Miłość dodaje im skrzydeł

Czytaj dalej
Fot. archiwum prywatne
Monika Smól

Miłość dodaje im skrzydeł

Monika Smól

- Adam „złapał” mnie już na drugiej randce. Na lot motoparalotnią - mówi Klaudia Pieniążek z Krajęcina. - Rozkochał mnie nie tylko w sobie, ale i w lataniu. Tak bardzo, że tam u góry też jesteśmy partnerami.

Miłość może spaść na człowieka jak grom z jasnego nieba - mawiały nasze babcie. Uczucie Klaudii Pieniążek z Krajęcina w powiecie chełmińskim i jej partnera Adama Pupka nie tylko pojawiło się niespodziewanie, co rozkwitało pod niebem. Bo Adam podbił serce dziewczyny unosząc ją wysoko nad ziemią.

Gdy spotkali się pierwszy raz, podczas wakacji w Sopocie, Klaudia nie wiedziała, że poznała pilota motoparalotni. A już nawet przez myśl jej nie przeszło, że będzie tą ciężką maszyną wzbijać się w chmury razem z nim. O tym, że zostanie nawigatorką swojego ukochanego pilota - nawet nie śniła. A jednak życie miało swój plan na tę miłość. Niedawno Klaudia i jej chłopak dostali powołanie do kadry narodowej Polski, aby móc reprezentować nasz kraj w międzynarodowych zawodach motoparalotniowych. To wielki sukces, ale dla obojga przede wszystkim kolejny krok do przodu, który robią razem.

- Nie będę ukrywać, że to Adam rozkochał mnie zarówno w sobie, jak i we wspólnym unoszeniu się pod niebo - śmieje się Klaudia. - On lata już od czterech lat, ja właściwie od niedawna, bo raptem od ubiegłego roku. Aby spędzać z Adamem jak najwięcej czasu, zawzięłam się i zostałam jego nawigatorką. No i teraz fruwamy sobie razem.

Bałtyk z lotu ptaka

- To była krótka znajomość, którą odnowiliśmy w ubiegłym roku - zdradził Adam. - Zaprosiłem Klaudię na lot nad morzem. Zgodziła się, przyjechała odnowić relację i poczuć dreszcz emocji. To była druga randka, a zarazem pierwsza po dwóch latach. Okazało się, że jest bardzo odważną kobietą. Zaczęliśmy latać po różnych zakątkach Polski.

Klaudia przyznaje, że z miłości do Adama pokochała wspólne latanie. On, 30-latek z Łomży, od dzieciństwa marzył o lataniu.

- Jako dziecko składałem modele samolotów i puszczałem na wietrze - mówi Adam, który skończył budownictwo na Politechnice Gdańskiej i jest konstruktorem w firmie produkującej maszyny rolnicze. - Moje marzenie spełnił wujek - zrobił uprawnienia na pilota motolotni i z nim latałem mając dziesięć lat. Obiecałem sobie, że kiedyś zostanę pilotem. To siedziało w sercu. Po ukończeniu studiów zrobiłem kurs, skonstruowałem napęd i szlifowałem zdolności pilotażu.

- To Adam rozkochał mnie w sobie i wspólnym wzlatywaniu pod niebo - wyznaje Klaudia. - On lata od czterech lat, ja rok.

Co pasjonuje w tym sporcie? Ci, którzy próbowali są zgodni: adrenalina, wysokość, oglądanie pięknych krajobrazów z lotu ptaka.

- Ten sport jest niesamowitym doświadczeniem - daje możliwość podziwiania pięknego świata z góry, adrenalinę podczas akrobacji - mówi Klaudia, która studiuje dietetykę. - Ma się wrażenie, że to co się dzieje wokół, jest namacalne. Czujesz, jakbyś dotykał chmur. Nam się to udało już nie raz.

Pierwszego lotu nie zapomni

- Pamiętam, że pomyślałam: ten chłopak wie, jak oczarować kobietę - wspomina Klaudia.

- Mamy za sobą wiele przygód, ale opowiem o jednej. Pewnego dnia zabrałem Klaudię, aby zobaczyła niezwykły zachód słońca - opowiada Adam. - Polecieliśmy nad bagnami Narwi. Zacząłem mocno, a zapomniałem, że wtedy trzeba dodać gazu. Silnik zgasł. Nie jest to niebezpieczne, gdy jest miejsce do lądowania. Zaczęliśmy szybować w powietrzu. Powiedziałem Klaudii, że musimy awaryjnie lądować i nie jest to żart. Uśmiechnęła się, rozejrzała i powiedziała ze spokojem: „tylko nie w błocie, wariacie”. Wylądowaliśmy na ścieżce między mokradłami.

