Blanka Aleksowska

Ile poczekamy na opinię ws. śmierci Ani Karbowniczak? Polscy "biegli" patologią wymiaru sprawiedliwości

Ile poczekamy na opinię ws. śmierci Ani Karbowniczak? Polscy "biegli" patologią wymiaru sprawiedliwości Fot. Karolina Misztal
Blanka Aleksowska

Opinia nowego zespołu biegłych w sprawie tragicznego wypadku dziennikarki “Głosu Wielkopolskiego” Ani Karbowniczak miała być gotowa w maju. Tymczasem biegli właśnie kolejny raz zażądali przedłużenia terminu, bo ekspertyza wciąż nie jest gotowa. Problem biegłych sądowych jest jedną z wielu patologii polskiego wymiaru sprawiedliwości, który sprawia, że proste sprawy rozciągane są na wiele miesięcy lub nawet lat.

Mimo, że wypadek drogowy trudno uznać za sprawę z kategorii arcytrudnych, na ekspertyzę biegłych z Katedry Pojazdów Samochodowych Politechniki Krakowskiej czekamy już wiele miesięcy. Pierwotnie wskazano, że opinia będzie gotowa już w maju. Ale tak się nie stało - od tego czasu biegli co miesiąc przedłużają termin. Teraz dali sobie czas do 15 listopada. Co wcale nie oznacza, że opinia się ukaże, bo ta data znów może zostać odłożona.

Niewyjaśniony wypadek

Do wypadku, w którym zginęła Anna Karbowniczak doszło 3 września 2020 roku pod Budzyniem (pow. chodzieski). Początkowo zakładano, że to kierowca busa, który uderzył w jadącą rowerem dziennikarkę, jest odpowiedzialny za wypadek - tym bardziej, że tuż po zdarzeniu nie zatrzymał się i razem z dwójką pasażerów uciekł, a następnie usiłował zacierać ślady wypadku widoczne na samochodzie. Wówczas prokuratura postawiła zarzuty pięciu osobom. Kierowca oraz pasażerowie usłyszeli zarzuty nieudzielenia pomocy umierającej dziennikarce. Ponadto wszyscy poza kierowcą mieli odpowiadać za zacieranie śladów.

Zarzut ucieczki z miejsca zdarzenia usłyszała trójka biorąca udział w wypadku. Dodatkowo Maciejowi N. prokurator postawił zarzut naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym i nieumyślnego spowodowania wypadku.

Później prokuratura wycofała jednak większość zarzutów opierając się o opinię biegłego Adama Pachołka. Według niego, do wypadku doszło z winy dziennikarki. Śledczy zakończyli postępowanie i oskarżyli kierowcę i jego pasażerów jedynie o nieudzielenie pomocy Karbowniczak.

Rok temu zespół śledczy "Głosu Wielkopolskiego" i Onetu, z pomocą innego biegłego - Jerzego Hyżorka - podważył prawie wszystkie tezy, zawarte w opinii Pachołka. Udało nam się wykazać absurdalne błędy i zaniedbania, których dopuścił się biegły w sporządzaniu swojej opinii. Pachołek pominął wiele znaczących dowodów i okoliczności, co sprawiło, że prokuratura wycofała większość zarzutów przeciwko pasażerom i kierowcy busa.

Więcej o tej sprawie przeczytasz tutaj: Śmierć dziennikarki Anny Karbowniczak. Dotarliśmy do ustaleń, które miażdżą wersję prokuratury

Po naszej publikacji Prokuratura Okręgowa w Poznaniu zleciła wszczęcie śledztwa i powołanie nowego zespołu biegłych, który miał wydać nową ekspertyzę, uwzględniając wszelkie wątpliwości i zarzuty względem opinii Pachołka. Opracowuje ją zespół specjalistów z Katedry Pojazdów Samochodowych Politechniki Krakowskiej. Ale efektów brak.

Czytaj więcej tutaj: Wątpliwe opinie biegłego Pachołka. Jest ich więcej?

Biegli w niedoczasie

Dlaczego biegli po raz kolejny zażyczyli sobie przedłużenia terminu, a opinia w stosunkowo prostej sprawie nie jest jeszcze gotowa? Jak twierdzą, praca przedłuża się przez ich obowiązki związane z pracą nauczycieli akademickich oraz prace nad innymi ekspertyzami sądowymi. Jak przekazała nam prokurator Dobrawa Strzelec-Koplin, sprawa wypadku Anny Karbowniczak nie jest jedyną, którą zajmują się krakowscy biegli.

Na początku opracowywana była część medyczna, teraz powstaje część techniczna. Biegli muszą to jeszcze skompilować i połączyć w całość. Mamy nadzieję, że ten listopadowy termin to już ostatni, że poznamy wreszcie tę opinię. Za każdym razem pan biegły zapewnia, że to już ostatnie przedłużenie - wyjaśnia prokurator Strzelec-Koplin.

Podobnie wypowiada się rzecznik poznańskiej okręgówki, prok. Łukasz Wawrzyniak. - W związku z tym, że biegli po raz kolejny zażyczyli sobie przedłużenia terminu, poprosiliśmy biegłych o dołożenie starań, by już w listopadzie była ona gotowa. My też jesteśmy zaniepokojeni, że to tyle trwa i że tej ekspertyzy wciąż nie ma, ale niestety, to są instytucje niezależne od nas - mówi.
Najpierw niechlujna i pełna błędów logicznych opinia biegłego Pachołka, a teraz miesiące oczekiwania na ekspertyzę biegłych z Krakowa. Na czym polega problem z polskimi biegłymi sądowymi?

Konieczna regulacja

Jak wskazuje prof. Zbigniew Ćwiąkalski, prawnik, adwokat i były minister sprawiedliwości, zasady powoływania i pracy biegłych sądowych są kompletnie nieuporządkowane. - Tak naprawdę biegłym sądowym może zostać prawie każdy. Ich dokładne kwalifikacje nie są w żaden sposób weryfikowane. By to wszystko uporządkować i sprecyzować, powinna powstać osobna ustawa o biegłych - mówi nam prof. Ćwiąkalski.

"Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze" - mówi klasyk. I tak też zdaje się być w tym przypadku.

Najczęściej ze względu na brak odpowiednich środków, prokuratury i sądy powołują tanich, emerytowanych biegłych, którzy skłonni są wydać taką ekspertyzę, jakiej oczekuje prokuratura. Traktują oni możliwość wydania takiej opinii jako okazję do zarobienia dodatkowych pieniędzy. A ich wiedza mogła się już dawno zdezaktualizować. Ich opinie są dla śledczych tanie, szybko się je pozyskuje. Opinie lepszych, doświadczonych ekspertów, z dobrych ośrodków badawczych, są już dużo droższe. I trzeba na nie poczekać, bo najczęściej to nie jest ich jedyna praca - wyjaśnia prawnik.

Ćwiąkalski zaznacza, że ustawa o biegłych powinna regulować wszelkie kwestie związane z wymaganymi kwalifikacjami biegłych, zasadami ich powoływania, pracy i wynagradzania. Dokument ten mógłby wprowadzać także konkretne instytuty i ośrodki, w których biegli pracowaliby nad poszczególnymi sprawami - karnymi, gospodarczymi, itp. - Ale od lat się tego nie reguluje, panuje chaos. I powstaje masa błędnych ekspertyz. Samym biegłym, którzy mają inne, lepiej płatne zajęcia, praca nad sądową opinią też się nie opłaca - podkreśla Ćwiąkalski.

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Blanka Aleksowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.