Historia łódzkiej Telimeny, czyli od sukni balowych do mundurów

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Anna Gronczewska

Historia łódzkiej Telimeny, czyli od sukni balowych do mundurów

Anna Gronczewska

Kiedyś Dom Mody Telimena szył suknie dla najważniejszych Polek. Między innymi dla Stanisławy Gierek i Wisławy Szymborskiej. Dziś ubiera w mundury policjantów, prawników, kolejarzy, a nawet przygotowuje stroje dla pracowników Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Niedawno łódzka firma uszyła mundury dla MPK w Łodzi.

W mundurach Telimeny będzie pracowało 50 dyspozytorów nadzoru ruchu MPK w Łodzi. Mają powód do dumy, bo Dom Mody Telimena przez wiele lat dyktował trendy w modzie i słynął z najpiękniejszych modelek w kraju. A stroje szyte w Łodzi z najlepszych materiałów kupowanych za dewizy, były w PRL-u obiektem pożądania.

Szyją mundury i togi

Sebastian Grochala, rzecznik prasowy MPK-Łódź chwali się, że najnowsza kolekcja ubrań dla pracowników nadzoru ruchu również została wykonana z nowoczesnych materiałów.

- Uwzględnia kolorystyczne założenia marketingowe firmy, natomiast konstrukcje, fasony zostały opracowane tak, by zapewnić funkcjonalność, a przy tym wygodę w ich użytkowaniu - dodaje rzecznik MPK Łodzi. - Kolekcja składa się z dwóch części. Jedna ma charakter reprezentacyjny, są to garnitury, koszule i krawaty. Druga będzie użytkowana podczas codziennych obowiązków, w różnych warunkach pogodowych.

Zlecenie dla łódzkiego przewoźnika nie jest przypadkowe, bo lista firm, dla których Telimena projektuje i szyje stroje służbowe jest bardzo długa. Telimena ubiera pracowników PKP Intercity, Przewozów Regionalnych Polregio, Miejskich Zakładów Autobusowych w Warszawie, Tramwajów Warszawskich. Szyje mundury dla policji, strażników miejskich, celników, straży granicznej, stroje dla pracowników Poczty Polskiej, banków. Spod maszyn krawcowych Telimeny wychodzą togi prawnicze, mundurki służbowe pracowników LOT-u i ABW.

Rewolucja zamiast Telimeny

Pierwszy dom mody otworzyła w PRL-u plastyczka Krystyna Depczyńska. I tak w 1957 roku w Łodzi narodziła się historia Telimeny, choć nazwa od początku wzbudzała wiele kontrowersji. Proponowano, by patronem domu mody została Rewolucja Październikowa lub dzień 1 Maja. Nie chciano się zgodzić na imię frywolnej bohaterki „Pana Tadeusza”. Potrzebne były interwencje na najwyższych szczeblach władzy, żeby w końcu z Warszawy nadeszła zgoda. I tak po długich bojach zaakceptowano pomysł i patronką łódzkiego domu mody została Telimena.

Początkowo w łódzkim domu mody szyto głównie suknie balowe i koktajlowe. Pierwszy sklep firmowy otwarto przy ul. Piotrkowskiej 78, w Centralu powstały dwa stoiska. Z czasem salony Telimeny pojawiły się w wielu polskich miastach.

Tak się tworzy trendy

Ewa Kozieradzka dziś prowadzi w Łodzi własną pracownię, jest znaną projektantką, ale w latach dziewięćdziesiątych była dyrektorem artystycznym łódzkiej Telimeny. Z firmą związana jest od dziecka.

- Moja mama, jeszcze pod koniec lat pięćdziesiątych, była jedną z pierwszych modelek Telimeny - wyjaśnia nam pani Ewa. - Była zafascynowana modą. Potem wiele lat ubierała się tylko w tej firmie.

Ewa Kozieradzka twierdzi, że Telimena nie była zwyczajną firmą. To ona razem z warszawską Modą Polską tworzyła trendy w polskiej modzie. Duża w tym zasługa pań, które nimi kierowały. W Warszawie była to Jadwiga Grabowska, a w Łodzi Zofia Sprudin. Potem wiele lat stanowisko dyrektora artystycznego Telimeny sprawowała Anna Skórska.