- No cóż, po prostu lądowanie w błocie wydaje się nie najlepszym doświadczeniem - śmieje się mieszkanka Krajęcina. - Całe szczęście, wszystko skończyło się dobrze.

Adam latał z nawigatorem, ale gdy okazało się, że nie może pojechać z nim na zawody, zaproponował Klaudii sprawdzian umiejętności nawigacyjnych. To były zawody w Elblągu. Zadaniem nawigatora jest dokładne wyznaczanie kierunku lotu z użyciem mapy, kompasu i stopera.

- Byłem zaskoczony, spisała się rewelacyjnie, wygraliśmy konkurencję nawigacyjną, w ostatecznej klasyfikacji zawodów zajęliśmy trzecie miejsce. - mówi.

Aby zrozumieć, jakim było to wyzwaniem dla niedoświadczonej dziewczyny, wystarczą liczby. Motoparalotnia lata na wysokości do 4.000 m i z prędkością do 100 km/h!

- A jaka to adrenalina i poczucie wolności! - zapalają się. - Szkoda, że tak mało kobiet lata. Nie jest to popularny sport, wszystko zostaje w cieniu piłki nożnej, mimo że w lotnictwie Polacy to najbardziej utytułowany naród. Jesteśmy aktualnymi Mistrzami Europy i Świata. To sport bardzo widowiskowy. Konkurencje sprawnościowe, gdy pokonujemy przeszkody z dużymi prędkościami, mrożą krew w żyłach.

Zakochani trenują w rodzinnym mieście Adama - Łomży, ale i w Grudziądzu.

- W Łomży mamy piękny park krajobrazowy doliny Narwi - zachwyca się. - Atrakcyjne są też Grudziądz i okolice. Kręta Wisła i niezwykła architektura wzbogaca nasze przeżycia podczas treningów.

Zgarnąć medale i tytuły

Para znalazła się wśród szczęśliwców powołanych do kadry Polski. Są członkami Sportowego Klubu Grupa Falco, który działa prężnie w Toruniu i w okolicach.

- Na sezon 2017 trener kadry powołał 31 osób - opowiada Adam. - Ale kadra to nie tylko dwuosobowe teamy, ale i zawodnicy startujący pojedynczo z nóg, na trajkach. Adam Paska powołał nas pewnie za bardzo dobre występy w 2016 roku i wygraną w Pucharze Polski. Jako pilot mam kilka sukcesów: wygraną w Pucharze Polski i trzecie miejsce MP.

Klaudia Pieniążek z Krajęcina zachwyciła się Adamem Pupkiem z Łomży, gdy po raz pierwszy wznieśli się pod niebo motoparalotnią. Pokochała nie tylko pilota,
Archiwum prywatne

Pod koniec sierpnia przed nimi kolejne wyzwanie. Zaczynają się Mistrzostwa Europy. Jeżeli utrzymają formę i zdrowie, mogą być „czarnym koniem” tych zawodów.

Nie kryją, że podniebne zmagania - wymagają dużych umiejętności.

- Gdy chce się to robić zawodowo, trzeba spędzić setki godzin w powietrzu - mówi Adam. - Rekreacyjnie jest to najbezpieczniejsza forma latania. Dokładając prędkość i maksymalną precyzję i latając nisko nad ziemią, podnosimy poziom ryzyka. Wada? To stosunkowo drogi sport, a każdy musi zapewnić sobie sam sprzęt do startu. Kompletny z wyposażeniem kosztuje 50-60 tys. złotych. Zaczęliśmy poszukiwania sponsora oferując możliwość wykonania nietuzinkowej reklamy na skrzydle. Aby osiągnąć najlepsze wyniki na świecie, musimy gonić postępy techniki. Zapraszamy do współpracy.

Gdyby ktoś chciał spróbować, na czym polega ten sport, ma szansę.

- Zapraszam na lot tandemowy - zachęca Adam. - To szansa sprawdzenia, jak smakuje bujanie w przestworzach. Skupiamy się na Mistrzostwach Europy w Czechach. Od wiosny wracamy do intensywnych treningów.

W wolnym czasie Klaudia prowadzi bloga kulinarnego, a Adam - tandemowe loty widokowe. Drugą wspólną pasją pary jest fotografia. Patrząc na ich zdjęcia można śmiało powiedzieć, że miłość nie potrzebuje photoshopa. Jest po prostu piękna!

Monika Smól

Przygodę z dziennikarstwem rozpoczęłam już w liceum. Skończyłam filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim. W "Pomorskiej" od 2005 roku. Bliskie mojemu sercu jest Chełmno - Miasto Zakochanych, w którym spędziłam siedem lat, a powiat chełmiński to cały czas mój rejon działania. Pasja? Dziennikarstwo sportowe, fotografia sportowa, a rozwijam ją głównie w rodzinnym mieście - Chojnicach.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.