Kontrola dróg w Poznaniu: Mnóstwo nieprawidłowości i niebezpieczne rondo Kaponiera

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Gdak
Błażej Dąbkowski

Kontrola dróg w Poznaniu: Mnóstwo nieprawidłowości i niebezpieczne rondo Kaponiera

Błażej Dąbkowski

Na początku roku wojewoda wielkopolski zlecił kontrolę dróg w Poznaniu. Jej ustalenia są dla miejskich jednostek miażdżące. Na 9 z 10 z wytypowanych odcinków stwierdzono nieprawidłowości i uchybienia.

W pierwszej połowie lutego urząd wojewódzki poinformował o przeprowadzeniu kontroli zarządzania ruchem na drogach w Poznaniu. Wojewoda Zbigniew Hoffmann swoją decyzję tłumaczył licznymi skargami mieszkańców i prośbami o interwencję.

Kontrola ta dotyczyła zmian na poznańskich drogach, które zostały wprowadzone po 1 stycznia 2017 r. Urzędnicy z wydziału infrastruktury i rolnictwa sprawdzali m.in. oznakowanie pionowe i poziome, spójność organizacji ruchu z aktualnym oznakowaniem.

Pod lupę wzięto 10 odcinków dróg, w tym rondo Kaponiera, ulicę Słowackiego, gdzie zmieniono sposób parkowania pojazdów i wprowadzono kontraruch rowerowy, ul. Kościuszki, gdzie powstało tzw. mini rondo, ul. Kruczą, Czechosłowacką, Babimojską, Klonową, Rawicką, Maczka i Piątkowską (do skrzyżowania z ul. Słowiańską) oraz fragment Słowiańskiej (od ul. Murawa do ul. Naramowickiej).

W dalszej części artykułu:

  • Co wykazała kontrola?
  • Która ścieżka jest niebezpieczna dla rowerzystów?
  • Jak wyniki kontroli ocenia wojewoda wielkopolski?
Pozostało jeszcze 68% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Błażej Dąbkowski

Dziennikarz to ktoś, kogo wypychasz drzwiami a wraca oknem. To porzekadło staram się wcielać w życie, opisując kulisy lokalnej polityki, rozliczając obietnice samorządowców, urzędników czy parlamentarzystów. Ale nie samą polityką człowiek żyje, dlatego w swoich tekstach poruszam również tematykę związaną z mieszkalnictwem komunalnym i spółdzielczym, architekturą, planowaniem przestrzennym. Nigdy nie pozostaję obojętny na krzywdę osób wykluczonych, słabszych i naszych braci mniejszych. Prywatnie jestem uzależniony od heavy metalu (namiętnie zbieram płyty cd i winyle), nikotyny i słodyczy.

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

prologo

Przede wszystkim należy usunąć tzw światła ćwiartkowe na poznańskich rondach. Najgorzej funkcjonuje to na rondzie Przybyszewskiego/Grunwaldzka oraz Kaponierze. Pojazdy skręcające w lewo pokonują mały odcinek ronda i są zatrzymywane w odległości 8-10 m od torowiska, gdzie zmieściłyby się jeszcze co najmniej 4 auta na dwóch pasach. W jednym cyklu wjeżdża na zielonym świetle zaledwie 4-5 samochodów a ostatnie blokują przejazd z kierunku prostopadłego, bo sekwencja świateł jest źle zaprogramowana. Gdyby dopuścić auta do skrętu w lewo do samego torowiska to nie kolidując z ruchem poprzecznym, którego w tym momencie nie ma zwiększa się pojemność skrzyżowania i unika tworzenia STAŁYCH sytuacji konfliktowych.
Inne miejsca - brak logicznej oceny statystycznej który pas wydzielony do jazdy wprost powinien być połączony z pasem do skrętu w przypadku dwóch pasów ruchu na ulicy jednokierunkowej. Ma to miejsce w dwóch przypadkach: ul. Wyspiańskiego i Potworowskiego. Pas przeznaczony do skrętu. Należy się tam udć w godzinach szczytu i ocenić ile aut skręca w lewo, ile w prawo i skorygować dołcznie strałki do jazdy na wprost to odpowiedniego pasa a nie według "widzimisię" urzędnika. Rondo na ul Grunwaldzkiej/Smoluchowskiego. Nie wiadomo dlaczego istnieją dwa programy świateł - krótki i normalny ale niestety nie ma to żadnego związku z natężeniem ruchu - rano, gdy jest on największy i mieszkańcy wjeżdżają do miasta od strony Smoluchowskiego, skręcając w lewo w Grunwaldzką napotykają zmianę świateł na czerwone po... drugim pojeździe! O pewnej godzinie włącza się program długi i wtedy przejeżdżają wszystkie oczekujące auta. O co chodzi? bo na pewno nie o płynność ruchu. Na pewno natomiast zwiększa się zagrożenie, bo kierowcy po dosyć długim oczekiwaniu usiłują przejechać w jak największej ilości przez co na skrzyżowanie wjeżdża jeden, dwa (a czasem więcej) pojazdy już na świetle czerwonym. Ciekaw, czy ten post przeczyta ktoś z władz miasta i przeanalizuje jego treść...

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.