Ksiądz wziął pół miliona złotych od agenta CBA. Do poznańskiego aresztu trafił także burmistrz Szprotawy Mirosław Gąsik. Czy słusznie?

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Łukasz Cieśla

Ksiądz wziął pół miliona złotych od agenta CBA. Do poznańskiego aresztu trafił także burmistrz Szprotawy Mirosław Gąsik. Czy słusznie?

Łukasz Cieśla

Łapówkę od agenta CBA przyjął ksiądz, a burmistrz Szprotawy domagał się pieniędzy – zarzuca poznańska Prokuratura Regionalna. Obaj od października siedzą w areszcie. Prokuratura szczegółów nie podaje, bo śledztwo objęto klauzulą „ściśle tajne”. Tymczasem o niewinności burmistrza przekonana jest spora grupa mieszkańców Szprotawy oraz jego adwokaci. - Prokuratura dopiero po pół roku udostępniła nam główny dowód w sprawie, który stanowił podstawę do stosowania aresztu. Szczegółów śledztwa ujawniać nie możemy, ale jest istotna sprzeczność w materiale dowodowym. Z tego głównego dowodu wynika, że burmistrz nie domagał się żadnej łapówki. Powinien jak najszybciej zostać zwolniony z aresztu – przekonują jego adwokaci.

Po jednej stronie jest CBA i prokuratura, po drugiej aresztowany burmistrz Mirosław Gąsik z PSL-u, który zgadza się na podanie swoich danych.

Zdaniem śledczych burmistrz zabiegał o „łapówkę” od agenta CBA podającego się za inwestora. Miałby go faworyzować w przetargu na sprzedaż gminnej ziemi. Zwolennicy burmistrza są zupełnie innego zdania. Zarzuty uważają za bezpodstawne, a sprawę za „polityczną”. Dzięki aresztowaniu burmistrza z opozycji, władzę w Szprotawie przejęło PiS. Emerytowana nauczycielka należąca do tej partii odebrała nominację z rąk wojewody lubuskiego. Do dziś pełni funkcję tymczasowego zastępcy aresztowanego burmistrza.

Specyfika tej sprawy polega również na tym, że oficjalnie nie wiadomo, jakie są konkretne dowody na winę burmistrza. Wiadomo tyle, że są podsłuchy z tajnej akcji CBA. Czyli niejawne materiały, które spowodowały, że prokuratura nadała śledztwu klauzulę „ściśle tajne”. O tym, co wynika z nagrań, nikt nie może publicznie mówić.

Czytaj więcej Korupcja wśród poznańskich farmaceutów: szokujące szczegóły sprawy szefa samorządu aptekarskiego

Najpierw zatrzymano księdza Ryszarda Sz., potem burmistrza Szprotawy. Byłto efekt operacji specjalnej poznańskiej delegatury CBA.
Fot. szprotawa.pl Burmistrz Szprotawy Mirosław Gąsik nie przyznaje się do winy. Od października siedzi w poznańskim areszcie. Za kratkami przebywa również ksiądz Ryszard Sz. ze Szprotawy, proboszcz miejscowej parafii polskokatolickiej. On również zaprzecza zarzutom prokuratury.

Sprawa burmistrza, jak słyszymy nieoficjalnie, wyszła przypadkowo. Agenci CBA z Poznania najpierw mieli dostać sygnał, że w pewnym wielkopolskim samorządzie dochodzi do korupcji. Ale na tzw. drutach, czyli podsłuchach, objawił się im Ryszard Sz. ze Szprotawy, bardzo gadatliwy ksiądz wyznania polsko-katolickiego. Tak oto akcja przeniosła się z Wielkopolski do sąsiedniego województwa lubuskiego. Do Szprotawy, z tajną misją, pojechał agent CBA. Przedstawił się jako bogaty inwestor, wkrótce „operacja specjalna” zakończyła się zatrzymaniami. W październiku ubiegłego roku powołujący się na wpływy ksiądz Ryszard Sz. oraz burmistrz Szprotawy Mirosław Gąsik trafili do aresztu.