Historia łódzkiej Telimeny, czyli od sukni balowych do mundurów
Archiwum

- W Telimenie najważniejsze były zapomniane już dziś trochę słowa: szyk i elegancja - wspomina Ewa Kozieradzka. - Jakość była zawsze najważniejsza. Telimena podobnie jak Moda Polska miała dostęp do dewiz, można było więc kupować za granicą materiały najlepszej jakości. Projektantki Telimeny jeździły na targi do Paryża, Mediolanu. Mieliśmy własną agencję modelek.

Modelki Telimeny uchodziły za najpiękniejsze w Polsce. Wśród nich była m.in. Alicja Bobrowska, pierwsza powojenna Miss Polonia z 1957 roku. Po wybiegu Telimeny chodziła też Zuzanna Cembrowska, która została najpiękniejszą Polką w kolejnym roku. Modelką tej firmy była również Ewa Maria Morelle, uchodząca na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych za najpiękniejszą łodziankę. Morelle była żoną Wojciecha Frykowskiego, przyjaciela Romana Polańskiego i babcią Mai Frykowskiej, czyli popularnej Frytki. - W Telimenie założyłam pierwszy raz pantofle na obcasie, wąską spódnicę, czy wizytową sukienkę na halkach - wspominała Ewa Morelle w książce Agnieszki L. Janas „Elegantki. Moda ulicy lat 50. i 60. XX wieku”. - Wtedy poczułam się ładna i dorosła. Odnosiłam sukcesy jako modelka, byłam na okładkach pism. A przecież nie miałam warunków, jakie musi spełniać współczesna modelka: byłam wysportowana i niezbyt wysoka, mam 164 cm wzrostu. Wchodziłam w dzisiejszy 36 rozmiar ubrania. W tamtym czasie zrozumiałam, że wyróżniam się na ulicy - jestem zadbana, elegancka. Szyk charakteryzował wszystkie modelki pani Depczyńskiej. Dlatego nie zawsze było nam łatwo. W Łodzi ładne dziewczyny, dobrze ubrane, nie spotykały się z aprobatą otoczenia, tak jak jest to teraz. Nie budziłyśmy dobrych skojarzeń, z reguły nie uśmiechano się na nasz widok na ulicy. Przeciwnie. Ludzi prostych drażniło to, że jesteśmy inne. Zdarzało się, że robotnica przechodzą koło mnie, pluła na mój widok na chodnik! Dlatego ładne dziewczyny trzymały się razem. Tak było nam raźniej i weselej.

Kreakcje Telimeny prezentowały też inne znane modelki, jak Małgorzata Niemen, czy też zwyciężczynie i finalistki konkursów Miss Polonia, między innymi Lidia Wasiak, Magdalena Jaworska, Joanna Karska, Elżbieta Mielczarek.

Ubierała żonę Gierka i noblistkę

W strojach Telimeny chodziły najważniejsze i najbardziej znane Polki. Firma szyła kreacje dla Stanisławy Gierek, żony Edwarda, I sekretarza KC Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. - Przyjeżdżała czarną limuzyną w towarzystwie ochroniarzy - mówiła portalowi Onet Teresa Owczarek, wieloletnia projektantka Telimeny. - Zawsze z tą słynną chałką na głowie. Podśmiewałyśmy się z niej, bo nijak nie pasowała do naszych wyobrażeń o modzie. Sama wymyślała sobie ubrania. Dostawałyśmy bardzo konkretne zlecenia. Jednak zawsze próbowałyśmy ją trochę umodnić, przekonać do zmian. I jakoś się udawało, w końcu dobrze wyglądała za stołem. Była blondynką, więc uważała, że najlepiej jej w błękitach. Uwielbiała szczególnie odcień lazurowy. No i nigdy nie nosiła spodni.

Telimena ubierała także znane aktorki, piosenkarki i prezenterki: Annę Nehrebecką, Grażynę Szapołowską, Annę Seniuk, Irenę Jarocką, Irenę Santor, Krystynę Loskę.

