Maria Janyska: PiS ma PRL-owskie podejście do biznesu i gospodarki

Czytaj dalej
Fot. Michał Dyjuk
Paulina Jęczmionka-Majchrzak

Maria Janyska: PiS ma PRL-owskie podejście do biznesu i gospodarki

Paulina Jęczmionka-Majchrzak

Z Marią Małgorzatą Janyską, posłanką PO, która w gabinecie cieni odpowiada za gospodarkę, rozmawia Paulina Jęczmionka-Majchrzak.

Gabinet cieni Platformy dokonał pierwszego z serii tematycznych podsumowań roku rządów Beaty Szydło. Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, mówiąc o działalności samorządów, odniósł się do spraw Hanny Zdanowskiej oraz Krzysztofa Żuka. Działalność CBA nazwał szukaniem haków, bolszewickimi i ubeckimi metodami. Nie przesadził?

Użył właściwych słów. CBA nie jest powołane do tego, żeby samo z siebie kontrolowało wypełnione już umowy pomiędzy bankiem a klientem. W przypadku Hanny Zdanowskiej, prezydent Łodzi, została zrealizowana zgodnie z celem - i banku, i kredytobiorcy. Jeśli byłyby jakieś nieprawidłowości, bank na pewno by się nimi zajął. Procedury są ściśle określone.

CBA i prokuratura jednak dopatrzyły się nieprawidłowości.

Trzeba rozróżnić postawienie zarzutów od uznania winnym. Przestępstwo można ogłaszać publicznie, robić medialne pokazówki, jeśli jest już potwierdzone prawomocnym wyrokiem sądu. Nie dotrzymano tego zarówno w sprawie samorządowców, jak i senatora Józefa Piniora. To bolszewickie działania.

Minister finansów Mateusz Morawiecki
Maria Janyska

Jaki władza miałaby w tym cel?

Próbuje oczyścić przedpole przed wyborami samorządowymi i pokazać, że samorządowcy z PO i PSL są źli. Tymczasem oni świetnie wypełniają swoje zadania, zabezpieczają potrzeby ludzi, którzy ich wybrali. PiS, niestety, poprzez centralizację, próbuje podporządkować sobie życie wszystkich Polaków, we wszystkich obszarach.

Na razie źle się dzieje w gospodarce. Wyhamował wzrost PKB, inwestycje, a podział unijnych pieniędzy jest opóźniony.

To nieprawdopodobne, że w ciągu roku można doprowadzić do tak drastycznego spadku wskaźników. Spadek PKB do 2,5 proc., który może się pogłębiać, jest wynikiem zahamowania inwestycji. Przedsiębiorcy przyznają, że nie inwestują i nie podejmują dalekosiężnych decyzji, bo czują się niepewnie w obecnym otoczeniu instytucjonalno-prawnym i co chwilę zaskakuje się ich nowymi przepisami.

Jarosław Kaczyński twierdzi, że ci przedsiębiorcy są związani z poprzednią władzą. Nie inwestują, czekając na jej powrót.

To obraz PRL-owskiego podejścia do biznesu i gospodarki. Przedsiębiorca prywatny był wrogiem narodu, a ulubionym przykładem był zły „badylarz”. Dziś PiS też próbuje przekonać ludzi, że chce zbudować kraj mlekiem i miodem płynący, ale istnieją jacyś wrogowie, którzy to uniemożliwiają. Nie wiadomo tylko, dla kogo ma być to mleko i miód. Pewnie na PiSiewiczów, przez których również gospodarka obrywa, bo dostali pracę, o której nie mają bladego pojęcia. Muszą od zera nauczyć się zarządzania instytucjami czy rozdzielania unijnych pieniędzy.

Ale to samorządy rozdzielają unijną kasę.

Również. Dziś jednak mają wiele obaw. Czują się napiętnowane po tym, gdy CBA weszło do urzędów marszałkowskich w całym kraju, by skontrolować całość wydatków z poprzedniej unijnej perspektywy. To typowe szukanie ich na siłę i próba oczernienia. Oczywiście, za kilka lat, jeśli będziemy mieli jeszcze niezawisłych sędziów, okaże się, że przestępstwa nie było. Ale o tym już głośno nikt nie powie. Dlatego samorządowcy są bardziej zachowawczy w inwestowaniu i przyznawaniu pieniędzy. Dodatkowo, nie wiedzą, jak przy szerokim rozdawnictwie PiS będą wyglądały ich dochody z podatków, a w efekcie - środki na udział własny w inwestycjach. Sposób sprawowania władzy ma ogromny wpływ na sytuację gospodarczą.

PiS ma pomysł na rozwój gospodarczy - tzw. plan Morawieckiego.

Pobożne życzenia. Wszystko w tym dokumencie jest narodowe, historyczne i strategiczne. Jeśli każde rozwiązanie jest strategiczne, zastanawiam się, w jakiej kolejności będą realizowane i dlaczego. Zadziwiające jest też to, że wicepremier Morawiecki jako źródła finansowania swoich pomysłów wskazuje te, które są już przydzielone do innych zadań, np. budżet państwa, NFZ czy fundusze europejskie. Jeśli nie ma ani ściśle określonych celów, ani realnych podstaw finansowania, to nie ma strategii. Jest tylko propaganda sukcesu.

