Jedna rodzina i jeden dom, a języki dwa lub trzy. O parach dwujęzycznych w Polsce

Czytaj dalej
Fot. 123RF
Magdalena Baranowska-Szczepańska

Jedna rodzina i jeden dom, a języki dwa lub trzy. O parach dwujęzycznych w Polsce

Magdalena Baranowska-Szczepańska

Rozmowa z profesor Agnieszką Stępkowską, autorką książki pod tytułem "Pary dwujęzyczne w Polsce".

W Polsce przybywa dwujęzycznych dzieci. Po pierwsze coraz więcej Polaków żyje na emigracji i tam zakłada rodziny, a potem decyduje się na powrót do Polski. Drugim powodem dwujęzyczności jest moda. Trzeci powód jest naturalny, czyli założenie rodziny mieszanej. Pani przebadała pary dwujęzyczne w Polsce.Które z tych 24 spotkań było najciekawsze pod względem językowym?
Początkowo chciałam dobrać pary, uwzględniając kilka najważniejszych języków w Europie, tj. angielski, niemiecki, hiszpański czy francuski. Dość szybko zdecydowałam jednak o rozszerzeniu kombinacji językowych, uznając, że większa różnorodność wzbogaci badanie i będzie bliższa opisywanej rzeczywistości. W rezultacie cudzoziemscy uczestnicy mojego badania reprezentują 22 narodowości i pochodzą z sześciu kontynentów, a w komunikacji w parze korzystają z puli siedmiu języków, włączając polski. W badaniu przyjęłam perspektywę, która uwzględnia punkt widzenia moich rozmówców. Dzięki takiemu podejściu głosy ludzi w związkach dwujęzycznych mogą być usłyszane i to na równi z opiniami, które wygłaszają badacze, przynajmniej w takim zakresie, który dopełniałby globalny obraz zjawiska. Pary dwujęzyczne nie wzbudzają już w naszym kraju takiego zdziwienia jak 15 albo 20 lat temu, choć wtedy było ich zdecydowanie mniej. Powoli stają się częścią naszego społeczeństwa. Moja monografia, która właśnie wyszła nakładem Wydawnictwa Naukowego UAM, jest bodaj pierwszym udokumentowaniem dwujęzyczności w parach w Polsce z perspektywy socjolingwistycznej.

Pod względem językowym najczęściej spotyka się pary, w których komunikacja odbywa się w języku jednego z partnerów. Natomiast pary dwujęzyczne, które posługują się lingua franca czyli językiem obcym dla obojga partnerów, stanowią jeszcze rzadszą podgrupę. W moim badaniu wzięły udział cztery pary, które posługują się na co dzień lingua franca. Spośród nich jako dość wyjątkową należy uznać parę Polaka i Chinki posługujących się esperanto. Jest to para z ponad dwudziestoletnim stażem więc ich wybór i trwanie w języku nie tylko obcym dla obojga, ale do tego sztucznym rzeczywiście zrobiła na mnie wrażenie.

W rodzinach wielojęzycznych kluczową kwestią jest decyzja  dotycząca języka używanego w domu

Dziecko mówi tak, jak mówią do niego rodzice. Jak to wygląda w rodzinach, które Pani badała, czy zawsze jest to oparte na strategii „jeden rodzic – jeden język”? A co z dyskusją we trójkę? Jakiego wyboru najczęściej dokonują wtedy rodziny i czym jest on uwarunkowany?
Postawy rodziców wobec nauki języków i dwujęzyczności oddziałują na ich strategie interakcji, chociaż stopień, w jakim rodzice widzą siebie jako zdolnych do kształtowania języka u swoich dzieci, może się różnić. Postawy i poglądy rodziców leżą u podstaw ich zachowań językowych wobec dzieci i wpisują się w szersze ramy ogólnych przekonań dotyczących całościowego rozwoju dziecka, co oznacza, że użycie języka w rodzinach dwujęzycznych jest ściśle związane z doświadczeniem wychowawczym. Rodziny mogą reprezentować różne postawy i poglądy na temat języków. Jest też wiele strategii językowych w rodzinach. Strategie te są w istocie opcjami możliwości językowych w rodzinie, spośród których należy dokonać wyboru. Kluczową kwestią jest decyzja dotycząca języka używanego w domu. Jeżeli oboje rodzice są biegli w językach, których chcą nauczyć swoje dzieci, to wybrana strategia ma szanse powodzenia. Ponadto trzeba pamiętać, że raz obrana strategia powinna być realizowana z konsekwencją, która jest gwarancją skutecznego wprowadzania dzieci w wielojęzyczność.

