Meteopaci są wśród nas. Komu szkodzi pogoda?

Czytaj dalej
Fot. Karolina Misztal
Wiktor Porembski

Meteopaci są wśród nas. Komu szkodzi pogoda?

Wiktor Porembski

Wiemy, że większość Polaków czuje się meteopatami. Nie wiemy za to, ilu spośród nich rzeczywiście nimi jest. Co najmniej trzy typy zmian pogody z całą pewnością mogą jednak mieć wpływ na nasze fizyczne samopoczucie, zwłaszcza, gdy przybierają ponadstandardową skalę.

W ostatni poniedziałek w wielu miejscach Polski ciśnienie atmosferyczne przekroczyło 1045 hektopaskali. Dla osób bardziej wrażliwych na pogodę był to trudny dzień nieprzyjemnych odczuć doświadczyło też jednak wiele osób, które na co dzień nie zwracają uwagi na zmiany aury. Czy to znaczy, że wszyscy jesteśmy meteopatami? Niekoniecznie. Z całą pewnością natomiast od czasu do czasu nimi bywamy.

Według danych Instytutu Meteorologii i gospodarki Wodnej zmiany samopoczucia wywołane zmianami pogody odczuwa zdecydowana większość Polaków. Badania były prowadzone dość dawno, bo tuż pod koniec lat 90. Aż 9 na 10 badanych Polek i trzy czwarte badanych Polaków zadeklarowało, że odczuwają na własnej skórze zmiany pogody. „W ankiecie badani mieli sami zaznaczyć typy pogody, stany powietrza i zjawiska atmosferyczne, które ich zdaniem wpływały na nich niekorzystnie.

Najczęściej wskazywali pogodę pochmurną z opadami deszczu, przejściową z wyżu do niżu i przejściową z niżu do wyżu. Z grupy stanów pogody i zjawisk atmosferycznych jako najbardziej dokuczliwe wskazali silny wiatr, parność i upał” - raportowała w „Focusie” jedna z autorek tych badań Julita Cedzyńska-Ziemba.

W Niemczech czy innych krajach Europy Środkowej odsetek badanych deklarujących się jako meteopaci wynosi obecnie mniej więcej 70 procent, co jednak bardzo ciekawe znacząco wzrósł w ciagu ostatnich kilku dekad. W drugiej połowie XX wieku na negatywny wpływ pogody na swoje samopoczucie skarżyła się mniej niż połowa badanych trudno powiedzieć, czy notowany w kolejnych dekadach wzrost jest wynikiem rzeczywistych zmian, czy raczej upowszechnienia się samego pojęcia meteopatii - i tym samym pewnej zbiorowej autosugestii.

Meteopatia nie jest uważana przez lekarzy za chorobę, mówi się raczej o pewnym rodzaju lub zespole dolegliwości lub o ogólnej „nadwrażliwości na zmiany pogody”. Dlatego właśnie trudno policzyć meteopatów - przypadki zachorowań na grypę rejestrują przychodnie, tymczasem meteopatą raz się jest, raz się bywa, żadne oficjalne statystyki nie są w tej materii prowadzone.

O meteopatii lekarze mówią też wtedy, kiedy mają do czynienia z chorym na którąś z chorób przewlekłych, w wypadku której zmiana aury powodują okresowe pogorszenie stanu pacjenta. Dotyczy to na przykład osób cierpiących na schorzenia o charakterze reumatycznym albo pacjentów dotkniętych chorobą wrzodową żołądka lub dwunastnicy, nie mówiąc już o migrenach. Tu jednak mamy do czynienia z dość zróżnicowanymi wzorcami reakcji na zmiany pogody, które zależą i od typu choroby i od jej przebiegu, i od ogólnego stanu pacjenta, i wreszcie od rozmaitych czynników zewnętrznych.

Meteopatyczne efekty i objawy obserwowane w wypadku konkretnych schorzeń zostawmy zatem lekarzom, sami zaś przyjrzyjmy się sytuacjom, w których pogoda może mieć wpływ na samopoczucie również ludzi w pełni zdrowych.

Spadek ciśnienia atmosferycznego
Tu może się liczyć zarówno dość szybki spadek ciśnienia, jak też ukształtowanie się względnie trwałego układu niżowego. W tym pierwszym wypadku meteopaci zwykle odczuwają skutki obniżenia się ciśnienia, jeśli w ciągu doby obniżyło się ono o kilka (5-7) lub więcej hektopaskali. W tym drugim wtedy, gdy mamy do czynienia z ciśnieniem (tzw. znormalizowanym lub zdegradowanym do poziomu morza) na poziomie 990 hPa lub jeszcze niższym. To już dość głęboki niż rzecz jasna osoby szczególnie wrażliwe mogą odczuwać również skutki spadku ciśnienia nawet poniżej 1000 hektopaskali zwłaszcza jeśli towarzyszy temu pochmurna aura.

Warto pamiętać, że notowane w Polsce zmiany ciśnienia atmosferycznego mają relatywnie niewielkie zakresy najniższe ciśnienie atmosferyczne w historii polskich pomiarów zarejestrowano jak dotąd 26 lutego 1989 roku w Szczecinie, kiedy odnotowano tam 965 hPa.

Tymczasem europejski rekord w kategorii układów niżowych to 912 hPa na Islandii 10 stycznia 1993 roku było to w trakcie silnego orkanu. Tak niskie ciśnienie wiąże się z nieprzyjemnymi odczuciami u niemal każdego nie tylko u meteopatów szanse na doświadczenie aż tak głębokiego niżu w Polsce są jednak bardzo niskie.

W Polsce uważa się za normę ciśnienie atmosferyczne (znormalizowane) na poziomie 1013 hPa dzieli je ledwie 48 jednostek od tego najniższego odnotowanego w historii kraju, nic więc dziwnego, że meteopaci mogą odczuwać nieprzyjemne skutki obniżania się ciśnienia o ledwie kilka hektopaskali. Ruch na poziomie kilkunastu hektopaskali - to już naprawdę spora zmiana.

Pozostało jeszcze 59% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Wiktor Porembski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.