MY, POZNAŃ - 30-lecie samorządu terytorialnego. Poznaniacy biorą sprawy miasta w swoje ręce. Chcą mieć bezpośredni wpływ na to co się w nim

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Gdak
MATERIAŁ PARTNERA - MIASTO POZNAŃ

MY, POZNAŃ - 30-lecie samorządu terytorialnego. Poznaniacy biorą sprawy miasta w swoje ręce. Chcą mieć bezpośredni wpływ na to co się w nim

MATERIAŁ PARTNERA - MIASTO POZNAŃ

Na początku wszyscy zachłysnęli się wolnością, wolnym rynkiem, a wielu koncentrowało się na walce o przetrwanie. Z czasem jednak mieszkańcy zdali sobie sprawę, że mogą i chcą mieć większy wpływ na kształt zmian, zachodzących w mieście. Te coraz bardziej stanowcze sygnały dały do myślenia także władzom samorządowym.

Odpowiedzią na nie były debaty publiczne, dotyczące np. przyszłości stadionu Szyca czy konsultacje społeczne, podczas których poznaniacy mogą zgłaszać swoje uwagi do projektów planów miejscowych, programów miejskich, rozwiązań komunikacyjnych czy inwestycji. Mieszkańcy mogą też uczestniczyć w posiedzeniach komisji Rady Miast i sesjach, a także zabierać na nich głos. Starano się również wsłuchiwać w to co mówią ludzie. Pierwszy w Polsce „sąd obywatelski” odbył się w 2011 roku właśnie w Poznaniu. Tematem debaty był fragment Umultowskiej, biegnącej wzdłuż osiedla Różany Potok i sąsiadującej z cennym przyrodniczym obszarem „Stawy Umultowskie”. Część mieszkańców opowiadała się za zachowaniem na tym odcinku przejezdności, inni chcieli go zamknąć i przeznaczyć na drogę pieszo-rowerową.

Mieszkańcy, którzy chcą zmieniać miasto, łączą się wnieformalne grupy, zakładają stowarzyszenia. Takim oddolnym, chyba największym, ruchem obywatelskim po 1989 roku byli My-Poznaniacy. Część założycieli tego stowarzyszenia mocno zaangażowała się w debatę, dotyczącą studium zagospodarowania. Protestowali przeciwko zabudowie parku naRatajach, stadionu Szyca, Sołacza, nie zgadzali się na przebieg trzeciej ramy. W 2008 roku powołali stowarzyszenie.

– Powstało wiele inicjatyw, stowarzyszeń, organizacji. Teraz nie musimy walczyć, by rządzący chcieli z nami rozmawiać – tłumaczył nieżyjący już Andrzej Białas, gdy doszło do rozłamu i wraz z grupą aktywistów odszedł z My-Poznaniaków. Założyli oni Prawo do Miasta, które do dziś działa prężnie, drugą kadencję ma swoich przedstawicieli w Radzie Miasta, miało też „swojego” wiceprezydenta Macieja Wudarskiego.

W 2006 roku powołano stowarzyszenie Inwestycje dla Poznania. Znane jest m.in. z akcji „Chcemy latać z Poznania” czy „Jaki Poznań Główny”. W grudniu 2012 roku razem z stowarzyszeniami My- Poznaniacy, Projekt Poznań i KoLiber przygotowało projekt pierwszej w historii uchwały obywatelskiej zamrażającej planowaną podwyżkę cen biletów komunikacji miejskiej. Walka o ochronę terenów zielonych, przed zabudową połączyła osiem stowarzyszeń i niezrzeszonych poznaniaków, którzy utworzyli Koalicję ZaZieleń Poznań. Takich przykładów aktywności jest dużo więcej. Poznaniacy coraz częściej biorą sprawy miasta w swoje ręce.

MATERIAŁ PARTNERA - MIASTO POZNAŃ

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.