowałem biegaczy ścigających się w Widziszewie i pomyślałem, że skoro oni mogą, to dlaczego nie ja

- wspominał jeden z najstarszych polskich maratończyków. Zaczął biegać, mając 60 lat. Dziś ma za sobą udział w ponad 600 imprezach biegowych.

Michał Szkudlarek mieszka w Przysiece Polskiej, ale częściej niż w domu spotkać go można na treningu. Jeszcze kilka lat temu biegał codziennie, teraz cztery razy w tygodniu pokonuje dystans 10 kilometrów.

Szkudlarek przyznaje, że najbardziej odpowiadają mu biegi na długich dystansach. Jak długich? Pięć razy startował na 100 km. Dwa razy w Szwajcarii, dwa razy w Kaliszu i raz w Sudetach.

- Najważniejsze to być w ciągłym ruchu. Jeśli człowiek się zatrzyma, dalej już nie pobiegnie - zdradził najstarszy uczestnik poznańskiego maratonu. - Podczas maratonu kryzys jest jeden, gdzieś około 35 km.

W biegu na 100 km takich kryzysów jest kilka. Podczas pierwszego startu w Szwajcarii o mało nie zrezygnowałem. Przegapiłem tabliczkę informująca o przebiegnięciu 50 kilometrów.

Cały czas jej wypatrywałem, a byłem już dość zmęczony. Kiedy zauważyłem, że jestem na 65 km, pomyślałem: zostało już tylko 35, biegnę dalej.

100 km Szkudlarek pokonał w ciągu 10 godzin i 40 minut. - Po takim wysiłku dochodzi się do siebie trzy dni. Wszystkie kości bolą, a po schodach najlepiej wchodzić tyłem. Wtedy pracują inne partie mięśni niż podczas biegania - dodał 84-latek. Nawet tak imponujący dystans to jednak „pikuś” w porównaniu z bieganiem po schodach. Takich wyścigów Szkudlarek zaliczył pięć (na 30 i 23 piętro).

- Są najbardziej wyczerpujące. Można chwytać się poręczy, ale na 5. piętrze jest się tak zmęczonym, że trudno w nią trafić

- tłumaczył nasz rekordzista.

WSPÓŁPRACA: ANNA SZKLARSKA-MELLER

Radosław Patroniak

Tematyką sportową zajmuję się od prawie 30 lat. Najczęściej opisuję wydarzenia piłkarskie, biegowe, siatkarskie, koszykarskie i ze świata sportów walki. Od niepamiętnych czasów piszę też felietony pod hasłem "Sportowe patologie". Bliska jest mi również tematyka związana ze sportem amatorskim i dyscyplinami niszowymi. Nie unikam wreszcie komentowania bieżących problemów i kontrowersji związanych ze sportem w Poznaniu i Wielkopolsce. Chętnie wysłuchuję opinii kibiców o tym, co bulwersujące i wymagające reakcji.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.