Kiedyś zostanę strażakiem, bo jestem dzielnym chłopakiem

Czytaj dalej
Fot. archiwum rodzinne
Monika Dziuma

Kiedyś zostanę strażakiem, bo jestem dzielnym chłopakiem

Monika Dziuma

Czteroosobowa rodzina Walczaków ze Stołężyna na pierwszy rzut oka niczym nie różni się od milionów rodzin na świecie. Mama, tata i dwóch synów. Wielu jednak nie wie, że ta rodzina każdego dnia zmaga się z wieloma troskami. Ich młodszy synek Kacperek cierpi na mózgowe porażenie dziecięce czterokończynowe z ruchami atetotycznymi oraz małogłowiem i opóźnieniem psycho-ruchowym.

- W dziewiętnastym tygodniu ciąży przeszłam operację usunięcia torbiela z jajnikiem. Podczas niej pojawiło się obfite krwawienie. Przeszłam drugą operację, później wylądowałam na OIOMie. W tym czasie martwiłam się tylko o dziecko, które nosiłam pod sercem. Bałam się, że coś może się mu stać. Lekarze jednak uspokajali mnie i męża, że dziecko rozwija się prawidłowo. Czułam jednak, że dziecko rusza się inaczej. Nie umiem tego opisać. To czuje tylko matka - powiedziała nam pani Ewa, mama chłopca.

Kacperek przyszedł na świat jako zdrowy chłopiec. Przynajmniej tak ocenili go lekarze. Miał ponad cztery kilogramy wagi, mama urodziła go przez poród naturalny.

Pozostało jeszcze 74% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Monika Dziuma

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.