Jaki będzie rok 2020? Może być niestety gorszy niż obecny. Co nas czeka w sądownictwie, edukacji, polityce czy kulturze?

Czytaj dalej
Fot. archiwum
Norbert Kowalski, BLD, NM, MW, JD, SG

Jaki będzie rok 2020? Może być niestety gorszy niż obecny. Co nas czeka w sądownictwie, edukacji, polityce czy kulturze?

Norbert Kowalski, BLD, NM, MW, JD, SG

Rok 2019 już prawie przeszedł do historii, lecz Obfitował w wiele wydarzeń, z których można go zapamiętać. Jaki będzie jednak nadchodzący rok 2020? Prognozy ekspertów nie są zbyt optymistyczne... Sprawdźcie, jakie są przewidywania ekspertów na 2020 roku.

Dalsze problemy w sądownictwie, edukacji, służbie zdrowia czy niedofinansowanie kultury - tak w ocenie ekspertów może wyglądać rzeczywistość w 2020 roku. Wielu z nich pesymistycznie patrzy w przyszłość, choć niektórzy starają się także szukać pozytywów.

Optymizmu na razie brakuje sędziemu Bartłomiejowi Przymusińskiemu, który z niepokojem patrzy na to, co może dziać się z polskim wymiarem sprawiedliwości w przyszłym roku. Już od kilku lat sędziowie i Polacy walczą o wstrzymanie reformy sądownictwa, którą przygotował PiS. Rok 2019 obfitował m.in. w Łańcuchy Światła w obronie sądownictwa. Niewykluczone, że podobnych wydarzeń nie zabraknie także w 2020 roku. W ostatnich latach na ulice polskich miast wychodziły dziesiątki tysięcy Polaków, którzy stawali w obronie sądów. Co więcej, w ubiegłym roku protest rozpoczęli pracownicy administracyjni sądów, którzy domagają się podwyżek. To wszystko doprowadziło do chaosu w sądach, zaś w samym Poznaniu doszło do sytuacji, w której nawet większość spraw musiała być odwołana. Sędzia Przymusiński przewiduje, że w przyszłym roku również czeka nas chaos i dalsze spory o wymiar sprawiedliwości.

Pesymistycznie przedstawia się sytuacja w edukacji. Jak przewiduje Wiesław Banaś z Wydziału Oświaty Urzędu Miasta Poznania, państwo nie zagwarantuje samorządom subwencji na odpowiednim poziomie, niezbędnej do rzeczywistych potrzeb. Co więcej, w wielu szkołach wciąż jest wiele wolnych etatów i niewiele wskazuje na to, by miało się to zmienić. Podobnie sytuacja może wyglądać w służbie zdrowia.

Artur de Rosier, prezes Wielkopolskiej Izby Lekarskiej, podkreśla, że w wielu szpitalach brakuje młodych lekarzy i świeżej krwi. Zwraca też uwagę, że szpitale najprawdopodobniej dalej będą się zadłużać, co może spowodować konieczność likwidacji niektórych z nich.

Likwidacją mogą być również zagrożone niektóre z poznańskich festiwali. Z powodu cięć w kulturze niepewny jest los niektórych poznańskich festiwali jak np. Ethno Port czy cykl koncertów #NaFalach. Optymistyczną wiadomością jest za to fakt, że w 2020 roku na pewno odbędzie się kolejna edycja Enea Spring Break festiwalu.

Z kolei prof. Szymon Ossowski, politolog, podkreśla, że najważniejszym wydarzeniem 2020 roku będą wybory prezydenckie. Zwraca też uwagę na wybory szefa PO, do których dojdzie na początku roku.