W Polsce, gdzie mamy jeden oficjalny język, najczęstszymi strategiami wychowywania dzieci są albo strategia „jeden rodzic – jeden język”, albo „język mniejszości w domu”. Ta pierwsza strategia zakłada, że rodzice mają różne języki ojczyste i w związku z tym każde z nich zwraca się do dziecka w swoim rodzimym języku. Aby komunikacja w rodzinie nie miała charakteru wykluczającego dla żadnego z rodziców, oboje powinni również znać do pewnego stopnia język partnera, choć rozpiętość tego stopnia znajomości może być bardzo duża – od słabej i pasywnej znajomości po pełne opanowanie języka. Na tę strategię, kiedy każde z rodziców komunikuje się z dzieckiem w swoim rodzimym języku, nakłada się jeszcze komunikacja samej pary. Jeśli para rozmawia ze sobą po polsku, to w obecności dzieci w użyciu też jest polski. Oznacza to, że rodzic cudzoziemiec przechodzi w takich sytuacjach na polski i w rezultacie zmienia język komunikacji wobec dziecka.

Strategia druga, „język mniejszości w domu”, polega na użyciu jednego języka w domu, którym jest zazwyczaj język mniejszości, a drugiego języka poza domem. Mówienie tylko językiem mniejszości w domu sprzyja dobremu opanowaniu tego języka, ale przełomowy moment następuje, kiedy dzieci zaczynają uczęszczać do szkoły, co zresztą jest tak samo widoczne w kontekście strategii „jeden rodzic – jeden język”. Wówczas proporcja czasu przebywania w otoczeniu języka mniejszości zmienia się na jego niekorzyść, a język większości, czyli polski, zacznie przenikać do domu.

Dość częstą postawą językową u dzieci jest mieszanie języków, szczególnie gdy są one małe. Z pewnością familie, z którymi Pani rozmawiała, opowiedziały o takich właśnie sytuacjach. Na pewno część z nich miała charakter humorystyczny, proszę o nich opowiedzieć.
Dość częstą postawą językową u dzieci jest mieszanie języków, szczególnie gdy dzieci są małe i dopiero uczą się rozróżniać osoby i języki. Dodatkowym czynnikiem sprzyjającym mieszaniu języków u dzieci może być też względna tolerancja rodziców dla naprzemiennego użycia języków na poziomie pojedynczych wyrazów albo całych zdań. Na przykład, para czeska wspominała ten etap mieszania języków u swojej już dorosłej córki, dla której pierwszym językiem jest czeski. Ich córka mieszała czeski i polski tuż po przyjeździe do Polski, kiedy miała 2 lata. Początkowo kiedy jej czeska mama sama nie znała polskiego, mówiła do córki po czesku, natomiast tata używał polskiego. Mieszanie języków u ich córki polegało m.in. na łączeniu rdzenia wyrazowego z jednego języka z końcówką wyrazu z drugiego języka, co często wywoływało efekt humorystyczny. Na przykład, dziewczynka mówiła wtedy: „Ja też wysiądu”, czyli „Ja też wysiądę z samochodu”, ale końcówka była czeska. Bo po czesku mówi się: „Ja też wysednu”, a ona mówiła „wysiądu”. Więc mieszała to wszystko w zdaniach. Podobnie jak w parze włoskiej, kiedy dziecko mówi „Tato, tu devi latare”, co znaczy „Tato, ty musisz latać”. I tu znowu nastąpiło pomieszanie czasownika polskiego (latać) z włoską końcówką bezokolicznika (-are). Bo powinno być „Tato, tu devi volare”.

