"Mężczyźni bardziej boją się lekarzy niż śmierci". Rak jądra to nie żarty. Rozmowa z aktorem kabaretowym Michałem Pałubskim

Czytaj dalej
Fot. arch. prywatne
Maciej Szymkowiak

"Mężczyźni bardziej boją się lekarzy niż śmierci". Rak jądra to nie żarty. Rozmowa z aktorem kabaretowym Michałem Pałubskim

Maciej Szymkowiak

- Lepszy żywy mężczyzna bez jednego jądra niż martwy z dwoma - mówi Michał Pałubski, aktor i komik, który zachęca do profilaktycznych badań. Trwa listopadowa akcja "Movember", czyli badań, które mogą na wczesnym etapie wykryć m.in. raka jądra. Celem jest zwiększenie świadomości na temat zdrowia intymnego mężczyzn.

„Nie rób sobie jaj” – mówimy, gdy ktoś sobie żartuje. Pan na występach i żartowaniu zarabia, ale dzisiaj rozmawiamy o czymś bardzo ważnym. Nawet śmiertelnie poważnym, o profilaktyce i badaniach, które mogą ocalić życie. W jakiej sytuacji się Pan dowiedział o guzie jądra i czy od razu miał Pan podejrzenie, że to coś złego.
Nie od razu. W zasadzie dowiedziałem się o guzie przez przypadek. Nie myślałem, że to będzie coś groźnego. Wszystko zaczęło się od tego, że moja żona poszła na badania krwi, a ponieważ sam dużo trenuję i stosuję diety, to stwierdziłem, że też sobie takie badanie zrobię. Wyszedł mi podwyższony testosteron. Wówczas nie wiedziałem, z czego to wynika, ale stwierdziłem, że trzeba się temu przyjrzeć. Zadzwoniłem do żony i powiedziałem, że się tym martwię, a ona odpowiedziała: „niczym się nie przejmuj Michał. Masz podwyższony testosteron, więc albo kończysz reprodukcję, co nam nie grozi, lub masz raka jądra, co też nam nie grozi”. Wtedy się troszkę przestraszyłem. Po powrocie z trasy kabaretowej poszedłem od razu do urologa i okazało się, że po świętach bożonarodzeniowych muszę mieć operację.

I co było dalej? Panika, stres, przerażenie, ucieczka w humor?
W moim przypadku wszystkie problemy obracam w humor, więc automatycznie zacząłem reagować śmiechem. Na moje szczęście otaczają mnie fantastyczni ludzie, którzy podobnie widzą świat, więc wspólnie się z tego śmialiśmy. To mi pomogło, bo dla mnie obśmiany problem, to problem dużo mniejszy i łatwiejszy do pokonania.

Ktoś powie, po co mam się badać, jak nic mnie nie boli. Jakby Pan wytłumaczył takiej osobie, że profilaktyka to nie działanie po fakcie?
Prawda jest taka, że gdyby nie ten przypadek z mojej strony, który mnie zmotywował do pójścia na badanie krwi, to prawdopodobnie nie byłoby mnie już na tym świecie. Bo trzeba podkreślić, że rak jądra to nie jest coś, co wyczuwamy od razu. W momencie, w którym się nie badamy, nie mamy gwarancji, że akurat poczujemy u siebie jakieś zgrubienie. Bo one na początku są bardzo małe i nagle się rozrastają, aż w końcu zabijają. Dla mnie, do momentu badania, profilaktyka była jak dla każdego, przeciętnego mężczyzny czymś zbędnym. Myślałem, że jestem niezniszczalnym 40-latkiem i chyba każdy z nas tak myśli. Skoro nic nas nie pokona, to po co robić sobie badanie krwi? Po co mamy się badać od czasu do czasu, skoro nic nas nie boli? Tylko że rak jądra nie boli, dopiero później zaczyna się walka o życie.

Może mężczyźni się boją rozebrać przed drugim mężczyzną – urologiem. Czy to takie straszne z pańskiego doświadczenia?
Po operacji zamieściłem w mediach społecznościowych post. Teraz to potwierdzę, że najważniejsze na początku jest samo pójście na badanie. A jeżeli czujemy zgrubienie na naszych wspaniałych narządach, o które przecież każdy mężczyzna dba, o których myśli, bo przecież od najmłodszych lat się ze sobą porównujemy, to powinniśmy już od razu biec do lekarza. Nie należy się nim przejmować, bo on już widział wszelkie wersje tego narządu, zdrowego i niezdrowego, i oczywiście może być jakiś psychiczny dla nas dyskomfort, ale ja, gdy już myślałem o tym, że coś mi dolega, to nie myślałem w ogóle o tym, że mnie ogląda drugi mężczyzna. Teraz gdy chodzę na badania profilaktyczne, to mam kontakt z lekarką i też się nie stresuję, że obca kobieta mnie ogląda ani też tym, że jak wrócę do domu, to moja ukochana żona się rozzłości. W końcu to zdrowie jest najważniejsze.