Sprawdź, co eksperci uważają o nadchodzącym 2020 roku

Bartłomiej Przymusiński, sędzia sądu rejomowego Poznań-Stare Miasto, rzecznik stowarzyszenia sędziów Iustitia

To raczej nie jest wesoła wizja, gdyż spodziewam i obawiam się pogłębiającego się chaosu oraz coraz gorszej pracy sądów. Zwłaszcza, że nie zapewniono nam żadnych aktów prawnych, które pozwoliłyby sprawniej rozpoznawać sprawy, a do tego brakuje nowych etatów. Obawiam się, że to będzie kolejny rok, kiedy sądy będą miały gorsze wyniki. Jednak to niezorganizowanie warunków do sprawnego orzekania wynika z faktu, że politycy zamiast się zająć akurat tym, zajmowali się walką z sędziami.

Do tego dochodzi chaos związany z ważnością powołań wszystkich osób przez upolitycznioną KRS. Bronią atomową, która miałaby spowodować, że ta kwestia nie będzie badana, jest ustawa zwana kneblującą. Natomiast ona i tak nie zamknie drogi do Strasburga, a tam tego typu kwestie również są badane. Chaos został też spowodowany przez odwołanie kilkuset prezesów sądów, a w zamian powołanie bardzo często osób niekompetentnych. To też przyczynia się do tego, że sądy pracują gorzej. To wszystko powoduje, że prognoza musi być pesymistyczna.

Do tej pory wszystkie nasze prognozy co do tego, że pewne działania są projektowane po to, by represjonować sędziów, się sprawdzały. Próbowano wmawiać opinii publicznej, że jest inaczej, ale dziś widzimy, że prawdziwe były nasze ostrzeżenia o szykanowaniu sędziów, którzy są niewygodni dla polityków. W związku z tym spodziewam się dalej idących represji wobec sędziów. Ponadto pod koniec kwietnia kończy się kadencja prof. Małgorzaty Gersdorf na funkcji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, a w maju odbędą się wybory prezydenckie. Spodziewam się wobec tego działań, które miałyby na celu powołanie za wszelką cenę I prezesa Sądu Najwyższego jeszcze w tej kadencji prezydenta, po to znowu politycy zmieniali ustawę o Sądzie Najwyższym, żeby móc wyłonić kandydata spośród osób z „nowych izb”.

prof. Szymon Ossowski, politolog UAM

Kluczowym momentem w 2020 r. będą wybory prezydenckie, dlatego najbliższe 12 miesięcy można podzielić na dwa okresy - przed i po głosowaniu. Ten drugi okres będzie uzależniony od wyniku wyborów. Mimo tego, że formalna kampania jeszcze się nie rozpoczęła, już teraz widać dużą aktywność prezydenta Andrzeja Dudy, który wykorzystuje swoje stanowisko, by odwiedzać kolejne polskie powiaty. Z opozycji mamy już kilku kandydatów, czekamy na kolejnych, w tym m.in. z lewicy.

Wydaje się, że do maja rządzący nie powinni podejmować zbyt kontrowersyjnych decyzji, co nie powinno jednak powstrzymać opozycji przed atakiem na Andrzeja Dudę, którego sztab pięć lata temu robił dokładnie to samo w stosunku do Bronisława Komorowskiego, ukazując go jako prezydenta PO. PiS może więc spróbować łagodzić sytuację kolejnym „prezentem” socjalnym i obietnicą, że tylko ich prezydent będzie kontynuował socjalną politykę rządu.

Sama kampania powinna być ciekawa, ponieważ przykład Pawła Kukiza sprzed 5 lat (zdobył poparcie na poziomie 20 proc.), pokazuje, że i w tych wyborach możemy mieć czarnego konia. Takim kandydatem może być Szymon Hołownia, który potencjalnie ma szansę na dobry wynik. Poparcie, które uzyska będzie uzależnione po pierwsze od kampanii, po drugie - od tego, komu odbierze głosy, po trzecie od frekwencji w miastach i na prowincji. W przypadku drugiej tury dla opozycji najlepszy byłby kandydat, który przyciągnie zarówno wyborców Platformy, jak i lewicy, oraz PSL. Trzeba też zwrócić uwagę na Konfederację i jej kandydata, która rośnie w siłę.