Kostium tej firmy chętnie zakładała Jolanta Kwaśniewska, a brązowa suknia z żakietem zdobiła poetkę Wisławę Szymborską, gdy odbierała nagrodę Nobla w 1996 roku.

Historia łódzkiej Telimeny, czyli od sukni balowych do mundurów

Ewa Kozieradzka wspomina, że na pomysł, by na tę wielką uroczystość ubrać polską noblistkę wpadła Anna Skórska. Konstruktorki z Łodzi pojechały, żeby wziąć miarę od poetki. A Anna Skórska, ówczesna dyrektor artystyczna Telimeny wybrała odpowiednie materiały.

Telimena najlepszy personel

Wspominając o historii Telimeny nie można zapomnieć Tadeuszu Wawrzyniaku, wieloletnim dyrektorze, a potem właścicielu Telimeny.

- Nie spotkałam drugiej takiej osoby, którą szanowałam, bałam się jej, a jednocześnie lubiłam - zapewnia Ewa Kozieradzka. - To niezapomniana postać. Wiele się od niego nauczyłam. Tadeusz Wawrzyniak potrafił stworzyć rewelacyjny zespół, który się lubił i do dziś utrzymuje ze sobą kontakty. Stworzył też warunki do wychowania prawdziwych fachowców. Jeśli ktoś chciał, to je wykorzystał i wiele się nauczył.

W Telimenie pracowały najlepsze projektantki, krawcowe, konstruktorki. - Myślę, że dyrektorowi Wawrzyniakowi, przy jego wiedzy, charyzmie, brakuje tych pokazów, związanej z tym adrenaliny, tych emocji i tego zamieszania - mówi Ewa Kozieradzka. - Atmosfera była wspaniała. Gdy działo się coś złego, to zaraz wszyscy ratowali sytuację.

Telimena miała własne laboratorium. Zanim z nowego materiału uszyto sukienkę czy kostium musiał zostać sprawdzony.

- Śmialiśmy, że zajmuje się nimi pani „od tortur” - wspomina Ewa Kozieradzka. - Dosłownie maltretowała ten materiał sprawdzając, czy się nie peelinguje, nie rozciąga. Nic więc dziwnego, że wszystkie wyroby były bardzo dobrze uszyte i miały znakomitą jakość. Teraz w swojej pracowni też szyję z najlepszych materiałów, zatrudniam najlepsze krawcowe.

Krawcowe z Telimeny cieszyły się poważaniem. Wiele pań chciało u nich szyć prywatnie. Te jednak nie od każdego przyjmowały zamówienie. Mariola Bajerska, łódzka księgowa, pamięta, że w połowie lat siedemdziesiątych szła do Pierwszej Komunii Świętej. Jej mama marzyła, by córka wypadła na tej uroczystości jak najlepiej. Kupiła więc w Peweksie za dolary białą kremplinę, a potem szukała odpowiedniej krawcowej. Na szczęście znała panią, która pracowała w Telimenie.

- Zgodziła się uszyć dla mnie sukienkę - wspomina Joanna. - Jeździłyśmy na przymiarki do jej domu na łódzkich Stokach. A ja z dumą opowiadałam koleżankom, że sukienkę szyje mi krawcowa Telimeny.

Nastał czas mundurów

Ewa Kozieradzka mówi, że stroje firmowe Telimena zaczęła szyć po połączeniu z firmą Emfor, która specjalizował się w mundurach. - Szyliśmy i projektowaliśmy mundury dla LOT-u, ale też dla sieci hoteli, w naszych strojach chodził cały personel od recepcjonistów po kucharzy - wyjaśnia pani Ewa.

Zdzisława Piechota znalazła się w firmie już po połączeniu z Emforem. - Bardzo się z tego ucieszyłam, bo chciałam zostać konstruktorem - wspomina pani Zdzisława.- A w Telimenie pracowała znakomita konstruktorka Maria Piskorska. Trzeba przyznać, że szyliśmy rzeczy najwyższej jakości. Jeszcze dziś na ulicy widzę panie chodzące w naszych płaszczach.

Anna Gronczewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.