Mieszkańcy Grodziska żyją w strachu o podwozia swoich samochodów. Wszystko przez dziury na ulicy, do której... nikt się nie przyznaje

Czytaj dalej
Fot. Anna Borowiak
Anna Borowiak

Mieszkańcy Grodziska żyją w strachu o podwozia swoich samochodów. Wszystko przez dziury na ulicy, do której... nikt się nie przyznaje

Anna Borowiak

Przejechanie ulicą Kościańską bez uszkodzenia podwozia graniczy z cudem. Ulica od lat straszy dziurawą nawierzchnią. Dlaczego nikt jej nie naprawia? Gmina twierdzi, że nie jest jej właścicielem.

Ślepa uliczka. Wydawać by się mogło, że to miejsce idealne. Nie ma większego ruchu, bo z drogi korzystają właściwie tylko mieszkańcy. Nie przeszkadza im hałas dochodzący z sąsiedniej krajówki. Przeszkadza im za to fakt, że każdy wjazd czy wyjazd ze swojej posesji to prawdziwe turbulencje.

- Już od wielu lat zmagam się z problemem braku zainteresowania fragmentem tej ulicy - chodzi o wjazd od strony Motelu XXI wieku w kierunku posesji znajdujących się przy ul. Kościańskiej przylegającej równolegle do ul. Poznańskiej

- napisał do nas jeden z mieszkańców tego rejonu Grodziska. I dodał: - Obecnie największym utrapieniem są dziury powstałe (i powiększające się po każdej zimie) przy wyjeździe.

Pan Adam traci już cierpliwość. Prezentuje wydanie gazety z 2014 r., gdy o sprawie pisaliśmy po raz pierwszy.
mal Tak ul. Kościańska wyglądała w 2014 r. Od tamtego czasu jej stan tylko się pogorszył.

Z panem Adamem Stachowiakiem umówiliśmy się na spotkanie. Zastany widok drogi spowodował, że auto woleliśmy zostawić kilkanaście metrów dalej. Już sam wjazd przyprawia o zawrót głowy. Dziura na dziurze, widoczne próby uzupełniania ubytków sprzed wielu lat, które nie zdają egzaminu. Chcecie wybrać się tam samochodem? Nie radzimy. Chyba, że ktoś chce urwać zawieszenie, bo do tego droga nadaje się w sam raz. Na piechotę też wcale nie jest lepiej. Przez ulicę dosłownie idzie się od dziury do dziury. Jazda samochodem to prawdziwy wyczyn, a spacer z dzieckiem wchodzi w grę, owszem, ale jeżeli weźmiemy swoją pociechę na ręce.

O tej uliczce pisaliśmy już w 2014 roku. Wówczas mieszkańcy również alarmowali o uszkodzeniach samochodów, dziurawej nawierzchni, koleinach i zarwanym poboczu. Problem, jak się okazuje, jest wciąż aktualny.

- Ręce opadają. Ile lat można chodzić i prosić, pisać wnioski, podejmować interwencje?

- dopytuje nasz rozmówca.

Dlaczego tak trudno jest ustalić właściciela drogi? O tym przeczytasz w dalszej części artykułu.

Pozostało jeszcze 40% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Anna Borowiak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.