Łucja Marek

KL Dachau – miejsce zagłady polskich księży

Budynek krematorium w KL Dachau. Przy ciałach więźniów żołnierze amerykańscy, 29 IV 1945 r. Fot. AIPN Budynek krematorium w KL Dachau. Przy ciałach więźniów żołnierze amerykańscy, 29 IV 1945 r.
Łucja Marek

Krakowski Oddział IPN i "Dziennik Polski" przypominają. Wśród duchownych różnych wyznań więzionych i zgładzonych w niemieckim obozie koncentracyjnym w Dachau, polscy duchowni stanowili największą grupę.

Szacuje się, że Niemcy zamęczyli w KL Dachau ogółem 1034 duchownych, w tym aż 868 Polaków. „Tu, w Dachau, co trzeci zamęczony był Polakiem, co drugi z więzionych tu księży polskich złożył ofiarę z życia. Ich świętą pamięć czczą księża polscy – współwięźniowie”. Napis o takiej treści widnieje na zewnętrznej ścianie kaplicy Śmiertelnego Lęku Pana Jezusa na terenie byłego obozu Dachau.

Tablicę ufundowali w 1972 r. kapłani, którzy przeżyli obozowe piekło. Figura Chrystusa Frasobliwego otoczona przywołaną wyżej inskrypcją, zapisaną w czterech językach: polskim, niemieckim, francuskim i angielskim, przypomina o gehennie polskiego duchowieństwa.

Wzorcowy Konzentrationslager

KL Dachau był pierwszym niemieckim obozem koncentracyjnym. Został założony wiosną 1933 r. w barakach dawnej fabryki prochu, w pobliżu miasteczka Dachau w Bawarii, 15 km na północny zachód od Monachium. Powstał z rozkazu Heinricha Himmlera, na podstawie rozporządzenia „o ochronie narodu i państwa” z 28 lutego 1933 r., jako miejsce odosobnienia Niemców, politycznych przeciwników nazizmu. Stanowił wzorzec dla kolejnych obozów koncentracyjnych tworzonych w Rzeszy, a później na terenach krajów okupowanych przez Niemców w czasie drugiej wojny światowej. Pełnił też funkcję ośrodka kształcenia i szkolenia obozowych kadr esesmanów.

Od lutego 1940 r. Niemcy zwozili do KL Dachau więźniów z okupowanych krajów Europy. Od grudnia tego roku obóz ten stał się centralnym ośrodkiem eksterminacji duchowieństwa, a przede wszystkim duchowieństwa polskiego. Koncentrowano tam księży z innych obozów, m.in. Sachsenhausen, Mauthausen-Gusen. Wśród 2720 duchownych przetrzymywanych w Dachau, kapłani z Polski stanowili grupę 1780 więźniów, z których 868 zamordowano, 78 zwolniono, a 4 przeniesiono do innych obozów. Dnia wyzwolenia, 29 kwietnia 1945 r., dożyło ok. 33 tys. więźniów, w tym 830 polskich księży. Szacuje się, że przez KL Dachau, w całym okresie jego istnienia, przewinęło się ok. 250 tys. więźniów, w tym ok. 48 tys. Polaków, spośród których życie straciło ponad 10 tys.

Machina śmierci

Obóz w Dachau pełnił istotną rolę w niemieckiej akcji niszczenia polskiej inteligencji i życia religijnego na okupowanych ziemiach naszego kraju. Pierwsze duże transporty z polskimi duchownym dotarły tam w kwietniu i maju 1940 r. Większość aresztowanych i uwięzionych księży pochodziła z terenów wcielonych do Rzeszy: Kraju Warty (woj. poznańskie oraz część woj. łódzkiego), Pomorza i Śląska (z zachodnimi fragmentami woj. krakowskiego i kieleckiego). Po przybyciu do obozu duchowni zostali pozbawieni podmiotowości, stawali się numerami. Dopełnieniem przedmiotowego traktowania był czerwony trójkąt z literą P, który należało przyszyć do pasiaka w określonym miejscu, oznaczający więźnia politycznego - Polaka.

Księża polscy zajmowali baraki nr 28 i 30, położone najbliżej krematorium, zwane Pfaffenblocks, czyli blokami księżowskimi. W trakcie pobytu w obozie towarzyszył im permanentny głód. Wspomnienie tego strasznego uczucia powraca w relacjach wszystkich, którzy przeżyli. Równie silnie w pamięć zapadł odczłowieczony stosunek do istnienia i ciała ludzkiego tych, którzy mienili się „nadludźmi”. Dał temu świadectwo o. Hugolin Pieprzyk, franciszkanin osadzony w KL Dachu jako kleryk, przywołując losy Rosjanina, który miał na ciele wytatuowane przedstawienie raju, Pana Boga, Adama i Ewy:

Dali mu dobrze zjeść itd., a potem go zabili i tak z tego [ciała] ściągali [skórę z tatuażem] i [zrobili] oprawę albo robili abażury itd. Tak, to było wszystko wykorzystane. Z kości ludzkich robili krzesła, stół. Ci panowie oczywiście, esesmani.