Jak zareagowała Pana żona i dzieci, gdy pojawił się temat raka?
Stresowali się. Najgorsze, że diagnoza przyszła 22 grudnia, czyli chwilę przed Bożym Narodzeniem, więc dosyć słaby prezent pod choinkę, ale wszyscy staraliśmy się obśmiać problem. Oczywiście z tyłu głowy zawsze to jest, widziałem, że żona się stresuje. Dopiero w marcu, gdy dowiedziałem się, że zeszły mi markery rakowe, wtedy pojawiło się poczucie ulgi i świadomość, że nic mi nie będzie.

A czy samobadanie wystarczy? Czy należałoby bardziej zadbać, właśnie o wykonywanie okresowych badań krwi?
Nie powinno się myśleć o sobie jak o kimś niezniszczalnym. Ja to już wiem i teraz uważam, że to badanie krwi można robić raz na kilka miesięcy. Zresztą nie chodzi tylko o wykrycie potencjalnej choroby nowotworowej. Podczas badania wyjdzie nam, czego mamy za dużo, czego za mało, może mamy niedobór witamin, może jesteśmy blisko anemii. Każde odstępstwo od norm we krwi nas informuje o jakimś problemie, większym bądź mniejszym. To też wpływa na nas, że jesteśmy bardziej senni, gorzej się czujemy, jesteśmy rozdrażnieni. To wszystko można poprawić poprzez dobrą suplementację lub leczenie, dlatego ja polecam badanie krwi. Samobadanie też warto robić, żeby mieć pewność, że nic się nie pojawiło, że nie ma jakiejś anomalii zdrowotnej i dzięki temu można spać spokojniej.

Michał Pałubski to znany polski aktor kabaretowy i stand-uper, a także były członek krakowskiej Formacji Chatelet.
arch. prywatne Michał Pałubski to znany polski aktor kabaretowy i stand-uper, a także były członek krakowskiej Formacji Chatelet.

Czy całe to tabu, które narosło wokół męskim problemów zdrowotnych, wynika z ciągłej rywalizacji mężczyzn między sobą. A to oznacza poświęcenie zdrowia dla innych korzyści?
W ogóle nasz brak dbania o zdrowie, wynika z pędu. Bardzo szybko przebiegamy przez całe nasze życie. Dzień po dniu, miesiąc po miesiącu. Ciągle nie mamy czasu, ale tak naprawdę, lepiej, żebyśmy go znaleźli na zadbanie o siebie. Będziemy mieli więcej czasu na to symboliczne bieganie. (śmiech) Lepiej zadbać o siebie, gdy jest się młodym niż podupaść na zdrowiu na starość. Natomiast, co do męskiej rywalizacji... Mężczyźni nie lubię przyznawać się do błędów. Rozumiem to, w końcu sam jestem facetem. Nienawidzę mówić, że nie miałem racji przed innymi, ale przecież też popełniam błędy. Wszyscy je popełniamy. Każdy z nas ma słabości. Powinniśmy się do nich przyznawać, leczyć je. Dbać o zdrowie fizyczne, ale też psychiczne, bo do wielu emocji mężczyzna się nie przyzna. Faceci mają depresję, ale milczą i się nie leczą, a później się okazuje, że nie każdy jest w stanie to udźwignąć. Powinniśmy przestać rywalizować, bo ważniejsze jest, żebyśmy żyli i byli wsparciem dla naszych partnerek i rodzin, a nie umierali, bo nie przyznaliśmy się do słabości i cielesności.

