Robert Gąsiorek

Najszybsza babcia świata kontra leniwce na fasiągach

Barbara Prymakowska biega i jeździ na rolkach, bo nie chce spędzać czasu, oglądając świat zza okna swojego mieszkania. Tutaj: na drodze do Morskiego Fot. Facebook/Barbara Prymakowska Barbara Prymakowska biega i jeździ na rolkach, bo nie chce spędzać czasu, oglądając świat zza okna swojego mieszkania. Tutaj: na drodze do Morskiego Oka
Robert Gąsiorek

Dziewięciokilometrową drogę z parkingu na Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka pokonują tysiące turystów dziennie. Znaczna część z nich - na konnych fasiągach. A Barbara Prymakowska z Tarnowa całą trasę pokonała, biegnąc. Co w tym nadzwyczajnego? Przede wszystkim to, że pani Basia ma już za sobą 75 wiosen.

Po kolei mijała wypełnione ludźmi - a ciągnięte przez umęczone upałem i wysiłkiem konie - wozy. W pewnej chwili jej znajomy, biegnący tuż przed nią, zrobił jej zdjęcie. Akurat w chwili, gdy 75-latka, z uśmiechem na twarzy, wyprzedza kolejny fasiąg.

Fotografia pojawiła się na Facebooku. Na medialny efekt nie trzeba było długo czekać: wszyscy byli pod wrażeniem pani Basi. Cóż, kobieta w piękny sposób zawstydziła turystów siedzących w wozach konnych.

Aktywność wstydliwa

Był wtorek, 24 lipca. Prymakowska i jej kolega, Adam Buczyński, przebywali w Zakopanem. - Oboje będziemy biec we wrześniu w maratonie górskim Jungfrau w szwajcarskich Alpach i chcieliśmy się przygotować do imprezy - mówi 75-latka.

Przed południem wyruszyli z Palenicy Białczańskiej w stronię Morskiego Oka. Ona w sportowym stroju, opasce na głowie, przeciwsłonecznych okularach pokonywała kolejne metry. Co jakiś czas mijała zaprzęgi konne z turystami. - Aż zgrzytałam zębami, jak zobaczyłam, kto tam jedzie. Byli to ludzie o cztery dekady młodsi ode mnie, rozłożeni na siedzeniach - zaznacza pani Barbara.

Biegaczka zwróciła uwagę też na konie, które wyglądały na bardzo wyczerpane. - One już chyba na jednym płucu ciągnęły ten wóz, a dodatkowo nie mogły się opędzić od much - opowiada. 75-latka ironicznie zawołała wtedy w stronę turystów, którzy wygodnie siedzieli w zaprzęgu: „brawo, brawo”. - I wtedy ktoś się odezwał, że jak się ma pieniądze, to się jedzie - kręci głową kobieta.

Zamieszczone na Facebooku zdjęcie okrasiła podpisem: „Wyprzedzałam furmanki z młodzieżą, aktywność wstydliwa, a koników żal”.

Czytaj więcej i dowiedz się: 

  • co było największym sportowym wyczynem dla pani Basi?
  • czym na co dzień zajmuje się biegaczka?
Pozostało jeszcze 70% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Robert Gąsiorek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.