Jak wielkie fabryki radzą sobie z epidemią koronawirusa? O obostrzeniach i ochronie rozmawiamy z główną lekarką zakładów Volkswagen Poznań

Czytaj dalej
Fot. Robert Woźniak
Mikołaj Woźniak

Jak wielkie fabryki radzą sobie z epidemią koronawirusa? O obostrzeniach i ochronie rozmawiamy z główną lekarką zakładów Volkswagen Poznań

Mikołaj Woźniak

- Epidemia nadal trwa i nie odpuszcza. W związku z tym nie luzujemy rygoru. Pracuje u nas 11 tys. osób i musimy ich ochronić. Utrzymujemy reżim sanitarny - nie pozostawia wątpliwości Dorota Niedbalska, lekarka i szefowa Działu Ochrony Zdrowia w Volkswagen Poznań. W rozmowie z "Głosem" tłumaczy, jak tak duży zakład broni się przed koronawirusem i czy jest rozważane wprowadzenie masowego testowania wśród pracowników.

Premier w ostatnich tygodniach stwierdził, że epidemia koronawirusa jest już w odwrocie. Z tym niespecjalnie zgadzają się lekarze. Jak ta sytuacja przekłada się na zakład – zamierzacie luzować obostrzenia?
To co dzieje się na zewnątrz jest dla nas pewną wskazówką, ale szczegółowej wiedzy szukamy u specjalistów. Wiążące są dla nas słowa specjalistów z dziedzin medycznych Ostatnio rozmawiałam z ekspertem w tej dziedzinie – prof. Iwoną Mozer-Lisewską, która z koronawirusem walczy na co dzień w poznańskim szpitalu zakaźnym i potwierdza ona, że epidemia nadal trwa i nie odpuszcza. W związku z tym nie luzujemy rygoru. Pracuje u nas 11 tys. osób i musimy ich ochronić. Utrzymujemy reżim sanitarny, pomimo pory roku i momentami wysokiej temperatury. Na pewno jest nam z tego powodu trudno – szczególnie pracownikom odpowiedzialnym za produkcję, ale robimy to w trosce o nas wszystkich i nasze rodziny.

Czytaj też: Fabryka Volkswagena w Poznaniu wznawia produkcję. Na razie na 20 procent swojej mocy

Jaki reżim sanitarny jest utrzymany w zakładach VW Poznań?
Propagujemy zalecenia Ministerstwa Zdrowia, czyli częste mycie rąk, dezynfekcje, utrzymywanie bezpiecznej odległości. Na terenie zakładu obowiązuje zasada noszenia masek chirurgicznych. W określaniu zasad reżimu sanitarnego korzystamy także z wiedzy lekarzy z Niemiec, a dokładniej z Instytutu Kocha. Wznawiając produkcję po przerwie robiliśmy to stopniowo. Najpierw pracowaliśmy na jedną zmianę, później dwie, a dziś trzy. Zróżnicowaliśmy także stanowiska pracy, tak by jak najwięcej z nich miało status koloru zielonego.

Obecnie stanowiska pracy w Volkswagen Poznań są zróżnicowane ze względu m.in. na odległości między pracownikami. Konieczne jest zachowanie środków bezpieczeństwa,
materiały prasowe Dorota Niedbalska jest lekarką i kierownikiem działu Ochrony Zdrowia w Volkswagen Poznań.

Co to oznacza?
Że odległość między pracującymi osobami jest większa niż półtora metra. Przy stanowiskach żółtych wynosi ona również więcej niż półtora metra, ale pracownicy stosunkowo często się ze sobą kontaktują. Z kolei stanowiska czerwone, to te, gdzie nie jest możliwe utrzymanie odległości większej niż 1,5 m. Każde stanowisko ma przyporządkowane środki ochrony indywidualnej – rękawiczki i maseczki, dodatkowo tam gdzie zachowanie odległości nie jest możliwe staraliśmy się w inny sposób minimalizować ryzyko – np. wprowadzać zmiany organizacyjne, zmiany techniczne, czy dodatkowe środki ochronne – przegrody.

Jest możliwość całkowitego wyeliminowania czerwonych stanowisk pracy?
Wydaje się, że zrobiliśmy wszystko co było możliwe. Zdajemy sobie sprawę, że epidemia trwa. Mamy też na uwadze, że może nadejść druga fala. Czerwone stanowiska pracy, to dla nas miejsca szczególnej obserwacji. Ciągle nad nimi pracujemy. Uczulamy też permanentnie naszych pracowników, by dochowywać reżimu sanitarnego, by przestrzegać noszenia maseczek. Wjeżdżając do zakładu zwracam uwagę na to, jak zachowuje się załoga i – co mnie cieszy – widzę, że utrzymuje ona dyscyplinę. Za co, jako lekarz, jestem niezmiernie wdzięczna.