Kolejnym ważnym tematem w 2020 r. będzie działalność Senatu, który znajduje się w rękach opozycji. Marszałek Grodzki już wykorzystuje „orędzia” w telewizji publicznej i prawdopodobnie nadal będzie po nie sięgał, dlatego spodziewam się kolejnych tarć na linii Sejm-Senat.

Początek roku będzie też ważny dla spraw wewnętrznych partii, a zwłaszcza PO, gdzie może dojść do zmiany przewodniczącego Grzegorza Schetyny. Od tego może też zależeć polityczna przyszłość prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka, których co prawda przegrał prawybory w Platformie, ale zwiększył swoją rozpoznawalność na arenie ogólnopolskiej, dlatego może chcieć odgrywać coraz bardziej istotną rolę w krajowej polityce.

Artur de Rosier, prezes Wielkopolskiej Izby Lekarskiej

Myślę, że rok 2020 przyniesie odkrycia z zastosowaniem nowoczesnych technologii. Stworzenie innowacyjnych biomateriałów czy wykorzystanie sztucznej inteligencji we wspomaganiu diagnozy, to tylko niektóre z możliwości. Oczekujemy na refundację nowych skutecznych leków w leczeniu raka i w wielu innych dziedzinach medycyny.

Martwię się o los szpitali i oddziałów szpitalnych. Wymuszenie podwyżek płac przez ustawę o najniższym wynagrodzeniu i podniesienie minimalnej pensji spowoduje wzrost kosztów funkcjonowania szpitali, co wraz z już lawinowym zadłużaniem szpitali spowoduje konieczność zamknięcia niektórych z nich. Coraz częściej docierają do nas informacje o zamykanych oddziałach. Utworzono sieć szpitali zakładając, że znajdą się w niej szpitale szczególnie istotne dla zapewnienia pacjentom dostępu do świadczeń zdrowotnych, tymczasem zamykanie oddziałów odbywa się w sposób chaotyczny wynikający z braku personelu czy środków do ich finansowania, bez uwzględniania mapy potrzeb zdrowotnych.

Lekarska luka pokoleniowa w 2020 roku istotnie się nie zmniejszy, nie ma wystarczającej liczby lekarzy do zapewnienia ciągłości dyżurowej w szpitalach. Zwiększanie ilości miejsc na uczelniach medycznych jest słuszne, ale efekty odczujemy dopiero za 10 lat, a średnia wieku w wielu specjalnościach lekarskich stale rośnie.

Czeka nas dalsza informatyzacja ochrony zdrowia. Jest ona nieunikniona i już obecnie w wielu miejscach pracy klawiatura i tablet wyparły klasyczne pióra i długopisy, problemem jednak jest obligatoryjność systemów elektronicznych. Należy umożliwić równoległe funkcjonowanie dotychczasowych papierowych rozwiązań z nowoczesnymi elektronicznymi.

Postęp w medycynie i nowych technologiach i tak z czasem doprowadzi do wyparcia form papierowych, ale niech stanie się to naturalnie, co zapewni poczucie bezpieczeństwa tym koleżankom i kolegom, którzy gorzej radzą sobie z nowoczesną techniką. Niezależnie od niedoborów lekarskich mam pewność, że lekarze i lekarze dentyści będą w takich warunkach jakie mamy dążąc do ich poprawy, służyć dobru pacjentów.

Wiesław Banaś, zastępca dyrektora wydziału oświaty urzędu miasta Poznania

Myślę, że 2020 rok nie przyniesie pozytywnych zmian jeżeli chodzi o warunki pracy pedagogów, ani jeżeli chodzi o oświatę w ogóle. Już mijający rok dla polskiej edukacji był wyjątkowo trudny. Przyczyniła się do tego reforma systemu oświaty, likwidacja gimnazjów, rekrutacja podwójnego rocznika do szkół średnich, a także strajk nauczycieli. Nie był to rok przychylny ani dla uczniów, ani dla nauczycieli, ani dla rodziców.

