Koniec dyskusji o aborcji. Rząd przestraszył się parasolek?

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Gdak
Paulina Jęczmionka-Majchrzak

Koniec dyskusji o aborcji. Rząd przestraszył się parasolek?

Paulina Jęczmionka-Majchrzak

W poniedziałek na ulice wielu polskich miast wyszły dziesiątki tysięcy protestujących kobiet. W efekcie, w błyskawicznym tempie Sejm odrzucił projekt ustawy całkowicie zakazujący aborcji.

Mimo ulewy i zimna, miniony poniedziałek upłynął pod znakiem ogólnopolskiego strajku kobiet. Nawet 98 tys. osób w całym kraju protestowało przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego. To efekt głosowania 23 września, podczas którego sejmowa większość - głosami posłów PiS, Kukiz’15, części PO i PSL - skierowała obywatelski projekt ustawy „Stop aborcji” do dalszych prac w komisji, a odrzuciła w pierwszym czytaniu drugi obywatelski projekt „Ratujmy kobiety”.

- Choć głosowali tak nie tylko posłowie PiS, na nich - jako rządzących i posiadających większość - skupiła się krytyka, ocenia dr Szymon Ossowski, politolog z Zakładu Komunikacji Społecznej WNPiD UAM.

Czarny Protest w Poznaniu:

- PiS popełniło taktyczny błąd, nierówno traktując dwa projekty obywatelskie. Strzeliło sobie samobója. Gdy kierownictwo partii zdało sobie z tego sprawę, chciało jak najszybciej wycofać się z trudnej sytuacji. Zadziałała tzw. piąta władza, czyli demokracja sondażowa. Badania wyraźnie wskazują bowiem, że większość Polaków jest przeciwna całkowitemu zakazowi aborcji, a opowiada się za utrzymaniem obecnych przepisów - dodaje.

Te wyniki potwierdził Czarny Protest. Spontaniczna, zwołana w internecie akcja, która osiągnęła gigantyczne rozmiary. Według szacunków policji, na ulice w całym kraju mogło wyjść ok. 80 tys. protestujących. „Wkurzone” kobiety pojawiły się też pod Sejmem i siedzibami PiS (w Poznaniu doszło do zamieszek, zatrzymano trzy osoby, a trzech policjantów trafiło do szpitala). W efekcie temat nagle powrócił na obradach Sejmu.

Niespodziewanie w środę zwołano posiedzenie komisji sprawiedliwości i praw człowieka, by posłowie zajęli się projektem ustawy całkowicie zakazującym aborcji i zakładającym karanie za nią kobiet oraz lekarzy. Wybuchło zamieszanie. Najpierw okazało się, że wybrana sala jest za mała, potem opozycja blokowała obrady, podważając ich legalność i domagając się wpuszczenia protestujących przed Sejmem.

Strajk przyniósł skutek. Dwa dni później zwołano naprędce posiedzenie komisji sprawiedliwości. Było bardzo burzliwe. Opozycja domagała się wpuszczenia na obrady protestujących przed Sejmem. Fot. Andrzej Guz

Równie niespodziewanie poseł PiS Witold Czarnecki złożył wniosek o odrzucenie przez komisję projektu. Mimo chaosu, szybko go przegłosowało. Za było 17 posłów, jeden przeciw, jeden wstrzymał się od głosu. Jeszcze tego samego dnia - w nocy - w Sejmie odbyło się drugie czytanie. A kolejnego - ostateczne głosowanie. Autorom projektu nie pomogło już zgłoszenie autopoprawki wykreślającej zapis o karaniu kobiet.

- To, co państwo zrobili, to przemoc silniejszych wobec słabszych

- mówiła do polityków PiS Joanna Banasiuk z Ordo Iuris. Odpowiedział jej sam Jarosław Kaczyński.

- Obserwując sytuację społeczną, doszliśmy do wniosku, że projekt może doprowadzić do procesów, których efekt będzie dokładnie przeciwny niż zamierzony - mówił prezes. - PiS w dalszym ciągu będzie za ochroną życia, będzie podejmowało odpowiednie działania, ale o o charakterze przemyślanym, by rzeczywiście uzyskać odpowiedni skutek.

Ryszard Petru - Polki były wkurzone i wściekłe:

Źródło: TVN24

Z kolei premier Beata Szydło zapowiedziała powstanie programu wsparcia dla matek dzieci z tzw. trudnych ciąż oraz prowadzenie akcji informacyjnej o ochronie życia.

Ostatecznie, po gorącej dyskusji, Sejm odrzucił projekt „Stop aborcji”, pod którym podpisało się ok. 450 tys. obywateli. Za odrzuceniem projektu było 352 posłów (186 z PiS), przeciw 58, a wstrzymało się 18. - PiS popełniło duży błąd, przez co - choć do wyborów sporo czasu - musi liczyć się z odpływem części bardziej centrowego elektoratu, który w dużej mierze pomógł partii dojść do władzy. Przy okazji PiS dolało paliwa do baku opozycji - podsumowuje politolog dr Szymon Ossowski.

Paulina Jęczmionka-Majchrzak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.