Kayah: Kiedy gromadzimy się przy wspólnym stole, czuję się spełniona

Czytaj dalej
Fot. materialy prasowe
Marek Zaradniak

Kayah: Kiedy gromadzimy się przy wspólnym stole, czuję się spełniona

Marek Zaradniak

Do tej pory znaliśmy ją z wielu przebojów, które śpiewała cała Polska. W tym roku Kayah zaskoczyła swoich fanów niezwykłym albumem z kolędami. Przygotowywała się do niego przez kilka lat.

Cztery lata temu przyjechała Pani do Poznania na koncert charytatywny Fundacji Patria Michała Wojtczaka. Śpiewała Pani kolędy i wtedy powiedziałem: Musi Pani to nagrać. Pamięta Pani?

Ha, ha, no i widzi pan, jak mnie inspiruje! Mówisz i masz! A teraz spotkamy się znów już 12 stycznia w Klubie B17. Będziemy znów kolędować. Choć myślę, że będzie pan zaskoczony, gdyż jest to zupełnie inny skład muzyczny niż ten sprzed 4 lat. Przyjdzie pan?

Jasne. Rozumiem, że wykonacie te utwory, które są na albumie, który ukazał się w tym roku. Na nim obok tradycyjnych kolęd znalazł się też Pani wielki przebój na Boże Narodzenie „Ding Dong”, ale także piosenki z Pani tekstami „Gdy pada śnieg” i „Pusty talerzyk”. Kiedy i jak powstały te dwie ostatnie piosenki?

Kayah: Kiedy gromadzimy się przy wspólnym stole, czuję się spełniona
brak

Powstały w dość ekstremalnych warunkach, bo na leżaku i w pełnym słońcu. Z racji cyklu produkcyjnego płyty musiałam wyobrazić sobie święta i zimę pół roku wcześniej. Teksty szlifowałam na późnoletnich spacerach z psem, ale posłuszna jest mi moja wyobraźnia. Może też dlatego, ale magia świąt jest mi bardzo bliska, a refleksje są wciąż te same. Trzeba było tylko ubrać je w słowa.

A ma Pani ulubioną kolędę?

To „Wśród nocnej ciszy”, którą nauczyła mnie moja Babcia, ale i „Bóg się rodzi”, lecz tylko w wykonaniu zespołu Mazowsze. Ulubioną jednak świąteczną piosenką poza „Ding Dong”, będzie od tej pory „Pusty talerzyk”. To bardzo wzruszający utwór, w którym staram się opisać fakt. Często stawiamy ten pusty talerzyk, nie tylko fizycznie w Wigilię, ale też symbolicznie w naszych sercach, dla tych, za którymi tęsknimy, których przy nas nie ma, bo już odeszli lub są daleko i nie mogą z nami dzielić magii świątecznych chwil.

Kayah o swojej tendencji do pesymizmu

Jak zwykle spędza Pani święta Bożego Narodzenia?

Rodzinnie, tradycyjnie i w wielkim wyczerpaniu, bowiem jestem perfekcjonistką, a co roku bywam gospodynią przyjmującą około 20 gości. Więc ostatnie chwile przed Wigilią jestem już zupełnie wyczerpana przygotowaniami, ale kiedy gromadzimy się przy wspólnym stole, czuję się spełniona.

Czy kiedy była Pani dużo, dużo młodsza, wierzyła Pani w Gwiazdora przynoszącego prezenty?

U nas jest Mikołaj! Gwiazdor to Robert de Niro (śmiech). Oj tak, długo wierzyłam. Jako dziecko przyklejałam nos do oszronionej szyby i wypatrywałam pierwszej gwiazdki. To ona ponoć była znakiem jego wizyty. W tym czasie prezenty pojawiały się pod choinką. Byłam jednak pewna, że Mikołaj lub Gwiazdor może nie mieć czasu dla wszystkich, więc dla tych zapomnianych robiłam laurki. U nas w domu co roku jest Mikołaj. Czasem lata jak szalony po ogrodzie, czasem spadają mu spodnie (bo i tak się zdarzało, że gumka od spodni pękła), ale zawsze jest.

Kayah: Kiedy gromadzimy się przy wspólnym stole, czuję się spełniona
natalia popczyk

Pamięta Pani jakiś szczególny prezent z dzieciństwa?

To była Mała Poczta. Kochałam druczki i pieczątki, plastikowe monety. Moje obserwacje naburmuszonych pracownic Poczty Polskiej PRL-u sprawiały, że uważałam je za bardzo ważne osoby, od których zależy los wielu z nas. Też chciałam być taka ważna (śmiech).

A teraz, o czym Pani marzy pod choinką?

Jestem świeżo po relacji z ataku terrorystycznego w Berlinie i jestem pewna, że najlepszym prezentem dla nas wszystkich byłoby bezpieczeństwo, miłość do bliźniego, pokój na świecie.

Kayah: Kiedy gromadzimy się przy wspólnym stole, czuję się spełniona
jacek smarz

Czy była jakaś szczególna Gwiazdka, którą na przykład spędziła Pani za granicą w związku z koncertami?

