Kandydat na prezydenta Waldemar Witkowski robi furorę po debacie. "W sieci robią ze mną memy i porównują do Berniego Sandersa"

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Dembinski
Błażej Dąbkowski

Kandydat na prezydenta Waldemar Witkowski robi furorę po debacie. "W sieci robią ze mną memy i porównują do Berniego Sandersa"

Błażej Dąbkowski

Waldemar Witkowski, przewodniczący Unii Pracy, który w ostatniej chwili dołączył do wyścigu o fotel prezydenta RP został czarnym koniem debaty, która odbyła się w środę na antenie TVP. - Z punktu widzenia salonów warszawskich jestem prowincjonalnym kandydatem i działaczem. Stolica nigdy nie ceniła poznaniaków - przyznaje Waldemar Witkowski.

Waldemar Witkowski w przeszłości już kilkukrotnie bezskutecznie próbował dostać się do parlamentu. W 2001 roku nie zdobył mandatu do Sejmu, a cztery lata później do Senatu. Od 2006 roku jest przewodniczącym Unii Pracy. W 2007 i 2011 roku po raz kolejny startował w wyborach do Sejmu i po raz kolejny nie udawało mu się uzyskać mandatu. Podobnie było w 2015 roku. Bez sukcesu zakończył się także jego start w niedawnych wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Zobacz też: Debata prezydencka za nami. Zobacz najlepsze memy, demotywatory i komentarze

Witkowski jest także znany z pracy w samorządzie. W przeszłości był wicewojewodą wielkopolskim, a także radnym sejmiku wielkopolskiego. Ma 67 lat, jest więc najstarszym kandydatem ubiegającym się obecnie o prezydenturę.

O tym, że Witkowski wystartuje w wyborach było już wiadomo w lutym. Waldemar Witkowski zapowiadał wtedy, że jednym z priorytetowych tematów poruszanych przez niego w kampanii będzie skrócenie czasu pracy. Szef UP chce, by Polacy pracowali siedem godzin dziennie. Ważne dla niego jest również zacieśnienie współpracy z Unią Europejską.

– Musimy zmienić proporcje w polityce zagranicznej. Więcej Unii, mniej Stanów Zjednoczonych, bo współpraca z Amerykanami zbyt dużo nas kosztuje

- tłumaczył w rozmowie z "Głosem".

Pod koniec marca szef Unii Pracy poinformował, że udało mu się zebrać 100 tysięcy wymaganych do kandydowania podpisów. Radość polityka nie trwała jednak długo, bowiem Waldemar Witkowski dostarczył do PKW listy poparcia, na których było ponad 650 podpisów nieżyjących ludzi. Ostatecznie pełnomocnik wyborczy komitetu uzupełnił listę podpisów, a Sąd Najwyższy uwzględnił skargę Witkowskiego na uchwałę Państwowej Komisji Wyborczej, która nie chciała go dopuścić do startu w wyborach.

Po debacie prezydenckiej w TVP pojawiło się wiele komentarzy na temat nowego kandydatach w nadchodzących wyborach prezydenckich. Wielu dziennikarzy podkreślało, że szef Unii Pracy był merytoryczny i nie unikał odpowiedzi na żadne zadane pytanie.

Jak debatę ocenia sam Witkowski? - Początkowo byłem niezadowolony z części swoich wypowiedzi, ale potem ludzie utwierdzili

Szef Unii Pracy podkreśla też, że jest w tej chwili jedynym realnym kandydatem lewicy. - Mój sukces w debacie jest spowodowany dyktatorskim postępowaniem
Szef Unii Pracy podkreśla, że jest jedynym realnym kandydatem lewicy. - Mój sukces w debacie jest spowodowany dyktatorskim postępowaniem Włodzimierza Czarzastego i tego układu trzymającego na lewicy władzę. Wiem, że Włodek się wkurzy, ale ten układ już kilkanaście lat temu niszczył lewicę i przez to przegraliśmy wybory w 2005 roku - stwierdza.

mnie w przekonaniu, że było dobrze. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony odzewem. W sieci robią ze mną memy i porównują do Berniego Sandersa - komentuje. W rozmowie z "Głosem" podkreśla, że nie przygotowywał się do debaty, chciał jedynie zaprezentować swoje najważniejsze hasła.

- Takie, jak choćby to, że człowiek jest ważniejszy od kapitału

- mówi.

Szef Unii Pracy podkreśla też, że jest w tej chwili jedynym realnym kandydatem lewicy. - Mój sukces w debacie jest spowodowany dyktatorskim postępowaniem Włodzimierza Czarzastego i tego układu trzymającego na lewicy władzę. Wiem, że Włodek się wkurzy, ale ten układ już kilkanaście lat temu niszczył lewicę i przez to przegraliśmy wybory w 2005 roku - stwierdza.

Zobacz memy z Waldemarem Witkowskim

Waldemar Witkowski tłumaczy, że początkowo liczył na poparcie poniżej jednego procenta, ale teraz wierzy, że może zdobyć większy elektorat. - Jednak moim nadrzędnym celem jest to, by polska lewica, ludzie pracy, powinni mieć kogoś, na kogo mogą zagłosować. Nie chcę, by oddawali głos na celebrytów i tych, którzy żyją za publiczne pieniądze - mówi. I dodaje:

Z punktu widzenia salonów warszawskich, jestem prowincjonalnym kandydatem i działaczem. Stolica nigdy nie ceniła poznaniaków. Jeżeli jednak wielkopolska racjonalność i solidność spowoduje, że będą chcieli na mnie głosować, będę się cieszył.

Główne postulaty Witkowskiego to skrócenie czasu pracy do siedmiu godzin dziennie, zacieśnienie współpracy z Unią Europejską, czy ochrona środowiska i walka o czyste powietrze.

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Błażej Dąbkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.