W rodzinach wielojęzycznych kluczową kwestią jest decyzja  dotycząca języka używanego w domu

Dwujęzyczność czyni ludzi również „dwukulturowymi”, co jest zdecydowaną zaletą w dzisiejszym świecie bez granic. Czy badani przez Panią respondenci mają tę świadomość, że są w pewnym stopniu wyjątkowi, czy tak się właśnie czują i czy starają się to wykorzystać?
Ludzie stają się dwukulturowi, kiedy w codziennym życiu wejdą w kontakt z dwoma kulturami i w pełni lub przynajmniej do pewnego stopnia będą w tych kulturach funkcjonować. W pewnych okolicznościach życie z dwoma językami może okazać się korzystne nie tylko dla samej wiedzy językowej, lecz także w kategoriach poznawczego i społecznego rozwoju. Istotnymi elementami tego rozwoju są m.in. kreatywny sposób myślenia, komunikacyjna wrażliwość i kontynuacja nauki języka. Zdolność skupiania uwagi na języku samym w sobie zdaje się być jedną z cech typowych dla poznawczego stylu osób dwujęzycznych w odróżnieniu od większości osób jednojęzycznych. Na tym polega świadomość metajęzykowa, czyli zdolność do skupiania uwagi na formie i znaczeniu języka. Osoby ze świadomością metajęzykową potrafią sklasyfikować słowa na poszczególne części mowy, wyodrębnić formę i znaczenie oraz wytłumaczyć funkcję danego słowa. Wiele moich par, choć nie wszystkie, twierdziły, że często rozmawiają na tematy związane z językiem. W ten sposób wzbogacają swoją wiedzę poprzez spontaniczne omawianie problemów lub wątpliwości językowych, traktując się wzajemnie jak ekspertów od własnych rodzimych języków. Taka była para Polki i Duńczyka. Inny przykład to Polka w związku z Amerykaninem, która z entuzjazmem odnosiła się do języka jako narzędzia służącego do komunikacji, poznawania i rozumienia nie tylko jej męża, lecz także innych ludzi i otoczenia.

Jednak w większości par partnerzy nie postrzegają się przez pryzmat konkretnej kultury albo stereotypów związanych z narodowościami. Narodowy stereotyp przywoływany jest najczęściej po to, aby go podważyć i odrzucić, zwłaszcza gdy partnerzy uważają, że nie są typowymi reprezentantami swoich nacji. Wpływ na takie podejście do stereotypów ma głównie wiedza. To znaczy, im jest większa, tym bardziej zdecydowanie wyrażana jest krytyka wobec posługiwania się stereotypami. Jak to ujął jeden z badanych cudzoziemców, „w każdej kulturze jest tyle samo plusów, ile minusów”.

Polakom, którzy wychowują swoje dzieci poza ojczyzną, zawarli małżeństwo mieszane lub po prostu chcą, by ich dziecko było dwujęzyczne, przychodzą z pomocą różne programy, publikacje, instytucje. Czy zauważyła Pani, by u nas było podobne wsparcie dla cudzoziemców? Czy mówili o nich rozmówcy? Czy Pani zdaniem istnieje taka potrzeba?
Z moich rozmów z parami dwujęzycznymi mieszkającymi w Polsce nie wynikało, że otrzymują one jakieś szczególne wsparcie, ale też w zasadzie nie zgłaszały takiej potrzeby. Może wynika to z faktu, że pary dwujęzyczne są na ogół mobilne i większość problemów rozwiązują samodzielnie, korzystając przede wszystkim ze wsparcia rodziny polskiego partnera. W niektórych przypadkach część spraw rozwiązują w kręgu znajomych par dwujęzycznych, z którymi się spotykają i wymieniają opinie, wzajemnie korzystając ze swoich doświadczeń. Sądzę, że chętnie spotykaliby się z różnymi parami, w których funkcjonuje obcokrajowiec, gdyby władze miejscowości, w których żyją, wpadły na pomysł organizowania takich spotkań. Nawet chociażby po to, żeby „się policzyć” i zobaczyć ile jest takich par.

Znam polskie rodziny, które żyją w Polsce, ale zdecydowały się mówić do swoich dzieci w obcym języku. Czy Pani zdaniem mają szansę na osiągnięcie sukcesu i sprawienie, że dziecko stanie się w naturalny sposób dwujęzyczne? Czy pojawić się tu mogą negatywne konsekwencje takiego zachowania, jakie?
Moje badanie nie obejmowało takich par, gdyż badałam wyłącznie pary, w których jedno z partnerów jest cudzoziemcem. Ale to, że para jest jednojęzyczna nie oznacza, że nie może wybrać jakiegoś wariantu uczenia swoich dzieci języka obcego. To, w jaki sposób polskie pary próbują uczyć dzieci języków obcych jest być może tematem na osobne badania, do których warto byłoby zaprosić również pedagogów.

Magdalena Baranowska-Szczepańska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.