Grzegorz Okoński

Historia działa się w Poznaniu. Misja Noulensa na wagę rozejmu

Poznań, Plac Wolności - generał Charles Dupont i generał Józef Dowbor Muśnicki przechodzą przed frontem oddziałów Straży Ludowej. Dupont był pozytywnie Fot. Archiwum Głos Wielkopolski Poznań, Plac Wolności - generał Charles Dupont i generał Józef Dowbor Muśnicki przechodzą przed frontem oddziałów Straży Ludowej. Dupont był pozytywnie nastawiony do Polaków, szczególnie na Pomorzu rozstrzygał spory graniczne na naszą korzyść.
Grzegorz Okoński

Stosunki polsko – ukraińsko – rosyjskie były przedmiotem badań państw zachodnich, które w tym celu delegowały do Polski dyplomatów i wojskowych. Oczywiście nie wyłącznie, bo w orbicie zainteresowań delegatów była też sytuacja na innych polskich terenach. Misja sojusznicza przyjechała do Poznania, witana na ulicach oklaskami. Było to równo 83 lata temu – 1 marca 1919 roku!

Misję, nazwaną nazwiskiem jej przewodniczącego, francuskiego dyplomaty Josepha Noulensa powołała 22 stycznia 1919 roku Rada Najwyższa Głównych Mocarstw Sprzymierzonych i Stowarzyszonych. Misja miała zbadać sytuację w Polsce pod kątem relacji polsko – rosyjsko – ukraińskich, polsko – niemieckich i polsko – czeskich.

Zadaniem jej członków było przekazywanie swoim rządom (francuskiemu, angielskiemu, włoskiemu i amerykańskiemu) informacji o sytuacji w Polsce. Głównie pod kątem wojskowym, zarówno na froncie wschodnim, jak i zachodnim, gospodarczym i żywnościowym, ponadto wiadomości o charakterze politycznym i społecznym.

Swoich przedstawicieli, wyższych stopniem wojskowych i dyplomatów, delegowały cztery kraje: Wielka Brytania, Francja, Stany Zjednoczone i Włochy. Panowie ci przyjechali najpierw do Warszawy 12 lutego 1919 roku, gdzie przydzielono im do pomocy grupę polskich oficerów i dyplomatów. Największą reprezentacje miała Francja, jej delegacją kierował Joseph Noulens, z generałem Henri Albertem Niesselem. Brytyjczyków prowadzili Esme William Howard of Penrith i gen. Adrian Carton de Wiart, Amerykanów Robert Howard Lord i gen. Francis J. Kernan, a Włochów generałowie Giulio Cesare Montagna i Giovanni Romei Longhena.

Niemcy nie chcieli Misji

Misja Noulensa była wyczekiwana przez Wielkopolan, bo by dać jej możliwość działania, Francuzi – marszałek Foch (który ma w Poznaniu swój skwer) - wymogli na Niemcach zaprzestanie działań ofensywnych przeciwko Polakom. Niemcy bowiem wykorzystywali pretekst, że nie przedłużono jeszcze lutowego rozejmu, zatem uznawali, że ziemie polskie należą do nich, a powstanie wielkopolskie jest wewnętrznym buntem, rebelią, która wolno im stłumić. Nie chcieli zatem wizyty Misji w Poznaniu, a że jednocześnie atakowali polskie oddziały i przesuwali swoje oddziały, to Francuzi orzekli, że rozejm będzie przedłużony wtedy, gdy Niemcy wstrzymają się od działań zbrojnych, a Misja będzie miała zapewnioną swobodę działania.

W Wielkopolsce mieszkają tylko Niemcy udający Polaków

Generał Charles Joseph Dupont, szef Misji Międzysojuszniczej w Berlinie, zapowiedział swój przyjazd do Poznania w celu sprawdzania wykonywania warunków rozejmu w Trewirze z 16 lutego 1919 roku, kończącego powstanie wielkopolskie, w tym poszanowania linii demarkacyjnej i zakończenia działań zaczepnych przeciwko Polakom. I właśnie Dupont miał utorować drogę Noulensowi, a tym samym zagwarantować, że Niemcy wstrzymają agresywne kroki.

Jednak i on nie był zupełnie pierwszym alianckim delegatem w Poznaniu. Przyjechało tu bowiem kilka misji o mniejszym znaczeniu. Była m.in. misja Czerwonego Krzyża, skupiająca się na kwestiach wymiany więźniów cywilnych i ułatwieniu korespondencji jeńcom wojennym, czy misja amerykańskiego pułkownika Grove’a.
Grove przybył tu wiedząc wcześniej, że „Provinz Posen” to obszar... zamieszkiwany przez Niemców udających Polaków, by uniknąć płacenia części zobowiązań wojennych. Gdy zresztą wysiadł z pociągu, widział wszędzie niemieckie napisy, niemieckie szyldy, a nawet niemieckie pomniki w mieście…

Ta wizyta była jednak bardzo ważna. Pułkownikowi pokazano, że armia niemiecka nie dotrzymuje warunków rozejmu, stosuje zakazaną broń gazową i artylerię przeciwko nie tylko wojskom powstańczym, ale też przeciwko cywilom. Pułkownik przesłał takie informacje do naczelnych dowódców alianckich, co spowodowało nacisk Francuzów na Niemców i przyspieszenie wizyty Misji Noulensa w Poznaniu.