Przy czym – tak jak pani mówiła – rosnące temperatury mają wpływ na komfort pracy w maseczkach. Jakie obserwujecie tego konsekwencje?
Z jednej strony widzę, że pracownicy noszą maseczki, a z drugiej – spotykam się z nimi, gdy np. przychodzą do ambulatorium i dochodzą do mnie głosy niezadowolenia z takiego stanu rzeczy. Staramy się jednak przekonywać załogę do tego, że maseczki trzeba nosić. Jeśli komfort pracy się pogorszył, próbujemy go podnieść w inny sposób – reorganizując pracę, przerwy, zapewniając dodatkową wodę, napoje i suplementy. Rozważamy także możliwość uruchomienia kurtyn wodnych, wentylatorów, kostkarek do lodu. To co było bezpieczne i co stosowaliśmy w ubiegłych latach, dzisiaj nie jest tak oczywiste, dlatego dokładając najwyższej staranności konsultujemy w tej chwili te rozwiązania z ekspertami. Noszenie maseczek jest jednak jedną z najważniejszych zasad naszej ochrony - nie możemy z niego zrezygnować. Zewsząd słyszymy przecież o pojawiających się ogniskach zakażeń. Obserwujemy sytuację epidemiologiczną w Polsce i Wielkopolsce uważnie, bo nasi pracownicy pochodzą przecież nie tylko z Poznania i okolic, ale z różnych rejonów Wielkopolski, także tych gdzie odnotowujemy zwiększoną liczbę zachorowań.

Są też pewnie pracownicy z grup ryzyka ciężkiego przebiegu COVID-19. Mają zapewnioną jakąś szczególną ochronę?
Regularnie prowadzimy badania okresowe załogi i wiemy na jakie choroby przewlekłe cierpią określone osoby oraz czy znajdują się w grupach ryzyka – większego prawdopodobieństwa zachorowania na Covid-19. Jako służby medyczne mamy świadomość, jak przebiegają obecnie zakażenia koronawirusem. Wiemy, że większość z nas może przejść je bezobjawowo. Ważne jest zatem utrzymywanie reżimu sanitarnego, po to by między innymi chronić osoby z tych grup ryzyka. Jeśli chodzi o pracowników z grup ryzyka – w początkowej fazie epidemii zostali oni odsunięci od pracy, pod warunkiem, że zgłosili się do naszych ambulatoriów i poinformowali o tym. Obecnie mogli już wrócić do swoich obowiązków, ale w każdej sytuacji mogą zwrócić się do nas o poradę, z zapytaniami.

Zobacz również: Volkswagen Poznań za kilka dni wznowi produkcję samochodów. Zobacz, jak wygląda pusta fabryka [ZDJĘCIA]

W VW Poznań zdarzyły się już przypadki wykrytych zakażeń wśród pracowników?
Dotychczas dwukrotnie, ale było to w trakcie postoju, podczas gdy produkcja w zakładach była wstrzymana, a pracownicy przebywali w domach. Oczywiście zdarzają się nam sytuacje, w których możemy podejrzewać infekcję koronawirusem. Np. trudno obecnie różnicować, czy gorączka u pracownika jest efektem przechodzenia COVID-19, czy po prostu – innej choroby. Były też przypadki, gdy członek załogi przychodził do pracy nie mając żadnych objawów, ale złe samopoczucie pojawiało się już w trakcie zmiany. Wtedy podejmujemy decyzje na bieżąco, taką osobę – zgodnie z procedurami – traktujemy jako podejrzanego o zakażeniem koronawirusem. Do tej pory przeprowadzone testy zawsze były negatywne. Myślę, że w dużej mierze to zasługa przestrzegania procedur, dyscypliny i poczucia odpowiedzialności nas wszystkich, naszych pracowników, że nie mamy zakażeń na terenach naszych zakładów.

Rozważaliście, by wprowadzić system przesiewowego testowania?
Tak, ale w tym momencie nie zdecydowaliśmy się na to. Od samego początku staramy się, by osoby z objawami choroby nie przychodziły do pracy, tylko zgłaszały się do lekarza rodzinnego, bądź od razu do sanepidu. Obecnie zastanawiamy się, czy nie robić testów wyznaczonym w określony sposób grupom docelowym. Testy przesiewowe wszystkich pracowników nie zostały wprowadzone z dwóch powodów. To bardzo duże koszty i niewielki efekt. Musiałby być one powtarzane raz w tygodniu. Interesowaliśmy się również testami serologicznymi, ale jak tłumaczyli nam eksperci – nie są one w pełni wiarygodne. Jeśli dochodzi do sytuacji, w której musimy wykonać test u pracownika z jakiś powodów – finalizować będziemy umowy z laboratoriami, gdzie możemy to zrobić.

W najbliższych tygodniach coś powinno się zmienić w waszej taktyce?
Monitorujemy i omawiamy sytuację na bieżąco. Na razie nasze zalecenia są bardziej rygorystyczne niż te proponowane przez Ministerstwo Zdrowia, choć mamy je na uwadze. Patrzymy też na sytuację w pozostałej części koncernu, który powoli wchodzi już tzw. „zieloną fazę”. Polega to na tym, że na zielonych stanowiskach pracy nie jest wymagane noszenie maseczek. Jednak z racji sytuacji epidemiologicznej w Polsce i zdań ekspertów – na razie się na to nie decydujemy.

Czytaj również: Volkswagen Poznań po koronawirusie - zwolnienia i zmiany. Prezes Jens Ocksen: Straciliśmy około 60 tys. samochodów

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Mikołaj Woźniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.