Lublinianka, która nie bała się walczyć o wolność. Franciszka Arnsztajnowa odbije się w „Lustrach”

Czytaj dalej
Fot. zbiory rodzinne
Joanna Jastrzębska

Lublinianka, która nie bała się walczyć o wolność. Franciszka Arnsztajnowa odbije się w „Lustrach”

Joanna Jastrzębska

Pisała wiersze, ale nie tylko dzięki nim stała się cenioną uczestniczką lubelskiego życia literackiego. Studiowała nauki przyrodnicze, sprzeciwiała się tradycyjnej roli kobiety w społeczeństwie, a na pocztówkach pisywała o spawach osobistych. Twórczości i biografii Franciszki Arnsztajnowej zostanie poświęcona najnowsza wystawa „Lustra” w Muzeum Literackim im. Józefa Czechowicza w Lublinie.

– Jej sława jest bardziej lokalna, ale można byłoby się pokusić o stwierdzenie, że była jedną z ciekawszych poetek swojej epoki. Co prawda jej próby literackie nie zawsze dorównywały efektywnością innym poetkom tego czasu, ale była postacią zanurzoną w wiele zjawisk kulturowych, które przesądzały o specyfice Lublina przełomu XIX i XX w. oraz lat międzywojennych – tłumaczy Aleksander Wójtowicz, kierownik muzeum i kurator wystawy (drugą kuratorką jest Anna Marcińczak).

Arnsztajnowa urodziła się w 1865 r. w Lublinie, a zmarła w niejasnych okolicznościach (prawdopodobnie w getcie lub obozie zagłady) w 1942 r. Była poetką, dramaturżką i tłumaczką. Pochodziła z zamożnej inteligenckiej rodziny. Jej matka, Malwina Meyerson, była pisarką, a brat, Emil Meyerson, wybitnym filozofem i członkiem francuskiego środowiska intelektualnego.

– Arnsztajnowa była Żydówką, ale z jednej strony unikała jasnych deklaracji dotyczących wiary i pochodzenia, a z drugiej dużo działała na rzecz asymilacji inteligencji żydowskiej z kulturą polską. Całe jej życie opierało się na tym rozdarciu – tłumaczy Aleksander Wójtowicz.

O Arnsztajnowej można również powiedzieć, że stanowiła ikonę emancypacji. Na przełomie XIX i XX w. takich osób nie było wiele. Wiele natomiast interesowało się przyrodą, a Franciszka swoje zainteresowania postanowiła podeprzeć wiedzą zdobytą na studiach nauk przyrodniczych w Niemczech.

– Kobieta studiująca nauki przyrodnicze za granicą to nie była rzecz częsta. Ten kierunek pozwalał widzieć i odkrywać świat z innej perspektywy niż tradycyjnym, religijnym światopoglądzie. Pod jego wpływem ludzie zaczęli uważniej patrzyć na naturę i widzieć w niej coś więcej niż tylko tło swoich poczynań – tłumaczy Wójtowicz.

Wszystko wkoło drga życiem (fr. „Karnawału”)

Franciszka w wieku 20 lat wyszła za Marka Arnsztajna, lekarza cieszącego się bardzo dobrą opinią. Bezpłatnie dbał o zdrowie ubogich, a dochód czerpał przede wszystkim z leczenia majętnych pacjentów. Z powodu stabilnej sytuacji finansowej Franciszka nie musiała pracować, natomiast angażowała się w działalność organizacji oświatowych i konspiracyjnych.

Świetnie dogadywała się poetami młodego pokolenia, którzy na początku lat dwudziestych nieodwracalnie odmienili lubelską literaturę. W szczególny sposób zaprzyjaźniła się z Józefem Czechowiczem, choć różnica ich wieku wynosiła 32 lata. Dali początek Lubelskiemu Związkowi Literatów, jednak to nie było ich jedyne wspólne dzieło.

– Jest jakiś fenomen w tym, że leciwa poetka dogaduje się z młodym poetą Czechowiczem i w 1934 r. wspólnie piszą tom poetycki o lubelskim Starym Mieście pt. „Stare kamienie”. Wpadają też na pomysł, żeby tych wierszy nie podpisywać i żeby to czytelnicy domyślali się, kto napisał który utwór. Stworzyli coś w rodzaju pomostu relacji międzypokoleniowej w Lublinie – opisuje Wójtowicz.

Dziś wiersze Arnsztajnowej są niemal zupełnie zapomniane.

– Nie można jednak powiedzieć, że nie są ciekawe. Może nie przez wartość literacką, ale przez poruszane w nich tematy. Arnsztajnowa w swoich tekstach przepracowuje problemy, którymi żył wówczas Lublin czy Polska, a nawet w jakimś wymiarze Europa. Jej twórczość jest więc lustrem, które to wszystko odbija – wyjaśnia Wójtowicz.

„Dwa lustra. Ktoś nieznany w powietrzu je trzyma” (fr. „Luster”)

Jak Lublin odbija się w wierszach Arnsztajnowej, jak wyglądało życie podczas przełomu wieków, co ta twórczość mówi o nas, współczesnych? – m.in. w takich lustrach przejrzymy się podczas wystawy.

