Na Mundial do Rosji z Wielkopolski. Na granicy spędziliśmy 3 godziny... bo usprawniono obsługę

Czytaj dalej
Fot. Mariusz Kurzajczyk
tekst i zdjęcia: Mariusz Kurzajczyk

Na Mundial do Rosji z Wielkopolski. Na granicy spędziliśmy 3 godziny... bo usprawniono obsługę

tekst i zdjęcia: Mariusz Kurzajczyk

Z Moskwą (gdzie odbył się pierwszy mecz Polaków na Mistrzostwach Świata w piłce nożnej) jest jeden problem – od Kalisza dzieli ją ponad 1500 kilometrów. Można je pokonać samolotem, co jest wygodne (choć kosztowne) lub dotrzeć na miejsce w inny sposób. My wybraliśmy samochód i troszkę dłuższą trasę przez Litwę i Łotwę, żeby po drodze spędzić kilka dni w Wilnie. Ale to temat na inną opowieść.

Na granicy łotewsko-rosyjskiej miłe były tylko początki, gdy okazało się, że przed nami są tylko dwa auta. Niestety, trzy pasy samochodów obsługiwał tylko jeden pogranicznik i to raczej nie spiesząc się. Potem, gdy na trzecim pasie urosła kolejka TIR-ów, pojawił się jeszcze jeden. Z odległości 100 metrów trudno było dociec, czym właściwie się zajmują. Gdy przyszła nasza kolej, Łotysz zajrzał pod maskę, do bagażnika, wziął paszporty i dowód rejestracyjny, które przekazał urzędniczce w okienku. Tam zostały sprawdzone i nadal nie ruszaliśmy. Trwało to wszystko z godzinę.

Zgodnie z oczekiwaniami, po stronie rosyjskiej nie było lepiej. W kolejce oczekujących na obsługę zajmowaliśmy drugie miejsce. Niebawem w kilku rzędach samochodów za nami zaczęła rosnąć kolejka. W międzyczasie pojawił się rosyjski pogranicznik, który przyniósł dwa egzemplarze formularza samochodowego do wypełnienia i dla każdego z osobna kartę migracyjną. Dane, które wpisaliśmy na kartę, były na naszych Fan ID lub w paszportach, które zostały zeskanowane, ale papiery wypełniać trzeba. Załatwieni w jednym okienku, mogliśmy podjechać do drugiego.

Najpierw pojawiła się energiczna, młoda kobieta, która udawała, że sprawdza w każdym zakątku auta, czy nie wwozimy do Rosji bomby.

Potem w kolejnym okienku trzeba było zostawić wypełnione druki z danymi samochodu i wypełnić kolejny, który od poprzednich różnił się tym, że dodatkowo znalazła się pozycja „adres zamieszkania” .

Pogranicznik wszystkie papiery sprawdził, skserował, a dane wpisał do komputera. Pisze się o tym szybko, ale na granicy spędziliśmy dokładnie 2 godziny i 50 minut. Ponoć niedużo, bo specjalnie z okazji mistrzostw usprawniono obsługę. Wreszcie ruszyliśmy, by dojechać do... kolejnego szlabanu. Tu na szczęście trzeba było tylko zostawić karteczkę, którą dostaliśmy wcześniej i droga wolna!

  • Droga na Mundial jak na filmie z YouTube'a
  • Moskwa podczas mistrzostw ma robić wrażenie na turystach. I robi
  • Kibice są dosłownie wszędzie, tak jak policja
  • Ilu Polaków było na stadionie Spartaka i kosztuje piwo podczas mundialu?

O tym przeczytasz w dalszej części artykułu:

Pozostało jeszcze 62% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
tekst i zdjęcia: Mariusz Kurzajczyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.