Całe szczęście nie. Choć tak posłuszna jest mi moja wyobraźnia. Nie wyobrażam sobie Wigilii pod palmą. Choć czasem padając ze zmęczenia, straszę rodzinę swoją ucieczką w kolejnym roku. Ale nigdy jeszcze tego nie spełniłam.

Boże Narodzenie to czas otwierania się na ludzkie potrzeby. Często bierze Pani udział w koncertach charytatywnych? A może opiekuje się kimś lub jakąś instytucją?

Działania charytatywne nie są działaniami, którymi chciałabym się chwalić. Nie robię tego, by być postrzegana jako lepszy człowiek. Robię to, ponieważ mam taką wewnętrzną potrzebę, wynikającą ze zwykłej empatii. To dla mnie bardzo intymna sfera. Tylko wtedy, kiedy moja popularność może pomóc nagłośnić potrzeby, zgadzam się na upublicznienie mojej obecności, by zachęcić do tego też innych.

Jakie ma Pani plany artystyczne związane z nowym rokiem? Czy pojawi się Pani nowa płyta, bo od czasu „Transoriental Orchestra” minęło już trochę czasu.

Zdaję sobie sprawę, że już najwyższy czas, ale nigdy nie ulegałam rynkowej presji. Nowa płyta powinna być wynikiem wewnętrznego niepokoju, a nie polityką i spekulacją. Ale fakt, uzbierałam wystarczająco dużo piosenek, by nagrać dwie płyty. W międzyczasie nagrałam piosenki z izraelskim artystą znanym na całym świecie - Idanem Raichelem. Jedna z nich to, jak się u nas mówi, sztos. Szczegóły już niedługo.

Myślała Pani o wznowieniu płyty „The Best and The Rest”, która swego czasu była bestsellerem? Dziś stanowi wzorzec dla Pani młodszych koleżanek (vide mój wywiad z Dorotą Miśkiewicz), a o ile pamiętam, jakiś czas temu Kayax nie miał jeszcze licencji na ten album.

Jestem po trasie koncertowej „Kamień 20 lat później”, Myślę, że czas teraz na coś nowego. Jeszcze będę oglądać się za siebie, ale nie teraz (śmiech). Aktualnie na moim FB przypominamy w czwartki różne moje teksty w takim dziale słowo daje Kayah. Tam przy okazji zamieszczamy zawsze link, pod którym dany utwór można odsłuchać albo kupić w wielu legalnych źródłach muzyki.

Kayah: Kiedy gromadzimy się przy wspólnym stole, czuję się spełniona
Pawel Lacheta

Swego czasu rozmawialiśmy o planach dotyczących nagrania bardzo poznańskiego albumu z muzyką, z piosenkami Krzysztofa Komedy. Wtedy odłożyła Pani ten projekt i zabrała się za również ponadczasowe piosenki żydowskie. Wróci Pani do pomysłu z Komedą? A może pojawi się nowy krążek z piosenkami żydowskimi?

Rzeczywiście, Komeda był dla mnie ważnym tematem. Niestety to był rok Krzysztofa Komedy i wielu artystów rzuciło się na ten temat. Nie chciałam brać udziału w takim wyścigu. Odpuściłam. Dziś mam nieco inny pomysł na siebie, aczkolwiek przyznam, że tych pomysłów jest kilka.

Jest Pani nie tylko artystką, ale i kobietą biznesu. Prowadzi Pani znaczącą firmę. Czy prowadzenie takiej firmy w rozrywce jest dziś w Polsce łatwe?

Prowadzenie żadnej firmy nie jest łatwe. Dlatego oddałam tę rolę w ręce Tomika Grewińskiego, mojego wieloletniego menedżera i przyjaciela, a i partnera w biznesie, który się na tym lepiej zna. Moja rola to podejmowanie decyzji artystycznych i działania PR-owe. Ta milsza część naszej działalności (śmiech).

Kayah: Kiedy gromadzimy się przy wspólnym stole, czuję się spełniona
Przemyslaw Swiderski Ulubione kolędy wokalistki to „Ding Dong”i „Pusty talerzyk”.

Czym kieruje się Pani, dobierając wykonawców do teamu Kayaxu?

Talentem, artyzmem, ale i człowieczeństwem. Nie da się pracować z kimś antypatycznym, niechętnym do współpracy. Nasi artyści to wariaci z wizją, ale i fajni ludzie. Zawsze wydajemy te płyty, których sami chętnie słuchamy. Musi nam się też miło pracować, jak to mawiają „nic na siłę”. Czasem niestety musimy też odmawiać, nawet jeśli artysta i jego twórczość bardzo nam się podobają. Ale jesteśmy małą firmą i często nie wystarcza nam czasu i osób do pracy. Ostatnio nawiązaliśmy współpracę z młodzieżą - cudowni, bardzo utalentowani i kreatywni - Kroki, Swiernalis, Bownik czy nowa twarz znanego z Idola Krzysztofa Zalewskiego. Polecam wszystkim, którzy poszukują dobrej muzyki. Muszę się też pochwalić, że otworzyliśmy sklep internetowy o wdzięcznej i dźwięcznej nazwie sklepzmuzyka.pl. Można tam znaleźć dużo dobrej muzyki.

Marek Zaradniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.