Pierwszą misję francuską prowadził zaraz po Grove’m właśnie generał Charles Dupont, szef francuskiej misji wojskowej w Niemczech i de facto przedstawiciel tam rządu francuskiego. Jego oficjalnym zadaniem było wyszukiwanie francuskich jeńców wojennych, a przy okazji zbieranie wszelkich innych informacji na temat sytuacji w Niemczech. Spotkał się z Naczelną Radą Ludową, generałem Józefem Dowbor Muśnickiem, arcybiskupem Edmundem Dalborem. Wziął udział w zaprzysiężeniu Straży Ludowej i uśmiechał się widząc, jak poznaniacy, zmęczeni dominacją niemiecką, oklaskami witali alianckie mundury na ulicach.

Misja gwarantem rozejmu

Poznaniacy podjęli go uroczystym obiadem i… sprawdzali, dlaczego nie przyjechali tu przedstawiciele znacznie ważniejszej misji - Noulensa. I dowiedzieli się, że taka wizyta nastąpi, ale jej przeprowadzenie utrudniał sam rząd polski, twierdzący, że podejmuje wszystkie decyzje, także dotyczące Wielkopolski, a także Amerykanie, wciąż utrzymujący, że Wielkopolska i Wielkopolanie to jednak Niemcy, a nie Polacy.

Tymczasem wizyta Misji była przez Wielkopolan „sprawą najwyższej wagi, gdyż za wszelką cenę staraliśmy się o uznanie przez Ententę, co umożliwiałoby zawarcie ostatecznego rozejmu z Niemcami”, zamiast tymczasowego zawieszenia broni z 16 lutego - jak pisał świadek tych starań Daniel Kęszycki. A Niemcy wówczas domagali się, by ich oddziały ponownie mogły zająć Poznańskie, obiecując tylko amnestię dla powstańców.

Misja Międzysojusznicza ambasadora Josepha Noulensa, dobrze nastrojona przez Duponta, przyjechała zatem 12 lutego do Warszawy w postaci kilkudziesięcioosobowej grupy, witanej później na poznańskim dworcu przez tłum poznaniaków. Pierwsze skrzypce grali w niej oczywiście Francuzi, m.in. z najmłodszym rangą wśród wojskowych, lecz robiącym wokół siebie wielki szum wspomnianym generałem Henri Niesselem, Włosi, Amerykanie i Anglicy.
Na każdym kroku spotykali się w wiwatami ze strony poznaniaków, byli zakwaterowani i żywieni w najlepszych warunkach. Ich obecność spowodowała wcześniejsze – nakazane Niemcom przed ich przyjazdem - przedłużenie zawieszenia broni na powstańczym froncie.

Dlaczego mamy się kompromitować dla takich błaznów?

Misja przebywała w Poznaniu od 1 marca do 20-22 marca. Pokrzyżowała plany niemieckiego powrotu do Poznania i umocniła odbiór pozycji Wielkopolski, ale też pokazała zdziwionym poznaniakom, że… zagraniczni oficerowie i politycy nie są ludźmi doskonałymi. Co chwila dochodziło bowiem do dyplomatycznych nietaktów, a nawet kradzieży naczyń (w tym chińskiej zastawy cesarskiej wielkiej wartości) i elementów wyposażenia Zamku Cesarskiego.
Przedstawiający się szeroko jako przyjaciel Polaków i chwalący się na każdym kroku swoimi sukcesami wojennymi podpułkownik Marquet z Alianckiej Komisji Nadzoru pisał w jednym ze swoich raportów: „Polacy są niewiele warci i Francja stale ma z nimi kłopoty. Skoro w sposób niesłychanie dla nas zaszczytny odzyskaliśmy Alzację i Lotaryngię, dlaczego mamy się kompromitować dla takich błaznów?...

Obietnice bez pokrycia

Francuzi byli w stolicy Wielkopolski, tak jak i w Polsce w ogóle, w pierwszych dniach po odzyskaniu niepodległości, wręcz stałymi gośćmi. Chodzili w chwale zwycięzców, przedstawicieli silnej armii, która pokonała Niemców, a teraz będzie gwarantem spełnienia oczekiwań Polski. Nie kryli, że Polska jest w wyłącznej strefie wpływów Francji, a wszelka pomoc ma tu napływać tylko za ich pośrednictwem. Polacy nie wiedzieli, że wobec polskich oczekiwań praktyczne możliwości zagranicznych gości są niewielkie, a ich cele zupełnie inne od tych, które im przypisywano.

- Nie potrzebujecie się niczego obawiać – mówił Joseph Noulens do polskich gospodarzy w czasie pożegnalnego bankietu. - Rozejm trwa dalej i biada Niemcom, gdyby chciały go ignorować. Możecie być pewni, że gdyby was jutro zaatakowano, to wówczas armie koalicji stojące nad Renem zmusiłyby Niemców do wstrzymania się i do kapitulacji.

Mimo to Misja Noulensa nie okazała się sukcesem. Niezależnie od wyników jej pracy mocarstwa zachodnie już 19 marca 1919 roku powołały nową komisję do spraw polskich, w której najważniejszym okazał się interes Wielkiej Brytanii, obawiającej się zbytniego osłabienia Niemiec i wzmocnienia Francji. Widząc to Niemcy wciąż nie ukrywali, że chcą zerwać rozejm i dochodziło do incydentów granicznych. Dopiero traktat wersalski, podpisany 28 czerwca 1919 roku, uspokoił ostatecznie gorącą popowstaniową atmosferę.

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Grzegorz Okoński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.