Gabriela Pewińska

Miłość zaczyna się wtedy, gdy się... kończy [ROZMOWA]

Przemysław Staroń Fot. Materiały prasowe Przemysław Staroń
Gabriela Pewińska

Z Przemysławem Staroniem, psychologiem i kulturoznawcą z Uniwersytetu SWPS w Sopocie, rozmawia Gabriela Pewińska.

Co sprawia, że związek ma szansę na przetrwanie? Psychologowie wymieniają między innymi stabilną sytuację materialną, stałą pracę, dobre zdrowie małżonków. Sama miłość nie wystarczy?
Pytanie: czym jest „sama miłość”? (śmiech). Amerykański psycholog Robert Sternberg mówi o tak zwanym trójkącie miłości, opisuje miłość jako zjawisko złożone z trzech aspektów: namiętności, intymności („lubienia”) i zaangażowania. Miłość bez namiętności jest miłością braterską, a na przykład miłość bez namiętności i intymności - miłością pustą. Miłość wiele ma imion, ale człowieka nie tyle interesuje klasyfikacja, ile pytanie o szansę jej urzeczywistnienia w życiu. Co ciekawe, inny amerykański psycholog, David Buss, sądzi, że zjawisko miłości jest bardzo dobrze opisane przez naukę, która potrafi rozłożyć ją na najmniejsze elementy i jest świadoma jej biologicznego podłoża, ale on sam wierzy w miłość prawdziwą. Przy czym podkreśla, że w to wierzy, ale (niestety?) nie potrafi udowodnić.

Prawdziwa miłość jest podstawą związku czy nie?

Musimy tylko wiedzieć, czym ta prawdziwa miłość jest. Często mylimy ją z innymi uczuciami lub postawami. Być może pytanie „czy on mnie kocha?” warto zamienić na „jak on mnie kocha?”. Starożytni Grecy i Rzymianie mieli różne pojęcia na oznaczanie różnych form miłości - czym innym była miłość pożądliwa, czym innym miłość w przyjaźni, a jeszcze czym innym miłość bezinteresowna, znana nam jako caritas.

Dziś miłość utożsamia się z silnymi emocjami, a to przecież nie są tylko „motylki w brzuchu”. Bywa jednak tak, że gdy przestajemy je odczuwać, uznajemy, że miłość się kończy. A tak naprawdę miłość dopiero wtedy się zaczyna.

Nieżyjący już ksiądz Mieczysław Żołędziejewski powiedział, że miłość zaczyna się wtedy, gdy kończą się wzruszenia. Potwierdzają to badania psychologów. Najbardziej interesują nas „iskierki”, natomiast nie dajemy sobie prawa, by przeżyć miłość we wszystkich jej postaciach. Kiedy, używając języka Sternberga, kończy się faza namiętności, zrywamy związek, by te emocje odnaleźć w kolejnym. Nie dajemy sobie możliwości, by sprawdzić, jak to będzie później. Tymczasem okazuje się, że pary, które przetrwały kryzys, czas, gdy namiętność słabnie, doszły do takiego poziomu bliskości, o którym mało komu się śniło!

Mówi się, że ludzie rozwodzą się z powodu różnicy charakterów, z powodu kłopotów materialnych, a może rozchodzą się, bo po prostu nigdy się nie kochali?

Abstrahując od realnych, uzasadnionych powodów rozstań, warto zwrócić uwagę na kontekst realiów kulturowych, w których żyjemy. A żyjemy w takiej rzeczywistości, w której łatwiej się mimo wszystko rozstać, niż coś naprawić, odbudować. To czasy - używając terminologii Zbyszko Melosika - kultury instant i prymatu zmiany. Wszystkiego chcemy już, natychmiast! Do tego mamy świadomość wielu możliwości. Wystarczy wejść na internetowy portal randkowy. Włącza się myślenie: „jak nie ten, to następny, jest w czym wybierać”. Sytuację świetnie oddaje pewien mem internetowy. Wnuczka pyta babcię: „Jakim cudem wytrzymaliście z dziadkiem tak długo?”. A babcia na to: „Bo, wnusiu, za moich czasów, jak się coś psuło, to próbowało się to naprawić, a nie wyrzucić do kosza”.

Przypomnijmy sobie chyba najbardziej znaną książkę Saint-Exupery’ego.
Mały Książę wybrał się na Ziemię i, jak śpiewa Kasia Sobczyk, „Na Ziemi zwątpił w miłość swą/Tę najpiękniejszą z wszystkich snów/Bo jak miał w jednej kochać się,/ Gdy ujrzał park z tysiącem róż?”. Mały Książę uświadomił sobie, że jego Róża nie jest tą jedyną! Nie mógł się z tym pogodzić. Dopiero dzięki przyjaźni z Lisem zrozumiał, co czyni innych wyjątkowymi w naszym życiu, i zwrócił się do róż w ogrodzie: „Oczywiście, moja róża wydawałaby się zwykłemu przechodniowi podobna do was. Lecz dla mnie ona jedna ma większe znaczenie niż wy wszystkie razem, ponieważ ją właśnie podlewałem. Ponieważ ją przykrywałem kloszem. Ponieważ ją właśnie osłaniałem. Ponieważ właśnie dla jej bezpieczeństwa zabijałem gąsienice. Ponieważ słuchałem jej skarg, jej wychwalań się, a czasem jej milczenia. Ponieważ... jest moją różą”.

„Miłość wszystko znosi, wszystko przetrzyma” - te słowa często cytuje się podczas uroczystości ślubnych. Jak się one sprawdzają po ślubie?
Miłość jest czymś, co sprawia, że ludzie bez względu na wszystko chcą ze sobą być. Ale może jednak miłość to nie wszystko? Erich Fromm pisał: „Miłość niedojrzała mówi: Kocham cię, ponieważ cię potrzebuję. Miłość dojrzała mówi: Potrzebuję cię, ponieważ cię kocham”.

Wiele osób uważa, że łączy ich „węzeł miłości” - i to jest piękne, ale warto zadać sobie pytanie, co to jest za relacja. Dlaczego ja tego kogoś „kocham”? Może tylko dlatego że nie chcę być sam?

Skoro, zdaniem niektórych, sama miłość nie wystarczy, to co jeszcze pozwala przetrwać związkom?
Miłość jest wartością nadrzędną, czymś, na czym można budować i do czego się odwołać, gdy przyjdzie kryzys. Z drugiej strony, niektórzy twierdzą, że bardziej niż miłość wiąże kredyt hipoteczny… (śmiech). Sama miłość rozumiana jako namiętność to za mało, miłość rozumiana jako zaangażowanie, jako decyzja, jako przekroczenie swojego egoizmu i wyjście ku tej drugiej osobie - jest czymś, co spaja realnie. Trzeba też pamiętać, że jeśli związek tworzą osoby, które mają fundamentalnie różny tryb życia, to może być to zarzewiem konfliktów, ale wcale nie musi. W pewnych aspektach ważne jest podobieństwo, ale ono przede wszystkim dotyczy wartości, które wyznajemy. Mój dziadek był cholerykiem, babcia jego przeciwieństwem. Wyciszała emocje. To jej podejście sprawiało, że potyczki - które przecież są w każdym związku - szybko kończyły się pojednaniem. Zresztą kłótnie w małżeństwie nigdy nie są problemem, pytanie tylko, do czego prowadzą.
Miłość prawdziwa chodzi swoimi drogami, ostatecznie wszystko zależy od tych, między którymi ona się urzeczywistnia. Czy chcą być razem, na dobre i na złe.

gabriela.pewinska@polskapress.pl

Gabriela Pewińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.