Arbeit macht frei oraz biochemisch

Wypisany na żelaznej bramie napis Arbeit macht frei, czyli praca czyni wolnym, był zaprzeczeniem obozowych realiów. Nieludzka praca w nieludzkich warunkach niosła śmierć, i to ona - nie praca - uwalniała od niewyobrażalnego cierpienia fizycznego i psychicznego. Polscy księża umierali z powodu wycieńczenia katorżniczą pracą, głodu, zimna, chorób, wskutek przemocy. Umierali na plantacjach przylegających do obozu, zaprzęgani jak woły pociągowe do wozów, bron i pługa przy uprawie roli i usuwaniu śniegu z obozu, czy do walca ugniatającego szosę. Wyznaczano ich do robót najcięższych, m.in. w kamieniołomach w Gusen - filii KL Dachau zwanej „ostatecznym rozwiązaniem”. Niezdolnych do pracy określano mianem „inwalidów” i jako bezproduktywnych przewożono do komór gazowych, a wielu zagazowano w drodze w specjalnie do tego przystosowanych samochodach.

Karani byli od chłosty po wymyślne tortury, jak kara słupka (skazanych wieszano na przymocowanych do sufitu hakach). Poddawano ich też śmiercionośnym eksperymentom pseudomedycznym związanym z malarią, flegmoną, ropowicą i innymi chorobami. W grupie obozowych królików doświadczalnych znalazł się m.in. ks. Kazimierz Majdański, późniejszy arcybiskup. W wyniku losowania przypadł mu nr 18 b. Po latach wspominał:

Fatalnie wylosowałem, bo „b” znaczyło biochemisch, tzn. że będą dla mnie dostępne tylko leki farmaceutyczne w proszkach podawane, a grupa „a”, alopatisch, miała mieć dostępny środek bardzo dobry w leczeniu tzw. ropowicy, bo to o to chodziło. […] Trafiłem do tej izby obozowej, z której już tylko przenoszono do krematorium, więc byliśmy tylko okryci kocami i niczym więcej. A przecież żyję. Myślę, że to była seria cudów.

Hilary Januszewski – jeden z wielu….

Poza krótkim okresem w 1941 r., kapłani polscy nie mogli odprawiać Mszy św., odmawiać brewiarza, modlić się i mieć przy sobie jakiegokolwiek przedmiotu kultu religijnego. Nie mogli też otoczyć opieką duchową umierających więźniów. Mimo tych zakazów, z narażeniem życia potajemnie sprawowali Mszę św., udzielali posług religijnych, okazywali gesty miłosierdzia i samarytańskiej miłości bliźniego. Dla wielu z nich obozowe cierpienie i okrucieństwo ze strony oprawców stało się elementem uświęcającym. W gronie tym byli duchowni z różnym doświadczeniem i stażem, kapłani i bracia zakonni. Świadectwa o ich heroizmie sprawiły, że kilkudziesięciu z nich zostało włączonych w poczet błogosławionych Kościoła katolickiego. Za przykład podać można mało znanego karmelitę trzewiczkowego z Krakowa.

Ojciec Hilary Paweł Januszewski, przeor klasztoru na Piasku w Krakowie, trafił do Dachau niejako z własnej woli. Nie był obecny w klasztorze, gdy zostali aresztowani współbracia za rzekome śpiewanie w czasie nabożeństwa zakazanej pieśni „Serdeczna Matko”. W poczuciu odpowiedzialności za podwładnych sam zgłosił się na Gestapo. W wyniku jego starań uwolniono o. Jana Konobę, a jego uwięziono na Montelupich. Przebywał w KL Sachsenhausen, a we wrześniu 1941 r. trafił do KL Dachau. W styczniu 1945 r. zgłosił się wraz z innymi polskimi duchownymi do pielęgnowania chorych na tyfus. Zaraził się i zmarł 27 marca, na miesiąc przed wyzwoleniem obozu. Jezuita ks. Adam Kozłowiecki, późniejszy kardynał, świadek heroizmu tego karmelity i innych kapłanów, zapisał: „Zastanawiam się, czy nie ma we mnie ukrytego zadowolenia, że sam zgłosić się nie mogę, gdyż Schulz trzyma nas przykutych łańcuchem do komanda. Nie wiem, czy zdobyłbym, się na takie bohaterstwo, na jakie Wyście się zdobyli…”.

Życie – dar i zobowiązanie

KL Dachau został wyzwolony w niedzielę 29 kwietnia 1945 r. przez żołnierzy amerykańskich. Przed światem odsłonili oni przerażający widok. Amerykański oficer William Quinn, naoczny świadek, zapisał: „Dachau, 1933–1945 pozostanie na zawsze jako jeden z najstraszliwszych w historii symboli barbarzyństwa. Oddziały nasze zastały tam widoki tak straszne, że aż nie do uwierzenia, okrucieństwa tak ogromne, że aż niepojęte dla normalnego umysłu”.

Siłę do przetrwania obozowego piekła księża czerpali z wiary. Ksiądz Leon Stępniak wyraził to słowami: „Dziękuję Dobremu Bogu za dar silnej Wiary. Dlatego nawet w najcięższych chwilach udręki obozowej nie zhańbiłem godności polskiego kapłana i nigdy nie zrodziła się myśl żałowania, że zostałem kapłanem”.

Tydzień przed oswobodzeniem, 22 kwietnia 1945 r., polscy kapłani ślubowali, że jeżeli przeżyją, to będą pielgrzymować co roku do sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Ślubu dochowali. Ostatni kapłan więzień Dachau, wspomniany ks. Stępniak, zmarł w 2013 r. Ustanowiony przez Episkopat w 2002 r. Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego, obchodzony 29 kwietnia – w dniu wyzwolenia KL Dachau – jest kontynuacją corocznego dziękczynienia księży, więźniów tego obozu. Jest on dniem hołdu, pamięci i świadectwa o cierpieniach, jakich w czasie II wojny światowej doświadczyło polskie duchowieństwo.

Łucja Marek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.