Czytaj więcej Zarzucały korupcję na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu. Zostały oskarżone o zniesławienie

Tuż po ich zatrzymaniu, poznańska Prokuratura Regionalna opublikowała krótki komunikat. Wskazywała, że zatrzymano osobę (chodziło o księdza – dop. red.), która powoływała się na wpływy u burmistrza Szprotawy i przyjęła pół miliona złotych za pośrednictwo w zakupie gminnej ziemi. Prokuratura dodała, że burmistrz został zatrzymany w związku z żądaniem korzyści majątkowej. Duchowny oraz samorządowiec za kratkami siedzą do tej pory.

Proboszcz ogłasza w Szprotawie dobrą nowiną o inwestorze z grubym portfelem. Pan Rafał okazał się agentem CBA

Proboszcz Ryszard Sz. nie przyznaje się do winy. W przeszłości był radnym miejskim w Szprotawie. Dziś mieszkańcy raczej nie wypowiadają się o nim w ciepłych słowach. Śliski, gadatliwy, lubiący się przechwalać, kogo to on nie zna, typ załatwiacza – tak go opisują nasi rozmówcy ze Szprotawy. W pewnym momencie CBA zaczęło podsłuchiwać rozmowy księdza.

W zeszłym roku ksiądz, wybierający się powoli na emeryturę, zgłosił się z dobrą nowiną do burmistrza. Czyli do Mirosława Gąsika z PSL-u, dla którego jest to pierwsza kadencja. Burmistrz zadanie ma niełatwe, bo Szprotawa to jedna z najbardziej zadłużonych gmin w Polsce. By podratować finanse, jak opowiadają jego stronnicy, w zeszłym roku burmistrz wystawił na sprzedaż 40 hektarów gminnych gruntów.

Czytaj więcej Prokurator z Poznania oszukiwał ludzi? Został oskarżony o 128 przestępstw. Znamy szczegóły sprawy

To ksiądz miał powiedzieć burmistrzowi, że szprotawskimi gruntami zainteresował się bliżej nieznany pan Rafał, inwestor ze Słowacji. Tym samym ksiądz wszedł w rolę pośrednika, który przyprowadził inwestora dla złaknionej gotówki gminy. Według jednej z wersji, ksiądz powiedział burmistrzowi, że będzie chciał pieniędzy od inwestora „za pośrednictwo”. Pół miliona złotych, przynajmniej oficjalnie, miałyby trafić na odbudowę ruin miejscowego kościoła ewangelickiego, które podlegały księdzu.

- Podczas rozmów telefonicznych podsłuchiwanych przez CBA, ksiądz już nie opowiadał o rewitalizacji ruin kościoła. Jednej osobie mówił, że weźmie „prowizję” od inwestora i podziałkuje się z burmistrzem. A innej osobie, swojej gosposi, opowiadał, że tak naprawdę z nikim się nie podzieli i wszystko weźmie dla siebie. Nie nagrała się rozmowa księdza z burmistrzem, z której wynika, że burmistrz mówi o pieniądzach dla siebie. I ostatecznie to ksiądz, a nie burmistrz, przyjął wszystkie pieniądze od agenta podającego się za inwestora

– słyszymy od osoby znającej szczegóły sprawy.

Spotkanie agenta CBA, burmistrza i księdza. Burmistrz Szprotawy wraca do pracy, a ksiądz Ryszard Sz. przyjmuje pół miliona

Do kluczowego spotkania doszło w pałacu w Wiechlicach pod Szprotawą, w wiosce, w której mieszka burmistrz Gąsik. Usiedli w restauracji. Burmistrz zjadł pierogi, agent rybę, ksiądz zadowolił się napojem. Bezalkoholowym. Rachunek zapłacił agent. Całą rozmowę nagrał. Po wszystkim się rozjechali, a niebawem agent spotkał się z samym księdzem. Dał mu w samochodzie pół miliona złotych. Ksiądz do dziś utrzymuje, że była to darowizna na zniszczony kościół. Organy ścigania przekonują, że była to łapówka. Dla księdza i burmistrza.

Tyle, że burmistrz niczego nie dostał. W Szprotawie do dziś słychać pytania, że skoro burmistrz też chciał pieniędzy, to dlaczego CBA nie poczekało, aż cokolwiek weźmie?

Ksiądz został zatrzymany dosłownie chwilę po przyjęciu pieniędzy. Chcieliśmy porozmawiać z jego adwokatem, ale prawnik księdza odmówił.

