Janina Marisówna była lubianą poznańską aktorką. Malowała też obrazy. Jej pogrzeb odbędzie się 20 grudnia na Cmentarzu Junikowskim

Czytaj dalej
Marek Zaradniak

Janina Marisówna była lubianą poznańską aktorką. Malowała też obrazy. Jej pogrzeb odbędzie się 20 grudnia na Cmentarzu Junikowskim

Marek Zaradniak

Cała Polska znała ją jako Janinę lub Ninę Marisówną. Była jedną z najbardziej lubianych aktorek poznańskich. Zmarła 7 września w wieku 95 lat w Skolimowie.

Cała Polska znała ją jako Janinę lub Ninę Marisówną. Naprawdę nazywała się Janina Howorka-Hrosenchik z domu Tomiak i była jedną z najbardziej lubianych aktorek poznańskich. Zmarła 7 września tego roku w wieku 95 lat w Domu Aktora Weterana w Skolimowie.

Urodziła się w Poznaniu 10 lipca 1924. Miała trzech braci. Tadeusz po studiach w Norwegi i Szwecji sprzedawał wielotonażowe statki w firmie Centromor, był konsulem w Glasgow, a także przetłumaczył na język polski książkę norweskiego podróżnika Thora Heyerdahla „Kon-Tiki”. Drugi brat Edek umarł w roku 1945 najprawdopodobniej z wycieńczenia w 1945 roku w niemieckim obozie koncentracyjnym. Alfred prowadził po ojcu drukarnię Atom.

Nina miała też przyrodnią siostrę, kuzynkę Ewę wychowywaną przez Tomiaków. Do wybuchu II wojny światowej Tomiakowie mieszkali przy ulicy Woźnej 9. Zajmowali duże mieszkanie. Pod tym adresem swoją siedzibę miała też drukarnia Atom, której właścicielem był Adam Tomiak.

W roku 1937 Nina ukończyła szkołę podstawową. W momencie wybuchu I wojny światowej była uczennicą II klasy Gimnazjum im. Klaudyny Potockiej. Niestety Tomiakowie zostali wyrzuceni z mieszkania i wysiedleni do Generalnej Guberni.

W Warszawie Nina kontynuowała naukę na tajnych kursach. W roku 1942 ukończyła Gimnazjum J. Jankowskiej-Słotkowskiej, a w 1944 Liceum Humanistyczne im. J. Słowackiego i tajną szkołę dramatyczną. Od 1942 roku była żołnierzem Batalionu Baszta Armii Krajowej. Zajmowała się kolportażem prasy podziemnej, występowała w tajnych teatrzykach. Podczas powstania warszawskiego uczestniczyła w akcjach na Starym Mieście, Woli i Muranowie.

Gdy powstanie skapitulowało, Niemcy zesłali ją razem z matką do obozu w Bossen. Uciekły, ale znów zostały złapane. Umieszczono je na plantacji ziemniaków. Jeszcze podczas trwania walk o Poznań Nina wraz matką i bratem Fredkiem i siostrą Ewą wróciły do Poznania.

Po wojnie uczyła się malarstwa u profesorów Witolda Taranczewskiego i Stanisława Teyssera. W roku 1951 ukończyła historię sztuki na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zaraz po zakończeniu walk o Poznań zgłosiła się do Teatru Polskiego i m.in. brała udział w jego pierwszych imprezach artystycznych.

Na scenach Teatru Polskiego i Nowego w Poznaniu występowała ponad 30 lat. Wyjątek stanowiły sezony 1947/48 i 1948/49, gdy grała w Teatrze Schillera w Warszawie i Wojska Polskiego w Łodzi oraz lata 1978/1980, gdy występowała w Teatrze im Aleksandra Fredry w Gnieźnie.

Oglądaliśmy ją na scenach, ale także na ekranie. Zagrała rolę aufseherin w filmie Wandy Jakubowskiej „Ostatni etap”, a także w roku 2014 w krótkometrażówce :”Ślady, rzeczy o pamięci”. Oglądaliśmy ja również w spektaklach Teatru Telewizji. W roku 1958 zagrała Żonę w spektaklu „Kowal, pieniądze i gwiazdy”, a w roku 1978 Florencje w spektaklu „Rogacz wspaniały”.

Janina Marisówna była lubianą poznańską aktorką. Malowała też obrazy. Jej pogrzeb odbędzie się 20 grudnia na Cmentarzu Junikowskim
Archiwum rodzinne Janina Marisówna z czasów pobytu w Stanach Zjednoczonych

Po śmierci męża prof. Edwarda Howorki, znanego poznańskiego ginekologa-położnika i po zakończeniu pracy w teatrze w roku 1980 wyjechała do Nowego Jorku. Tam zaczął się nowy okres jej życia. Przez wiele lat pracowała u Jean Evelyn Nidetch, współtwórczyni firmy "Weight Watchers" oraz u Henriego Claya Fricka II właściciela słynnej galerii sztuki.

Będąc w USA poznała Czecha z pochodzenia Joe Hrosenchika i wyszła za niego za mąż. Wróciła też do swej pierwszej pasji – malowania. Stosowała różne techniki od farb olejnych poprzez pastele po akryle. Malowanie portretów studiowała u profesora Daniela Greena. Podjęła też studia w The Visual Art School w Princeton.

Gdy Janina i Joe przeszli na emeryturę, zamieszkali w Port Saint Lucie na Florydzie. Po śmierci Joe Nina nie załamała się. Malowała, grała w tenisa, ćwiczyła pod okiem instruktorów. Miała swoich uczniów wśród seniorów i uczyła ich różnych technik malarskich, a także organizowała wystawy.

Powróciła do Polski 25 kwietnia 2014 i zamieszkała w Domu Aktora Weterana w Skolimowie. Ci, którzy ją znali, pamiętają ją jako kobietę niezwykle urodziwą, która w życiu kierowała się maksymą: nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem i tak było w nim dosyć wody...”.

Pogrzeb Janiny Marisówny odbędzie się 20 grudnia na Cmentarzu Junikowskim w Poznaniu.

Marek Zaradniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.