Koronawirus: Wejścia do Wielkopolskiego Centrum Onkologii ograniczone. Pacjenci mają zakładane maseczki [ROZMOWA]

Czytaj dalej
Fot. Archiwum prywatne
Nicole Młodziejewska

Koronawirus: Wejścia do Wielkopolskiego Centrum Onkologii ograniczone. Pacjenci mają zakładane maseczki [ROZMOWA]

Nicole Młodziejewska

Rozmowa z prof. Andrzejem Roszakiem z Wielkopolskiego Centrum Onkologii w Poznaniu.

Jak w obliczu pandemii koronawirusa działa WCO?

Podjęliśmy szereg działań, by zwiększyć bezpieczeństwo chorych i personelu. Naszym głównym zadaniem jest leczenie chorych w sposób prawidłowy przy zachowaniu standardów, które w obecnej sytuacji są szczególnie ważne.

Czytaj też: Koronawirus w Poznaniu: Zmiany w Wielkopolskim Centrum Onkologii. "Nie jesteśmy dziś w stanie bezpiecznie przyjąć wszystkich pacjentów"

Jakie są to działania?

Radioterapia, napromienianie cały czas są prowadzone. Działa też chemioterapia. Pacjentów, którzy są w szpitalu również niezmiennie operujemy. Poradnie działają telefonicznie, powiadamiając o wszystkim i udzielając porad. Telefonów jest obecnie więcej, ponieważ chorzy dzwonią z wieloma obawami. Jesteśmy, by uspokajać i wspierać w tym trudnym czasie.

Kto może teraz przychodzić i przebywać w WCO?

Zmniejszyliśmy liczbę chorych, którzy przebywają w Centrum. Dodatkowo chorzy przychodzą do nas sami, a ich rodziny zostają na zewnątrz. Nie wpuszczamy tłumów. Przy wejściach czeka personel medyczny, który bada każdemu temperaturę i przeprowadza krótki wywiad. Pacjenci przychodzący do placówki mają zakładane maski, by zmniejszyć ryzyko między chorymi przebywającymi ze sobą. Trzeba podkreślić, że wielu z nich ma obniżoną odporność. Są pacjenci, chorujący na nowotwory głowy i szyi i mają np. kaszel. Chodzi o to, by do minimum zmniejszyć zagrożenie, które może płynąć od nich samych.

Zobacz także: Koronawirus w Poznaniu: Wielkopolski NFZ zamyka sale obsługi. Sprawy załatwisz tylko zdalnie

Jak wygląda kwestia planowych wizyt, na które pacjenci przychodzą z zewnątrz?

Chorzy mają wyznaczone terminy przyjęć - na chemioterapię, czy kolejne frakcje radioterapii. Ta praca wykonywana jest w normalnym trybie. Staramy się jednak rozciągać to w czasie, informujemy pacjentów o nowych terminach przyjęć, po to, żeby pacjenci nie grupowali się na korytarzach.

Wspomniał Pan, że pacjenci przychodzący mają zakładane maseczki. Ostatnio dużo się mówi o brakujących środkach ochrony w szpitalach. Jak wygląda to w WCO?

Środków ochronnych nam obecnie wystarcza. Chorzy przychodzący z zewnątrz są zaopatrywani w maseczki, ale pacjenci będący już na oddziale, nie. Oni często przebywają tu od kilka tygodni, dlatego należy zakładać, że nie mieli kontaktu z wirusem. Staramy się jednak, żeby nie krzyżowali się z tymi pacjentami, którzy dopiero do Centrum przychodzą.

Jak wygląda obecnie stan personelu medycznego?

Pracujemy w okrojonym składzie. Jednak nie dlatego, że ktoś choruje, bo na razie nie mamy takich sytuacji. To efekt tego, że część osób ma opiekę nad dziećmi, które teraz nie chodzą do szkoły. Dodatkowo osoby pracujące w sekretariacie realizują swoje zadania z domu. Ten system do tej pory się sprawdza. Wiemy, że sytuacja jest trudna, ale musimy dbać o zdrowie personelu.

Sprawdź również: Koronawirus: W Poznaniu stworzono aplikację, by pomóc walczącym z pandemią. "Wsparcie dla Szpitala" połączy pomagających z potrzebującymi

Czy wprowadzono także dodatkowe środki ostrożności jak dezynfekcja pomieszczeń, częstsze sprzątanie?

Cały czas zwracamy szczególną uwagę na czystość - wycieramy klamki, przyciski i dbamy o miejsca związane z częstym przebywaniem pacjentów. Również personel mający kontakt z pacjentami szczególnie dba o higienę. Chcemy być odpowiedzialni, żeby móc zachować spokój.

Jak długo może potrwać taki stan w WCO?

Jako lekarz zdaję sobie sprawę, że mamy przed sobą walkę na wiele tygodni. Nie wiemy, jak długo, ale musimy przygotować się solidnie do długofalowej działalności w obliczu zagrożenia. Przecież nie robimy tej akcji tylko na tydzień. Dlatego odpowiedzialność, spokój i logistyka postępowania są kluczowe, by pacjenci nie odczuwali konsekwencji wynikających z obecnej sytuacji. A nie jest to łatwe. Możemy liczyć na nasz zespół szpitalny, który zachowuje spokój, ale na pewno każdy w tej sytuacji czuje jakieś napięcia. Myślenie o pacjencie i jego bezpieczeństwie jest dominujące. I to jest właśnie budujące.

Nicole Młodziejewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.