Później agenci CBA pojechali po burmistrza. W środę 23 października, po południu, w kominiarkach weszli do urzędu w Szprotawie. Przerwali naradę burmistrza z urzędnikami, zakuli go w kajdanki, przewieźli do Poznania. Później było przesłuchanie w prokuraturze, posiedzenie aresztowe w sądzie i cela w poznańskim areszcie, w której burmistrz siedzi do dziś. Ksiądz też.

Czytaj więcej W strzelaninie pod Wrocławiem złodziej z Poznania zastrzelił antyterrorystę. Przez błędy policjantów kryminalnych z Poznania?

Burmistrz do winy się nie przyznaje. Czuje się wmanewrowany w sprawę przez gadatliwego księdza, powołującego się za jego plecami na swoje wpływy i możliwości. Burmistrz zapewnia, że nie tylko nie domagał się łapówki, ale także nie miał możliwości, by nielegalnie wspierać inwestora-agenta CBA. Owszem, wiedział, że ten inwestor miałby przekazać księdzu pieniądze na kościół, ale w ustalenia między księdzem-pośrednikiem, a inwestorem nie wchodził. Zwolennicy burmistrza dodają, że gminną ziemią wystawioną na przetarg interesowała się również delegacja z Chin. A rywalizację o ziemię wygrałby ten kupiec, który dałby więcej na otwartej licytacji.

Kluczowym dowodem na winę burmistrza mają być nagrania ze spotkania w pałacu w Wiechlicach. Prokuratura, pytana przez nas o dowody, że burmistrz domagał się łapówki, odpowiada tak:

- Całokształt materiału dowodowego zgromadzonego w postępowaniu przygotowawczym wskazuje, że podejrzany popełnił zarzucone mu przestępstwo. Na sprawstwo burmistrza wskazuje przede wszystkim materiał dowodowy opatrzony klauzulą „ściśle tajne”, wyjaśnienia samego podejrzanego oraz wyjaśnienia współpodejrzanych

– odpowiedziała nam pisemnie prokurator Anna Marszałek, rzecznik poznańskiej Prokuratury Regionalnej.

Prokuratura Regionalna nie odpowiada na niektóre pytania. Ale śledczy zapewniają, że dowody są mocne i to sądy nadal stosują areszt wobec burmistrza

Burmistrzowi prokuratura zarzuca, że żądał od agenta łapówki. Za co? Za wykonanie czynności związanych ze sprzedażą na przetargu 40 hektarów gminnych gruntów. W jaki sposób burmistrz żądał łapówki? Jak miałby ustawić przetarg, który był już ogłoszony i miał mieć charakter otwarty? Jak miałby faworyzować konkretnego inwestora podczas otwartej licytacji? Na te pytania prokuratura nam nie odpowiedziała.

Z argumentami prokuratury nie zgadzają się obrońcy burmistrza.

- Burmistrz nie przyznaje się do stawianych zarzutów, więc nie można mówić, że jego wyjaśnienia wskazują na jego sprawstwo. Także z innych dowodów to nie wynika. Prokuratura utrzymuje, że burmistrza obciąża dowód znajdujący się w aktach tajnych, a nam tego dowodu nie pokazywano aż przez pięć miesięcy, pomimo tego, że nakazują to przepisy. To naruszenie prawa do obrony. Gdy w końcu po pięciu miesiącach wpuszczono nas do kancelarii tajnej, okazało się, że ten główny dowód jest wątpliwy, nie wynika z niego, aby nasz klient popełnił przestępstwo. Ponadto pomiędzy tym dowodem, a materiałem pomocniczym do niego istnieje istotna sprzeczność, a to na podstawie tego materiału pomocniczego podejmowano decyzję o przedłużeniu aresztu. Złożyłyśmy odpowiednie wnioski w tym zakresie. Szczegółów nie możemy podawać, bo prokuratura opatrzyła dowody klauzulą tajności. Możemy powiedzieć, że z materiału dowodowego nie wynika, że burmistrz domagał się łapówki. Kwestię tę podnosiłyśmy przed sądem, który decydował o przedłużeniu aresztu wobec naszego klienta. Sąd wskazał, że do naszych zarzutów odnieść się nie może, gdyż nie ma możliwości technicznych zapoznania się z głównym dowodem w sprawie. Sąd swoją decyzję o przedłużeniu aresztu oparł na materiale pomocniczym, który w świetle przepisów nie stanowi samodzielnego dowodu w sprawie

– mówią jego obrońcy adw. Magdalena Zwolińska-Jóskowiak oraz adw. Monika Maćkowiak-Włodarczak.

