Korupcja na Uniwersytecie Medycznym? Są zarzuty, ale dla osób, które miały napisać anonimy na rektora oraz dziekana wydziału lekarskiego

Czytaj dalej
Fot. Pawel Matysiak
Łukasz Cieśla

Korupcja na Uniwersytecie Medycznym? Są zarzuty, ale dla osób, które miały napisać anonimy na rektora oraz dziekana wydziału lekarskiego

Łukasz Cieśla

Czy na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu dochodzi do korupcji przy przyjmowaniu kandydatów na studia? Tak twierdzą osoby, które zgłosiły się do „Głosu Wielkopolskiego”. Tak wynika też z anonimów, które pojawiły się na uczelni. Prokuratura wszczęła już śledztwo, ale nie w sprawie korupcji, lecz przeciwko osobom, które miały pisać anonimy na rektora uczelni prof. Andrzeja Tykarskiego oraz na dziekana wydziału lekarskiego. Dwie osoby usłyszały zarzuty zniesławienia. Śledczy są skrupulatni w tropieniu autorów anonimów. Przeszukali nawet komputer jednego ze znanych profesorów, który według pogłosek miałby mieć związek z autorkami anonimów.

Od wielu miesięcy na poznańskim Uniwersytecie Medycznym mówi się o rzekomej korupcji trawiącej uczelnię. Choćby w kontekście przyjmowania kandydatów na dzienne studia medyczne. Sprawa rzekomej korupcji trafiła również do Centralnego Biura Antykorupcyjnego, ale nikt z władz uczelni nie usłyszał żadnych zarzutów. Podejrzanymi stały się za to dwie kobiety, które miały napisać anonimy na rektora uczelni prof. Andrzeja Tykarskiego i dziekana wydziału lekarskiego prof. Zbigniewa Krasińskiego.

Atmosfera na uczelni pełna jest podejrzeń, anonimów, wzajemnego posądzania się o szukanie haków. Są wyciągane kolejne domniemane przestępstwa. Niektórzy profesorowie, chcąc wytropić autorów anonimów, proszą o pomoc nawet specjalistów z polonistyki. By po stylu napisania anonimu, po użytych słowach, ustalić jego autora.

„Trzy osoby, które zapłaciły za dostanie się na dzienne studia”

W sprawie rzekomej korupcji wielu wypowiada się kategorycznie, ale jedynie anonimowo, bo jak twierdzą, nie chcą „się narazić i stracić pracy”. Jedyną osobą, która pod nazwiskiem mówi, że słyszała o korupcji, jest Sławomir Orłowski, były rzecznik prasowy Uniwersytetu Medycznego.

– Kiedy pełniłem obowiązki rzecznika uczelni, docierały do mnie informacje o rzekomej korupcji na uniwersytecie. Dotyczyły na przykład przyjmowania „kuchennymi drzwiami” różnych kandydatów na studia. Mieli nie spełniać kryteriów, mieć za mało punktów. Podobno byli przyjmowani za pieniądze lub dlatego, że pochodzili ze znanej rodziny, np. byli bliskimi krewnymi jakiegoś lekarza

– opowiada Sławomir Orłowski, dziennikarz, który w przeszłości kierował Biurem Prasowym Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. - Takie właśnie informacje krążyły po uczelni, jak również to, że o sprawie zawiadomiono CBA, bo wielu osobom na uczelni to się nie podobało. Inny przykład rzekomej korupcji miał dotyczyć badań klinicznych. Lekarze mieli brać wysokie granty, ale podobno prowadzili badania pobieżnie, by nie narażać interesów bogatych koncernów farmaceutycznych. Firmom miało zależeć na szybkich i „dobrych” wynikach - dodaje.

Reszta naszych rozmówców, w tym znani lekarze z Poznania, wypowiada się anonimowo.

Oddajmy głos lekarzowi pełniącemu kierownicze stanowiska:

– Wiem o trzech osobach, które zapłaciły za dostanie się na studia medyczne. Jedna to córka lekarza będącego bliskim współpracownikiem obecnego rektora, druga to krewny biznesmena, trzecia jest spoza branży. Działa to tak, że osoba, która nie dostaje się na studia dzienne, idzie na studia płatne, ale szybko dostaje propozycję, by za określoną sumę dla władz uczelni przenieść się na dzienne, czyli bezpłatne studia – twierdzi poznański lekarz.

Kolejny nasz rozmówca to profesor z Uniwersytetu Medycznego, skłócony z obecnym rektorem uczelni. Profesor zapoznaje nas z nagraniem rozmowy, która odbyła się po jesieni 2016 roku. Do profesora zadzwonił anonimowy mężczyzna, który przedstawił się jako pracownik uczelni.

Rozmówca profesora na nagraniu ujawnia, jak miał wyglądać mechanizm przesuwania osób ze studiów płatnych na dzienne.

– Osoby, którym brakowało sporo punktów, nie jednego, zapisywały się na studia płatne. I składały odwołania, że są w trudnej sytuacji finansowej, rodzinnej, takie "ble ble ble", a de facto to osoby majętne. Potem uczelniana komisja przyjmowała je na studia stacjonarne. Dla mnie to bulwersujące, nie było właściwie żadnego uzasadnienia

– mówi na nagraniu anonimowy rozmówca poznańskiego profesora. - Taka decyzja zapadła na przykład 5 października 2016 roku. Niestety, nie mam możliwości skopiowania tego dokumentu. Zastanawiałem się, by przekazać te informacje incognito prasie. Ale ja się boję

Profesor, który dysponuje tym nagraniem, jest przekonany, że na uczelni dochodzi do korupcji, ale pod nazwiskiem niczego nie skomentuje, bo "jeszcze pracuje na uniwersytecie”.

Prokuratura stawia zarzuty. Za napisane anonimy

Poznańska prokuratura, jak wynika z naszych informacji, nie zajęła się rzekomą korupcją na Uniwersytecie Medycznym. Pewne jest to, że śledczy zaczęli wyjaśniać sprawę z innej strony. Zaczęli szukać autorów anonimowych doniesień.

W anonimach wymieniano głównie rektora prof. Andrzeja Tykarskiego oraz dziekana wydziału lekarskiego prof. Zbigniewa Krasińskiego. Obaj w odpowiedzi na anonimy złożyli doniesienia do prokuratury.

W tym przypadku prokuratura wszczęła śledztwo i ustaliła dwie podejrzane osoby, które miały pisać anonimy na prof. Krasińskiego, zarzucając mu popełnianie rozmaitych przestępstw. Pisanie anonimów na rektora Andrzeja Tykarskiego w tej chwili, jak usłyszeliśmy, nie jest objęte zarzutami.

– Podejrzane zarzucały jednemu z lekarzy molestowanie seksualne, oskarżały go o działania zmierzające do zwolnienia rektora uczelni, pomawiały w różnych pismach o rozmaite nielegalne działania

– mówi prokurator Magdalena Machyńska z Prokuratury Rejonowej Poznań Grunwald.

Śledczy badają też wątek korupcji poruszany w anonimach. Ale nie pod kątem, czy do korupcji doszło, bo na to, zdaniem śledczych, dowodów nie ma. Prokuraturę interesuje, czy znajdą się dowody, by za zarzucanie korupcji można postawić zarzuty zniesławienia autorkom anonimów.

Dlaczego przeszukano dom jednego z profesorów uczelni? Co o całej sprawie mówi rektor Uniwersytetu Medycznego? Jakie działania dotyczące rzekomej korupcji podjęło CBA? O tym przeczytasz w dalszej części artykułu.

Pozostało jeszcze 61% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Łukasz Cieśla

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.