Również samorządy zostały w 2019 roku ukarane. Subwencja oświatowa na podwyżki dla nauczycieli została niedoszacowana w stosunku do faktycznych kosztów poniesionych przez samorządy. Państwo nie gwarantuje odpowiedniej kwoty adekwatnej do realnych potrzeb oświatowych. I tak zapewne będzie w przyszłym roku, który jeśli chodzi o subwencję zapowiada się nieciekawie.

Nauczyciele w strajku pokazali wprawdzie swoją ogromną siłę. Nie było przecież tak dużego protestu w oświacie od lat. Jednak udało im się osiągnąć niewiele. Postulatów było dużo, ale w kwestii choćby przeładowanych programów, czy papierologii w szkołach nic nie udało się zmienić. Dlatego obawiam się, że żadne pozytywne zmiany nie nadejdą. Dla mnie, jako samorządowca, to co powinno się zmienić to kwestia finansowania oświaty. Rząd powinien zapewniać pieniądze na podstawowe pensje pracowników oświaty, tak żeby samorządy do nich nie musiały dokładać z dochodów własnych. Wtedy z pieniędzy samorządu można by było zwiększać dodatki motywacyjne, wychowawcze i inne.

Problemem są także braki kadrowe. Na dzień 30 września mieliśmy w poznańskich szkołach 140 wakatów. A chodzi o to, by rządzący wspólnie z samorządami oraz nauczycielami mogli wypracować konsensus, który polepszy warunki trudnej i ważnej pracy nauczyciela, a także sprawi, że będzie to zawód dobrze płatny.

Tadeusz Czajka, wójt Tarnowa Podgórnego

Przed nami rok dużych wyzwań, z których największe to odpowiedź na pytanie, jak sprostać dotychczas przyjętym zadaniom przy istotnym ograniczeniu środków finansowych. W nadchodzącym roku samorządowcy będą oczekiwać rekompensaty utraconych wpływów z tytułu obniżenia podatków. Oczywiście pozostawienie obywatelom więcej pieniędzy w kieszeniach jest pozytywnym działaniem. Moim zdaniem przełoży się ono na większą konsumpcję, a to z kolei sprawi, że do budżetu państwa wpłynie więcej pieniędzy z podatku VAT. Proponuję zatem, aby tą nadwyżką rząd podzielił się z samorządami.

Do życzeń noworocznych wobec rządu koniecznie trzeba dodać oczekiwanie sfinansowania w całości podwyżek dla nauczycieli. Zgodnie z prawem finansowanie oświaty należy do zadań budżetu państwa. Niestety, obecnie otrzymana subwencja tylko w części pokrywa ustalone przez MEN w tym roku podwyżki dla nauczycieli - brakującą część muszą dołożyć samorządy, a zrobić to mogą wyłącznie wprowadzając wiele ograniczeń.

Dużym wyzwaniem będzie także uregulowanie sytuacji w zakresie gospodarki odpadami. Rosnące koszty zagospodarowania odpadów, drastyczne wzrosty opłaty środowiskowej (ze 170 zł do 270 zł za tonę), kosztów energii oraz wynagrodzeń, a także ograniczona konkurencja na rynku Regionalnych Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych zmuszą nas do ustalenia nowych - wyższych dla mieszkańców - opłat za odbiór i zagospodarowanie śmieci.

Uważam, że obecne relacje rząd - samorząd nie są zadowalające dla samorządów. Bez współpracy, konsultacji i uzgodnień rząd podejmuje decyzje, które uderzają w bezpieczeństwo finansowe samorządów. W nowym roku liczę zatem na zmianę postrzegania samorządów przez władze centralne i docenienie ich pracy w realizacji podstawowych, codziennych potrzeb obywateli. Jeśli władze sprostają tym życzeniom, to będzie to dobry rok dla samorządów i ich mieszkańców. Jeśli nie, to samorządy zostaną poddane wielkiej próbie. U progu nowego roku koleżankom i kolegom samorządowcom życzę dobrych i mądrych decyzji, zrównoważonego i bezpiecznego budżetu oraz zrozumienia ze strony społeczności, którą reprezentują.

Norbert Kowalski, BLD, NM, MW, JD, SG

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.