Według PiS to ambitna wizja nowych kierunków rozwoju. Polska rodzina ma żyć na poziomie europejskiej, a PKB na głowę ma wzrosnąć z 68 do 95 procent.

Bardzo łatwo napisać takie cele. Ale potem trzeba przygotować do ich realizacji całą machinę - co, kiedy, za co i w jaki sposób. Trudno jednak oczekiwać tego od wicepremiera, który jednego dnia mówi, że nie będzie podniesienia kwoty wolnej od podatku, a drugiego ogłasza, że będzie i to uzależniona od dochodów. Pan Morawiecki roztacza niepoważne wizje. Mówi o wolności gospodarczej, a nakłada obciążenia.

Były minister finansów, Paweł Szałamacha o przyczynach dymisji:

Ale jest „Konstytucja dla biznesu” - kolejny dokument, który zapowiada ułatwienia dla przedsiębiorców.

Nie ma w nim żadnych nowości. Kilka powtórzeń z obowiązujących przepisów, np. interpretacja prawa na korzyść podatnika. „Konstytucji dla biznesu” przeczą jednak bieżące działania rządu. Na przedsiębiorców nakłada się dodatkowe podatki, np. bankowy, przez który podrożały kredyty, pożyczki, obsługa kont. Koncesjonuje się też formy działalności. W przygotowaniu jest prawo zakazujące prowadzenia aptek osobom, które nie są farmaceutami. Tak samo jak kupić ziemi pod uprawę, jeśli nie jest się rolnikiem. Minister Ziobro idzie jeszcze dalej i chce karać przedsiębiorców nawet za podejrzenie popełnienia przestępstwa. Zatem deklaracje to jedno, a fakty - drugie. Sprawność i skuteczność rządu ocenia się po tych drugich.

PiS skutecznie realizuje kolejne obietnice wyborcze. To chociażby wspomniana kwota wolna od podatku. PO nie podniosła jej przez osiem lat rządów.

Nie podniosła, bo zajmowała się - z sukcesem - ratowaniem kraju przed kryzysem i greckim scenariuszem. Dzięki naszej dyscyplinie finansowej i wsparciu przedsiębiorców nie tylko utrzymaliśmy stabilizację, ale osiągnęliśmy dobry trend rozwojowy. PiS miało na stracie sporo pieniędzy. Miało, bo teraz je przejada w nieprawdopodobnym tempie. I manipuluje swoimi obietnicami. Zapowiadało kwotę wolną od podatku dla wszystkich przedsiębiorców, w wysokości 8 tys. zł. Według mnie ta obecna jest niezgodna z prawem. Kwota wolna nie jest zasiłkiem socjalnym, który można różnicować. Zasady podatkowe muszą być takie same dla wszystkich.

PiS podkreśla, że podniosło kwotę o tyle, ile mogło, by nie nadwerężać budżetu. To lepsze niż brak jakichkolwiek działań.

Przed wyborami nie mówili o ograniczeniach budżetu. Wręcz odwrotnie. A politycy PiS pracowali w Sejmie, uchwalali budżet, więc dobrze znali jego możliwości. To oszustwo i bolszewickie metody.

W kolejnych obietnicach zapowiadają coś, co i PO obiecywała, a nie zrobiła - jednolity podatek

.
Propozycja PiS diametralnie różni się od naszej. Mówiliśmy o jednolitym podatku powiązanym z jednolitym kontraktem, czyli takimi samymi zasadami zatrudnienia na wszystkich umowach. Nie chcieliśmy obejmować nim firm. Dla nich dobry jest podatek liniowy. A PiS chce zdemolować wszystko, przez co wielu przedsiębiorców zastanawia się, do którego kraju przenieść działalność.

Gabinet cieni ma za zadanie nie tylko recenzować PiS, ale i przedstawiać własne propozycje. Czego zatem możemy się po PO spodziewać?

Będziemy proponować rozwiązania dla każdego resortu. Część z nich już przedstawialiśmy w deklaracji programowej, a część musimy stworzyć na nowo, bo PiS każdego dnia psuje państwo. Systematycznie będziemy wprowadzać propozycje do laski marszałkowskiej.

Jakie np. w gospodarce?

Jestem w trakcie przygotowania przepisów ułatwiających przepływy finansowe między kontrahentami oraz zmniejszających pozapłacowe koszty pracy, aby przedsiębiorcy mogli jak najwięcej pieniędzy przeznaczać na rozwój. Będziemy też na bieżąco reagować na koncesjonowanie zawodów przez PiS, zgłaszając projekty deregulacyjne.

Co jeśli Wasza oferta nie wystarczy i PiS wygra za dwa lata wybory samorządowe, biorąc władzę na wszystkich szczeblach? Platforma się rozpadnie?

Jeśli PiS wygra wybory samorządowe, nie będzie pytania o to, co dalej z PO, ale co dalej z Polską. PiS próbuje zawłaszczyć państwo i odebrać ludziom wolności. Jak można zaufać takiej władzy? W 1982 roku protestowałam - jak wielu Polaków - i ganiało nas po ulicach ZOMO. Mogę ponownie.

Paulina Jęczmionka-Majchrzak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.