Norbert Kowalski

Joanna Jaśkowiak znów w sądzie za słowa "jestem wku...ona". Niedługo prawomocny wyrok

Joanna Jaśkowiak znów w sądzie za słowa "jestem wku...ona". Niedługo prawomocny wyrok Fot. Grzegorz Dembinski
Norbert Kowalski

Pod koniec września Joanna Jaśkowiak usłyszy prawomocny wyrok w sprawie wypowiedzenia słów „jestem wku...ona” podczas Strajku Kobiet. W piątek w Sądzie Okręgowym odbyła się pierwsza rozprawa apelacyjna. Obrońca Joanny Jaśkowiak domaga się uchylenia wyroku i umorzenia postępowania lub uniewinnienia.

– Od czasu, gdy panuje nam „dobra zmiana”, budzą się we mnie różne uczucia. Najpierw było to zdziwienie, później zaskoczenie, oburzenie, niedowierzanie, złość, wściekłość. I ostatecznie brakuje mi słów (...). Jestem wk...na

– właśnie tych słów użyła Joanna Jaśkowiak w marcu 2017 roku, kiedy to na poznańskim Placu Wolności odbywał się Strajk Kobiet.

Po kilku miesiącach otrzymała od policji wezwanie na komisariat. Z kolei niedługo później funkcjonariusze z komisariatu na Starym Mieście złożyli do sądu wniosek o ukaranie Joanny Jaśkowiak za wulgarne słowa. Jej proces ruszył w kwietniu tego roku. Sama obwiniona od początku mówiła, że czuje się niewinna i nie zrobiła nic złego, bo stwierdzenie wyrażało jej emocje.

Czytaj też: Joanna Jaśkowiak skazana za słowa o wku...eniu. Ma zapłacić 1000 zł grzywny

– Mam nadzieję, że prawo w Polsce nadal jest równe dla wszystkich i polegam na niezawisłości sądu. Oczekuję, że wyrok w tej sprawie będzie po prostu mądry – mówiła jeszcze przed rozpoczęciem procesu.

Jednak sędzia Marta Zaidlewicz uznała, że Joanna Jaśkowiak jest winna i skazała ją na najwyższą grzywnę 1000 zł. Od wyroku odwołała się adwokat Agata Celmer, obrońca żony prezydenta.

– W ocenie obrony nie ma żadnych wątpliwości, że zaskarżony wyrok ma szereg uchybień. Bezwzględną przesłanką do złożenia odwołania był fakt, że wniosek o ukaranie Joanny Jaśkowiak miał braki formalne, które powinny skutkować jego zwróceniem do uzupełnienia – mówiła mecenas Celmer.

I dodawała: – Jako wnioskodawca występuje komisariat policji na Starym Mieście, ale to nie jest organ, który miałby takie uprawnienia. Taki wniosek mógłby złożyć jedynie komendant komisariatu. Ponadto pod wnioskiem nie jest wskazane, jaką funkcję pełni w danym referacie autor wniosku o ukaranie. Całe postępowanie było prowadzone na podstawie źle złożonego wniosku, który zwiera braki formalne, więc wyrok powinien zostać uchylony, zaś postępowanie umorzone.

Jednocześnie, w przypadku nieuwzględnienia tego wniosku przez sąd, mecenas Celmer postulowała uniewinnienie Joanny Jaśkowiak lub przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd pierwszej instancji.

– Postępowanie prowadzone w sądzie rejonowym naruszało przepisy postępowania karnego. Pomijając brak możliwości zadawania pytań, sędzia oddaliła prawie wszystkie moje wnioski dowodowe, co narusza prawo do obrony – argumentowała mecenas Agata Celmer.

Czytaj też: Joanna Jaśkowiak: Jestem niewinna. Gdybym nie była żoną prezydenta, nie stałabym przed sądem

Ponadto wnioskowała, aby sąd zapoznał się z opinią prof. Tadeusza Zgółki, językoznawcy UAM, na temat znaczenia wyrażenia „jestem wku...ona”. – Z tej opinii wynika, że normy obyczajowe się zmieniają i coś, co kiedyś było wulgaryzmem, obecnie już nie musi być. Ponadto wypowiedź wyrażająca emocje powinna być interpretowana inaczej niż zwyczajny wulgaryzm – mówiła mecenas Celmer.

Podtrzymania wyroku sądu pierwszej instancji chciała za to asp. Joanna Kaczmarek, która reprezentowała na sali rozpraw komisariat policji na Starym Mieście. Ostatecznie sąd zdecydował, że ogłosi wyrok 24 września. – Trudno mi w tej chwili cokolwiek komentować. Uważam jednak, że sąd odpowiednio podszedł do rozpoznania tej sprawy, a to, że nie wydał teraz wyroku, świadczy o tym, że chce dobrze zapoznać się ze sprawą – mówiła po wyjściu z sali rozpraw Joanna Jaśkowiak, która tego dnia mogła liczyć na wsparcie swojego męża.

Joanna Jaśkowiak znów w sądzie za słowa "jestem wku...ona". Niedługo prawomocny wyrok
NK

W sądzie pojawił się też prezydent Jacek Jaśkowiak.

– Wspieram żonę cały czas. To naturalne, ze w sytuacjach kryzysowych oczekuje się na wsparcie bliskich osób. Mam nadzieję, że zostanie uniewinniona

– mówił prezydent.

Norbert Kowalski

Dziennikarz działu miejskiego w Głosie Wielkopolskim. Zajmuję się przede wszystkim tematyką sądowniczą i przestępczą. Poza tym piszę również o polityce, zarówno tej lokalnej, jak i ogólnopolskiej. Prywatnie jestem kibicem i wielkim miłośnikiem Bałkanów.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.