Moja mama świeciła jak gwiazda, ale za wcześnie się urodziła

Czytaj dalej
Fot. Magdalena Baranowska-Szczepańska
Magdalena Baranowska-Szczepańska

Moja mama świeciła jak gwiazda, ale za wcześnie się urodziła

Magdalena Baranowska-Szczepańska

Słowo mama każdy odmienia w swoim życiu na tysiące różnych sposobów. Każdy jednak myśląc o swojej mamie, ma w pamięci jedno słowo, które doskonale ją opisuje. I tylko ją.

- Gwiazda, moja mama była gwiazdą, ale urodziła się nie w tym czasie, co trzeba, chyba nieco za wcześnie i dlatego nie mogła świecić pełnym blaskiem

– uważa Mirosława Wieczorek-Filipiak, poznanianka, która robiąc w domu na poznańskim Junikowie generalny remont, odnalazła w kartonach stare zdjęcia i pożółkłe listy. I dziś po wielu latach od śmierci mamy znów odkrywa ją na nowo.

Na motorze i z ukochaną kartą w ręce

Zygfryda Maria Wieczorek uśmiecha się z czarno-białych zdjęć i nie pozwala przejść obok nich obojętnie. Trzeba wziąć je do ręki, przyjrzeć im się dokładnie i pomyśleć, kim była i jak żyła. Na pierwszy rzut oka widać, że wyprzedzała swoją epokę. Piękna fryzura, nienaganny makijaż, błysk w oku. Gustowne stroje i piękne dodatki. Charakter widać gołym okiem. Ci, którzy ją znali, mówią, że nigdy nikomu nie odmówiła pomocy, zawsze miała dla każdego czas, uśmiech i była szalona. Na motorze, na drzewie, z przyjaciółmi, na scenie, wśród kwiatów i z nierozłącznym papierosem w ręce - ze zdjęć wyczytać można, że brała życie pełnymi garściami. Zawsze uśmiechnięta, może czasami zamyślona, ale na pewno „jakaś”.

– Mama miała oryginalne imię, bo babcia lubiła słuchać Wagnera. A ona kochała życie i życie kochało też ją, dlatego jak zachorowała, to nie potrafiła zwolnić tempa i zmienić przyzwyczajeń. Zmarła w maju, kiedy w jej ukochanym ogrodzie wszystko zaczynało kwitnąć, miała tylko 57 lat – wspomina córka.

Pani Zygfryda tańczyła przez kilka lat w zespole pieśni i tańca, ale przez całe życie miała dwie wielkie pasje: brydż i motocykle. W karty grać mogła godzinami i z każdym. Jeździła też na ciężkich motocyklach, i to w czasach, kiedy kobiety raczej omijały te pojazdy z daleka. Nieco ze strachu, nieco z zawstydzenia. Ona nie bała się ich ani trochę. Lubiła ryk silników, wiatr we włosach.

To właśnie dzięki motocyklom poznała swojego męża

W jakich okolicznościach pani Zygfryda poznała swojego męża? Przeczytaj ciąg dalszy jej historii.

Pozostało jeszcze 67% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Magdalena Baranowska-Szczepańska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.