Inni może się boją, że jak coś się zdiagnozuje, to wówczas trzeba usunąć jądro. Boją się tego, że będą za mało męscy. Panu to też spędzało sen z powiek?
Szczerze to nie, bo dużo czytałem przed operacją. Dowiadywałem się jak najwięcej o tej chorobie. Natomiast prawda jest taka, że nawet wśród moich inteligentnych, oczytanych kolegów pojawiały się pytania typu: „czy dalej możesz uprawiać seks?”. Tak, mogę. Nie ma z tym problemu. Jestem pełnowartościowym facetem. Mogę mieć dzieci, nie zachorowałem nagle na bezpłodność. Pytania o męskość zbywam śmiechem, bo mężczyzną bym nie był, gdybym leżał kilka metrów pod ziemią. W sferze seksu nic się nie zmieniło. Wiem, że mężczyźni się tego boją, bo do mnie pisali i piszą, a ja im otwarcie o chorobie opowiadam. Chcę ich wspierać, żeby się nie bali, że operacja zmieni ich życie na gorsze. Przede wszystkim to jest intymna część ciała, więc i tak ją pokazujemy osobom, które są z nami blisko, którym ufamy, a po drugie, jeśli po usunięciu, czułby ktoś dyskomfort, to tak jak kobiety mają możliwość posiadania implantów piersi, tak samo są implanty jąder.

Wspomniał Pan o wpływie na życie seksualne. A czy wpłynęło jakoś na życie zawodowe i sportowe?
Ćwiczę częściej, bo przestawił mi się tryb życia na prozdrowotny. Wcześniej, jak to artyści, ten czas wolny lubiłem spędzać na imprezach. Po operacji ćwiczę więcej i bardziej skupiam się na suplementacji diety. Sportowo jest dobrze. Nie wiem, czy nie jestem nawet sprawniejszy niż przed operacją. Na pewno lepiej się biega. (śmiech) Natomiast pod względem zawodowym: trzy dni po operacji prowadziłem już open mica dla telewizji i nic się nie zmieniło w występach i publicznym przemawianiu.

A czy nawiązywał Pan jakoś do choroby? Mówił Pan o niej ze sceny?
W pierwszym programie, który jest dostępny na YouTube, „Splot” mówię o operacji, bo chciałem to obśmiać, ale teraz już nie, bo myślę, że wtedy powiedziałem wystarczająco dużo. Natomiast, gdy ktoś mnie o nią pyta, to się nie waham i odpowiadam na każde pytanie.

Ogólnie mam wrażenie, że ludzie wolą zaklinać rzeczywistość. Nie pójdę do lekarza, on mi nie powie na, co choruję, choroba niezdiagnozowana, to jak choroba, której nie ma. Gdyby Pan miał takie podejście, nie byłoby Pana na świecie. Nie rozmawialibyśmy teraz.
Właśnie cały numer polega na tym, że im wcześniej zdiagnozujemy tę chorobę, tym lepiej dla nas. Ja jestem właśnie tego przykładem, bo gdybym nie zauważył tej choroby, nie zrobił badań, to bym nie wiedział, że choruję. Trenuje brazylijskie jiu-jitsu i podczas treningu coś poczułem, ale myślałem, że to obicie powstałe przy treningu i odrzuciłem od siebie myśl, że to coś poważnego. Natomiast, dzięki badaniom krwi i wczesnej diagnozie ominęła mnie chemia. Miałem tylko operację, która uratowała mi życie. Oczywiście jestem cały czas na obserwacji i mam co pół roku tomografię, a co dwa miesiące rezonans i badania krwi. Jestem zdrowy i można powiedzieć, że pokonałem chorobę. Oczywiście komórki rakowe mogą wracać, ale mam nadzieję, że mnie to nie dotknie, a gdyby coś się miało zdarzyć... Dzięki profilaktyce będę z lekarzami wiedział o tym wcześniej. Wiele osób zwleka, a potem musi przechodzić przez chemioterapię, a to już cięższe przypadki do leczenia.

W telegraficznym skrócie. Nie ma co czekać i się bać, tylko warto wykorzystać badania profilaktyczne?
Tak, szczególnie że teraz jest akcja Movember, a także „Badajcie sobie jajka”, wiele biegów zachęcających do profilaktyki, więc jeżeli coś się dzieje, to warto z tego korzystać. Bardzo często w centrach handlowych są miejsca, gdzie można się zbadać lub zaczerpnąć informacji. Panowie, ruszajcie tam i nie bójcie się. Nie ma w tym nic strasznego. To nie umniejsza w żaden sposób waszej męskości. Będę zawsze podkreślał, że bardziej męskim jest się wtedy, kiedy można być przez długie lata z żoną i dzieckiem, niż leżąc pod ziemią.

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Maciej Szymkowiak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.