– Metafora luster zawsze trochę komplikuje nam rzeczywistość, bo pokazuje, że nie jest jednowymiarowa – mówi kierownik muzeum.

Jak będzie opowiedziana twórczość i historia poetki? Przede wszystkim zdjęciami, to one rzucą nam się w oczy po wejściu na drugie piętro muzeum. Na ścianach sal zawisną nieznane fotografie Franciszki Arnsztajnowej i cytaty z jej twórczości. W zbiorach muzeum jest też rzadkie zdjęcie poetki i jej przyjaciółki Joanny Krusze z domu Jankowskiej w latach 30. XX w., czyli po 65. roku życia artystki.

Zdjęć będzie jednak więcej i nie wszystkie zobaczymy na Złotej 3. Część z nich zawiśnie po sąsiedzku, na Złotej 2, czyli w kamienicy, w której mieszkała poetka. Na oknach budynku pojawią się pełnowymiarowe fotografie przedstawiające rodziny Arnsztajnów i Meyertonów.

– Chcieliśmy, żeby chociaż przez chwilę znowu tam byli – wyjaśnia Wójtowicz.

Nie będzie to jednak jedyna okazja do poczucia bliskości z rodziną żyjącą na przełomie wieków. Zdjęcia Arnsztajnów i Meyertonów znajdą się także w jednym z pomieszczeń Złotej 2, a muzeum zaprosi zwiedzających do lunety ustawionej przy jednym z okien – dzięki niej każdy zwiedzający jak rasowy podglądacz będzie mógł zerknąć, co dzieje się u sąsiadów.

Goście wystawy będą mogli również zajrzeć przez ramię poetki i podejrzeć rękopisy jej wierszy.

– Dla nas, zanurzonych w kulturze elektronicznej, ciekawe może być to, jak wygląda rękopis poetki sprzed ponad 100 lat, która zapisywała swoje myśli zupełnie inaczej. Okazuje się, że dla nas wygląd zapisu jest oryginalny i dość zaskakujący – zapewnia.

Wystawa „Lustra” będzie spotkaniem różnych sztuk. W jednej z sal na zwiedzających będzie czekało… kino. Zafunduje nam je Andrzej Titkow, scenarzysta i reżyser filmów dokumentalnych, a prywatnie prawnuk Arnsztajnowej. W zaciemnionym pomieszczeniu będziemy mogli obejrzeć „Album rodzinny” opowiadający o losach jego przodków, w tym Franciszki Arnsztajnowej. Film będzie stanowił element wystawy, a twórcy przekonują, że podczas zwiedzania nie warto omijać tego przystanku.

Wernisaż wystawy odbędzie się 20 maja, ale muzeum będzie nam o niej przypominać. Miesiąc po otwarciu, 21 czerwca, przeglądanie się w „Lustrach” urozmaicą elementy teatralne. Za ich wprowadzenie odpowiedzialna będzie Olga Stokłosa, reżyserka teatralna i fotografka, a także prawnuczka poetki, która wyreżyseruje perfomatywne czytanie dramatu emancypacyjnego „Na wyżynach”. Skąd taki wybór?

– Wybraliśmy ten tekst, bo mówi o sprawach niesłychanie aktualnych. Pokazuje, że również dzisiaj, po stu latach, twórczej i inteligentnej kobiecie trudno znaleźć się w skostniałym układzie społecznym, który funkcjonuje w oparciu o patriarchalne rytuały, natomiast osoby zanurzone w tym porządku nie za bardzo sobie wyobrażają dla kobiety inne miejsce niż to przeznaczone im tradycyjnie – tłumaczy Wójtowicz.

Zgodnie z tytułem i motywem wystawy nie mogło zabraknąć też luster. Nie będą one elementami wystawy w klasycznej formie, ale Beata Brzozowska, autorka oprawy plastycznej, zadbała o to, żebyśmy w historii Arnsztajnowej mogli przejrzeć się również dosłownie.

Choć przed nami dopiero początek wystawy, twórcy już wiedzą, czym lustrzana przygoda zostanie zwieńczona. Będzie to specjalnie na tę okazję wydany reprint, czyli przedruk, „Duszków” – wierszy (nie tylko) dla dzieci pióra Franciszki Arnsztajnowej.

– W latach 30. przepięknie opracował je graficznie Jan Samuel Miklaszewski. Udało nam się zdobyć zgodę spadkobierczyń praw autorskich, żeby odtworzyć ten projekt. Książka będzie zawiera intrygujące wiersze, a jej układ wizualny jest jednym z największych osiągnięć lubelskiej sztuki drukarskiej międzywojnia – nie ma wątpliwości Wójtowicz.

To już trzecia poetka, której wrażliwości i twórczości bliżej przygląda się Muzeum im. Czechowicza. Ostatnio była nią Julia Hartwig, a wcześniej Anna Kamieńska. Przejrzeć się w lustrach Franciszki Arnsztajnowej będzie można od 20 maja do 30 października.

Joanna Jastrzębska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.