Z naszych informacji wynika, że obrońcy burmistrza uważają, że nagrania, które pokazano im po pięciu miesiącach, różnią od stenogramów sporządzonych przez CBA. Domagają się sprostowania stenogramów. Jak prokuratura odnosi się do wniosku o sprostowanie kluczowego stenogramu?

Najpierw zatrzymano księdza Ryszarda Sz., potem burmistrza Szprotawy. Byłto efekt operacji specjalnej poznańskiej delegatury CBA.
Łukasz Gdak Śledztwo ws. korupcji w Szprotawie prowadzi poznańska Prokuratura Regionalna.

Anna Marszałek, rzecznik poznańskiej prokuratury, nie odpowiedziała także na to pytanie. Powołała się na to, że śledztwo jest objęte klauzulą „ściśle tajne”. Śledczy zapewniają jednak, że dowody są mocne, a mówienie o różnicach między stenogramem, a nagraniem jest bezpodstawne. Ich zdaniem stenogramy wiernie oddają przebieg nagranych rozmów. Potwierdzeniem ma być fakt, że najpierw sądy w Poznaniu, a potem w Żaganiu i w Zielonej Górze oceniały wnioski prokuratury o areszt dla księdza i burmistrza. Za każdym razem przedłużano ich tymczasowe aresztowanie.

W Poznaniu wniosek o aresztowanie burmistrza Gąsika rozpatrywał m.in. doświadczony sędzia Mariusz Sygrela. Czy zapoznał się jedynie ze stenogramem, czy również z nagraniem rozmowy? Czy są rozbieżności w materiałach, czy ich nie ma? Sędzia Sygrela nie chciał z nami rozmawiać, a biuro prasowe poznańskiego Sądu Okręgowego nie odpowiedziało na nasze pytania.

Wnioski o areszt rozpatrywały również sądy w Żaganiu i Zielonej Górze. W tym przypadku dostaliśmy odpowiedź.

- Sąd Okręgowy w Zielonej Górze kontrolując decyzję Sądu Rejonowego w Żaganiu w przedmiocie przedłużenia tymczasowego aresztowania zapoznał się również z materiałami niejawnymi dokonując także ich odsłuchania i ocenił, że w tej sprawie zachodzą zarówno przesłanka ogólna (duże prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa przez podejrzanego), jak i szczególne (obawa matactwa i grożąca surowa kara) stosowania tymczasowego aresztowania

– poinformowała nas Diana Książek-Pęciak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Zielonej Górze.

Czy między nagraniem, a stenogramem są istotne rozbieżności, na co wskazują obrońcy burmistrza? Na to pytanie rzecznik sądu w Zielonej Górze nam nie odpowiedziała. Wskazała, że gospodarzem śledztwa jest prokurator i tylko prokurator może udzielić informacji, co do wiadomości z postępowania przygotowawczego.

W Szprotawie wrze. Zwolennicy burmistrza Mirosława Gąsika twierdzą, że samorządowiec przebywa w areszcie wydobywczym

Im dłużej burmistrz Gąsik siedzi w areszcie, tym w Szprotawie coraz więcej rozmaitych teorii związanych z jego zatrzymaniem. Burmistrz ma zwolenników w samym urzędzie, wśród radnych oraz wśród mieszkańców.

Mówi jeden z urzędników ze Szprotawy:

- Nie wypowiem się pod nazwiskiem, bo nowa, tymczasowa pani burmistrz z nadania PiS pozwalniała już niektóre osoby. Nie chcę stracić pracy. Moim zdaniem, a takich opinii jest więcej, burmistrz przebywa w areszcie wydobywczym. Poznańska prokuratura co pewien czas ogłasza, że jeszcze coś musi zrobić albo kogoś nie mogła przesłuchać z powodu koronawirusa. Tak można jeszcze długo prowadzić śledztwo i trzymać człowieka za kratkami. Wiem, że to sądy przedłużają areszt, ale odbieram to tak, że przy obecnej sytuacji w Polsce sąd będzie się długo zastanawiał czy wypuścić na wolność aresztowanego polityka z opozycji. Poza tym trzymanie burmistrza w areszcie jest na rękę różnym osobom. On, gdy przejął rządy w naszej gminie w 2018 roku, zmniejszył zatrudnienie w rozdętej administracji, likwidował niepotrzebne etaty. Zaczął ciąć wydatki, zrobił audyt i domagał się od prokuratury wszczęcia śledztw ws. wcześniejszych wydatków gminy. Najwidoczniej komuś jego aktywność zaczęła przeszkadzać.

