Indios Bravos zagrają w Poznaniu. Piotr Banach: Nie chciałem być w show-biznesowym rezerwacie

Czytaj dalej
Fot. Ryszard Kocaj
Marek Zaradniak

Indios Bravos zagrają w Poznaniu. Piotr Banach: Nie chciałem być w show-biznesowym rezerwacie

Marek Zaradniak

Rozmowa z Piotrem Banachem, gitarzystą, kompozytorem i autorem tekstów, liderem grupy Indios Bravos, o 20 latach, jakie minęły od wydania „Part One”.

Już w piątek w CK Zamek w Poznaniu zagracie z okazji 20-lecia płyty „Part One”. Wyjaśnij proszę, skąd wzięła się nazwa Indios Bravos.
Indios Bravos to nawiązanie do moich indiańskich zainteresowań z młodości i dzieciństwa. Gdy poznawałem z książek świat Indian, dowiedziałem się, że byli tacy Indianie, których nazywano Indios Bravos. Nie chcieli dać się zamknąć w rezerwatach i walczyli o swoją tożsamość kulturową. Nie chcieli żyć w świecie białego człowieka, lecz w swoim. Ta nazwa wydała mi się

Indios Bravos nie dali się zamknąć w rezerwatach i walczyli o swoją tożsamość kulturową - mówi Piotr Banach (po prawej)
Natalia Popczyk Piotr Banach, gitarzysta, kompozytor i autor tekstów Indios Bravos.

bardzo dobrze określać działanie w show-biznesie, polegające nie na siedzeniu w jakimś show-biznesowym rezerwacie pełnym zasad, ale na robieniu wszystkiego po swojemu i walce o swoją tożsamość kulturową i zachowanie siebie.

Które momenty w historii zespołu były przełomowe?
Na początku myślałem o mojej płycie solowej. Wtedy grałem jeszcze w zespole Hey, ale w połowie lat 90. przechodziłem fascynację komputerami i sceną techno. W związku z tym, moja miłość z wczesnej młodości, czyli reggae, bardziej zaczęła mi się podobać w wersji cyfrowej. Na początku mówiliśmy na to „cyber-reggae”. Potrzebowałem wokalisty, bo sam nie potrafię śpiewać. Znalazłem młodego chłopaka, Piotra „Gutka” Gutkowskiego, miał wtedy 16 lat. Nie trzeba go było długo namawiać. To miała być moja płyta solowa, jednak tuż przed wydaniem zaczęło się to nazywać Banach and Indios Bravos. Taki był początek i płyta „Part One”. To był 1999 rok, od tego momentu minęło 20 lat. A potem momentem przełomowym było założenie składu koncertowego w 2002 roku. Zaczęliśmy grać koncerty i wtedy to był już zespół, a nie tylko projekt studyjny.

A która z waszych płyt jest dla ciebie najważniejsza?
Z tego co widzę, to chyba najważniejsza jest płyta druga pt. „Mental Revolution”. Przynajmniej nasi fani tak to odbierają. Dla mnie jako dla lidera, kompozytora i tekściarza, każda z płyt jest ważna, ale „Part One” była dla mnie osobiście o tyle ważna, że po raz pierwszy zrobiłem wszystko sam w domu. Wcześniej z zespołem Hey nagrywałem w studio z realizatorem. A tu wszystko było dla mnie nowością i bardzo się cieszyłem, że mogłem nagrać płytę sam w domu. Tyle tylko, że nie zaśpiewałem, ale byłem realizatorem dźwięku, producentem i muzykiem. Dlatego uważam, że dla mnie płyta „Part One” jest najważniejsza.

Indios Bravos, 20 lat płyty „Part One”,
Sala Wielka CK Zamek (ul. Święty Marcin 80/82),
22 listopada, godz. 20.
Bilety: 59 zł (przedsprzedaż), 69 zł (w dniu koncertu).

Marek Zaradniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.