Marek Zaradniak

Jerzy Kostrzewa o ludziach, którzy żyją na drzewach, Nepalu, górskich wyprawach i... piosenkach

Jerzy Kostrzewa o ludziach, którzy żyją na drzewach, Nepalu, górskich wyprawach i... piosenkach Fot. Archiwum Jerzego Kostrzewy
Marek Zaradniak

Rozmowa z Jerzym Kostrzewą, poznańskim bardem i podróżnikiem. Opowiada o swojej wyprawie i spotkaniu z Korowajami, wędrówkach po Himalajach i zdobywaniu innych górskich szczytów.

Co roku jeździ pan na Giełdę Piosenki Turystycznej. Tak było i tym razem, ale w nieco innej roli.
Od lat giełda odbywa się w Szklarskiej Porębie Średniej na bazie namiotowej „Pod ponurą małpą”. Zawsze w pierwszy weekend sierpnia. Wielokrotnie byłem tam jurorem. W tym roku zaproszono mnie, abym zaprezentował wystawę „Z głową w koronie”. To fotogramy podróżnicze z miejsca wyjątkowego. Z Nowej Gwinei, z mojej wyprawy do Korowajów, czyli ludzi żyjących na drzewach. Zorganizowałem tę wyprawę dwa lata temu. A wystawę prezentowałem także w ośrodku pod Dziewiczą Górą. Te fotogramy mają wartość dokumentalną, bo nie są to zdjęcia artystyczne, ale świat Korowajów. Za pięć lat oni prawdopodobnie wyjdą już z lasu. Wypraw do Korowajów jest niewiele. Średnio mówi się, że jedna, góra dwie na kwartał. W 2015 roku do Korowajów dotarło mniej ludzi niż weszło na Mount Everest.

A ilu Korowajów jeszcze zostało?
Szacuje się, że nieco ponad 2 tysiące. Istnieje program rządu indonezyjskiego, aby ich wyprowadzić z lasu.

W jaki sposób?
Korowajowie zamieszkują połacie lasu deszczowego na południu Nowej Gwinei w dorzeczu rzeki Braza. To obszar równy powierzchni województwa wielkopolskiego. Rząd indonezyjski zbudował wzorcową wioskę na skraju Brazy. Znajduje się tam misja kościoła baptystów ze Stanów Zjednoczonych i co dwa tygodnie ta misja i wioska otrzymują wyżywienie. Wybudowano domy na palach. Korowajowie, którzy chcą tam zamieszkać, mogą to zrobić, ale muszą nauczyć się uprawy ryżu lub warzyw. A Korowajowie w swej naturze zajmują się zbieractwem i polowaniem. Trzeba się jednak zastanowić, czy dobrze robią Indonezyjczycy wprowadzając taki program i jaki jest tego cel. Może chodzić o wyprowadzenie Korowajów, aby potem pozyskiwać bogactwa tego lasu, czyli drewno albo inne bogactwa naturalne.

Z dalszej części rozmowy dowiesz się:

  • Dlaczego Jerzy Kostrzewa odwiedził Korowajów? Jakie są ich zwyczaje?
  • Jak duże jest zainteresowanie wyprawami w góry?
  • Jakie były sposoby na radzenie sobie z cenzurą na Giełdzie Piosenki Turystycznej?
Pozostało jeszcze 81% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Marek Zaradniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.