MY, POZNAŃ - 30-lecie samorządu terytorialnego. Poznańska kultura wyszła na osiedla

Czytaj dalej
Fot. Agnieszka Sobańska
MATERIAŁ PARTNERA - MIASTO POZNAŃ

MY, POZNAŃ - 30-lecie samorządu terytorialnego. Poznańska kultura wyszła na osiedla

MATERIAŁ PARTNERA - MIASTO POZNAŃ

Przez 30 lat Poznań mocno zmienił swoje kulturalne oblicze. Z miasta, które chciało stawiać na sprowadzanie zagranicznych gwiazd estrady, stało się metropolią, która przede wszystkim wspiera lokalnych artystów i ich inicjatywy.

W porównaniu z innymi dużymi, polskimi miastami, Poznań nie jest powszechnie uznawany za miasto kultury i sztuki, przy czym medialną opinię na ten temat kształtują głównie wielkie inwestycje i głośne wydarzenia. Bardziej miarodajne są rankingi na podstawie opracowań statystycznych (badania Narodowego Centrum Kultury czy Komisji Europejskiej), w których z kolei Poznań jest prymusem. Gdzie leży prawda i co tak naprawdę wyróżnia kulturę naszego miasta? – W latach 90. istniało stosunkowo niewiele podmiotów, które w sposób zdecydowany nadawały ton poznańskiej kulturze. Instytucje kultury, które powstały po przełomie 1989 i 1990 roku i zostały włączone do grupy jednostek samorządowych, dopiero zaczynały budować swoją nową tożsamość – opowiada Marcin Kostaszuk, wieloletni dziennikarz, szef działu „Kultura” w „Głosie Wielkopolskim”, a od 2013 roku wicedyrektor Wydziału Kultury w Urzędzie Miasta Poznania.

Marcin Kostaszuk podkreśla ogromną rolę jaką w tym okresie odegrali poznańscy menedżerowie kultury. – Michał Merczyński uosabia rozkwit idei festiwalu Malta, który zamienił miasto w wielką scenę teatralną, taneczną i muzyczną. Jazz rozkręcali Jan Babczyszyn, Wojciech Juszczak, Leszek Łuczak, Piotr Nycz i Dionizy Piątkowski (klub Blue Note, festiwal Era Jazzu, Radio Jazz), coraz większe wydarzenia muzyczne animowały agencje koncertowe Go Ahead Łukasza Minty i Andrzeja Jegliczki czy Viva Art Music Marka Szpendowskiego. Na scenie muzyki popowej i hiphopowej zaistniała prywatna wytwórnia UMC/My Music Remigiusza Łapickiego, a Grażyna Kulczyk miała udział w niemal każdym dużym przedsięwzięciu wystawienniczym. To byli i są ludzie, którzy zasięg swoich działań bardzo szybko przenieśli na arenę krajową i międzynarodową – wspomina wicedyrektor Wydziału Kultury. Istotnym wydarzeniem było powołanie w 2010 Sztabu Antykryzysowego na rzecz poznańskiej kultury. Impulsem była porażka miasta w zmaganiach o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016, na którą nałożył się problem „szklanego sufitu” dla wielu młodych twórców i animatorów. Zwracali oni uwagę na brak kompleksowej wizji rozwoju kultury, marginalizowanie środowisk twórczych przykształtowaniu polityki miasta, a także nieprzejrzyste mechanizmy finansowania i oceny działalności kulturalnej. Gdy wsparli ich starsi twórcy z dużym autorytetem (m.in. Agnieszka Duczmal, Izabella Gustowska, Ewa Wycichowska czy Stefan Stuligrosz), reformatorzy przekuli protesty na organiczną pracę reformatorską, podsumowaną Poznańskim Kongresem Kultury, który odbył się w 2011 roku.

– Twórcy nie zgadzali się na narrację, w której działalność kulturalna była postrzegana głównie jako narzędzie promocji miasta – wspomina M. Kostaszuk. Tę zapewniały wielkie wydarzenia (koncerty Poznań dla Ziemi ze Stingiem, Nelly Furtado czy Radiohead, festiwal Transatlantyk), ale pokłosiem zmiany myślenia o kulturze w Poznaniu było przyznanie, że efekt wielkich festiwali nie równoważy braku zrównoważonej i dostępnej dla mieszkańców na co dzień oferty.

– Liderem w procesie wcielania w życie tej refleksji jest odczasu kongresu Centrum Kultury Zamek. Zmianę szybko zauważyła Malta, uczestnicząca w budowaniu społeczności osiedlowych w ramach Generatora Malta, ale jednocześnie dzieci wczesnej Malty, czyli teatry offowe takie jak Strefa Ciszy czy Usta Usta, usamodzielniły się i nie potrzebowały już tak bardzo festiwalowej witryny promocyjnej, budując własne, niezależne ośrodki kultury takie jak Scena Robocza, Barak Kultury czy Republika Sztuki Tłusta Langusta. A o tym, że można mieć siedzibę bez inwestycji w tony betonu przekonał wszystkich KontenerArt Ewy i Zbigniewa Łowżyłów – przypomina M. Kostaszuk. Środki samorządowe z dużych imprez udało się przekierować w latach 2014/2015 na fundusz dla organizacji pozarządowych, który od tego czasu sukcesywnie rośnie, przyciągając nowych niezależnych animatorów kultury.

– Dzięki temu rozkręcił się na przykład festiwal Spring Break, który już pięć lat temu uznano za następcę festiwalu w Opolu jako miejsca, gdzie się odkrywa nową, polską muzykę – mówi wicedyrektor Wydziału Kultury.

Sensem obecnej polityki miasta jest przeświadczenie, że kultura musi aktywnie szukać swojego adresata. – Miasto, w którym „żyje” wyłącznie śródmieście, czyni pozostałe dzielnice po prostu wielką sypialnią. Myślenie o tym, by wyrównywać tę dysproporcję jest zasługą samorządowców. To dzięki nim powstał konkurs „Centrum Warte Poznania”, który od 2012 roku zachęca do uatrakcyjniania przestrzeni nie tylko Starego Miasta, ale także dzielnic z nim graniczących. Dzięki konkursowi, a także programowi małych grantów, wyrosło w Poznaniu nowe pokolenie organizatorów kultury na mniejszych osiedlach. Ten sam kierunek przyjęła m.in. Estrada Poznańska, wspierająca lokalne społeczności – dodaje Marcin Kostaszuk.

MATERIAŁ PARTNERA - MIASTO POZNAŃ

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.