Na inne aspekty sprawy zwraca uwagę radny Jerzy Chmara, emerytowany policjant i kolejny zwolennik burmistrza. Podkreśla, że gmina jest zadłużona na 67 mln złotych przy rocznym budżecie 90 mln złotych. Inwestor byłby więc na wagę złota, ale to jeszcze nie oznacza, że byłby faworyzowany.

- Akcja CBA niby była super tajna. Agenci weszli po burmistrza w kominiarkach, a pod urzędem stały już osoby związane z PiS. Skąd wiedziały, co się wydarzy? Dziwi też sprawa samej łapówki. Dlaczego CBA nie dążyło do zatrzymania burmistrza, jak przyjmuje jakieś pieniądze? Zastanawia także, jak burmistrz miałby rozmawiać o łapówce? Przecież z tym agentem, podającym się za inwestora, spotkał się w pałacu w Wiechlicach, niedaleko swojego domu, w restauracji, w miejscu publicznym. No i najważniejsze: jak burmistrz miałby faworyzować inwestora, skoro przetarg był już ogłoszony, miał mieć charakter otwarty, a cena była ustalona po operacie biegłego? Tą ziemią interesowali się również Chińczycy, dwa dni po zatrzymaniu burmistrza byli u nas z wizytą. Przetarg wygrałby ten, kto przy otwartych drzwiach dałby najwięcej

– mówi radny Jerzy Chmara.

Radny PiS wiedział o zatrzymaniu burmistrza? „To manipulacja”

Wersja o rzekomym przecieku jest przekazywana przez kolejne osoby ze Szprotawy. Nasi rozmówcy twierdzą, że na kilka, kilkanaście dni przed zatrzymaniem burmistrza miejscowy radny PiS Piotr Płaskociński mówił, że burmistrz „będzie siedział”.

- Ten radny pracuje w ośrodku OHP pod Szprotawą, którym zarządzają inne osoby z PiS. Chodził i chwalił się innym pracownikom, że burmistrz Gąsik będzie zatrzymany, że go usadzą – opowiada znajomy radnego Płaskocińskiego.

Radny PiS komentuje zatrzymanie burmistrza Szprotawy

Na tego samego radnego wskazuje Izabela Glapińska, mieszkanka Szprotawy: - Mówię to pod nazwiskiem: radni PiS wiedzieli wcześniej, że burmistrz będzie zatrzymany. Zanim CBA przyszło po pana Gąsika, ludzie w Szprotawie pytali mnie, jako znajomą burmistrza, czy to prawda, że on jesienią będzie miał kłopoty. Ja na to wtedy machnęłam ręką, uznałam to za żart i jakieś fantazje radnego Płaskocińskiego, który miał to rozpowiadać. A burmistrz faktycznie jesienią został zatrzymany.

Zadzwoniliśmy do radnego PiS Piotra Płaskocińskiego. Stwierdził, że nie feruje wyroków ws. burmistrza i trzeba zaczekać na finał sprawy. Stanowczo zaprzeczył, by miał wiedzę o planowanej akcji CBA. Wypowiedzi niektórych osób ze Szprotawy, które mówią o przeciekach ws. zatrzymania burmistrza, uznał za manipulację. Powiedział nam, że CBA to przecież niezależna instytucja. Również CBA zapewnia, że nie było żadnych przecieków o operacji specjalnej w Szprotawie.

Sprawą burmistrza Szprotawy, po piśmie jego adwokatów, zainteresował się Rzecznik Praw Obywatelskich. Jak mówią obrońcy, RPO zamierza wyjaśniać sprawę tymczasowego aresztowania burmistrza.

---------------
Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Łukasz Cieśla

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.