Halloween: Czy jest coś złego w święcie duchów?

Czytaj dalej
Fot. Piotr Krzyzanowski

Halloween: Czy jest coś złego w święcie duchów?

Halloween czy polskie tradycje, a może jedno i drugie? Czy jest coś złego w święcie duchów? - pytają Anna Jarmuż i Błażej Dąbkowski.

Z dr Anną Weroniką Brzezińską, adiunktem w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, rozmawia Anna Jarmuż.

Halloween: Czy jest coś złego w święcie duchów?
archiwum prywatne Dr Anna Weronika Brzezińska

Wraz ze świętem zmarłych, odżywa dyskusja na temat Halloween. Jak co roku, pojawiają się też głosy krytyki. Co Pani myśli o demonizowaniu tego święta? Czy nie lepiej się do niego przyzwyczaić?
Dr Anna Weronika Brzezińska: Demonizowanie Halloween... To sformułowanie samo w sobie pokazuje pewnego rodzaju paradoks, bo przecież właśnie o demony i strachy chodzi w czasie tego święta (śmiech). A wracając do pytania, co roku słyszymy te same dyskusje, z drugiej strony obserwuję, że w mojej dzielnicy coraz więcej dzieci chodzi i robi psikusy. Jedni zastanawiają się, czy wprowadzać w życie nowe święto, a tymczasem życie pokazało, że Halloween doskonale się u nas przyjęło. My starsi pamiętamy czasy, kiedy nie było Halloween, natomiast dla dzieci moich znajomych, które mają po 7-10 lat to święto było od zawsze. Dla nich to tradycja, w której wzrastali. Przejmujemy wzory z różnych kultur, nie tylko zachodnich. Żyjemy w zglobalizowanym świecie. Oprócz technologii, przenikają też do nas elementy różnych postaw czy światopoglądów. Co do krytyki, tak jest z wieloma elementami naszej kultury, które dotykają sfery wierzeniowej. Halloween jest dodatkowo skorelowane ze świętem, które w polskiej chrześcijańskiej tradycji jest dniem zadusznym. Moim zdaniem to się nie wyklucza. Kto powiedział, że mamy je obchodzić na smutno? Możemy czerpać z Halloween trochę radości, a zmarłych, którzy odeszli, wspominać także na wesoło. Nie myśleć, że już ich nie ma, ale cieszyć się z tego, że byli. Zdaje sobie jednak sprawę, że nieprzekonanych nie przekonamy.

Angliści zwracają uwagę, że w programie nauczania ich przedmiotu pojawia się punkt, mówiący o tradycjach, w tym Halloween. Bywa, że przekazują dzieciom wiedzę, pozwalając im się przebrać i powygłupiać. Czasem jednak im się tego zakazuje.
Dr Anna Weronika Brzezińska: Nie rozumiem tych zakazów. Zamiast narzekać na Halloween - mówić, że to nie nasze, nie polskie święto - lepiej pokazać uczniom różnorodność. To, że w różnych krajach, kulturach czy religiach, jest też różne podejście do kwestii, związanych ze śmiercią. Jeśli komuś przeszkadza Halloween, to niech zaproponuje inny sposób, by zachęcić dzieci do poznawania innych kultur.

A co Pani myśli o korowodach świętych?
Dr Anna Weronika Brzezińska: Jeśli są osoby, dla których jest to sposób kultywowania tradycji, wyrażania bliskich im wartości, to jak najbardziej warto je organizować. Nie podoba mi się natomiast antagonizowanie i upolitycznienie tego wszystkiego. Dzielenie - to jest dobre, a to złe. To do nas samych należy ocena. Każdy spędza czas tak, jak lubi. To samo odnosi się do Halloween. Dopóki to, co robimy nie wyrządza nikomu krzywdy, mamy prawo się bawić.

Samo halloween nic dla mnie nie znaczy, bo nic za sobą nie niesie w przeciwieństwie do np. święta pyry, czy buraka ćwikłowego - mówi ks. Radosław Rakowski, duszpasterz akademicki, katecheta i wikariusz w parafii pw. św. Stanisława Kostki w Poznaniu w rozmowie z Błażejem Dąbkowskim.

Halloween: Czy jest coś złego w święcie duchów?
Adrian Wykrota Ks. Radosław Rakowski

W ostatnich dniach było głośno o liście kuratora kujawsko-pomorskiego do dyrektorów szkół, który napisał, że halloween „czyni pewne zamieszanie w umysłach dzieci i młodzieży”. Zgodzi się ksiądz z tymi słowami?
Ks. Radosław Rakowski: Po pierwsze to chciałbym, żeby dorośli byli dorosłymi, a dzieci dziećmi. Czasami mam wrażenie, że dorośli nie mają wiele do powiedzenia, zatem odpowiedzialność zrzucają na dzieci, że „same chciały”. Tymczasem to dorośli są odpowiedzialni za przekazywane wartości, którymi chcemy, żeby żyli najmłodsi. Samo halloween nic dla mnie nie znaczy, bo nic za sobą nie niesie w przeciwieństwie do np. święta pyry, czy buraka ćwikłowego. Nie wiem po co zatem takie święto miałoby być obchodzone w szkole i czego może nauczyć młodzież. Halloween nie robi zamieszania w umysłach dzieci, bo inaczej po takim „święcie” dzieci stawałby się lepsze, mądrzejsze, albo gorsze i złe. A chyba nie dzieje się nic.

Czy rzeczywiście nałożenie przerażającej maski i zbieranie cukierków może grozić opętaniem?
Ks. Radosław Rakowski: Halloween nawiązuje do śmierci. Osoby, które umarły to zazwyczaj najbliższa rodzina, i nikt z nas nie chce myśleć o nich jako przerażających trupach, straszących żyjących ludzi. Raczej wszyscy szukamy pokoju serca po śmierci bliskich, odwiedzamy ich groby, wspominamy dobre chwile i wierzymy, że jest im lepiej. Nigdy nie szydzę ze śmierci, nie chciałbym też pomyśleć, że moja babcia, czy dziadek kogoś straszą. Opętanie to lęk, a my raczej szukamy pokoju i wiary.

Ksiądz jest także katechetą i pracuje w jednej z poznańskich szkół. Uczniowie pytają czy mogą brać udział w zabawach z okazji Halloween?
Ks. Radosław Rakowski: Oczywiście, tak samo jak pytają czy mogą nie chodzić do szkoły, czy mogą mówić mi na „ty”, czy mogą nie spać do 3 w nocy i grać w gry komputerowe, albo czy mogą wyjść w listopadzie na dwór bez kurtki. Tak, jak w przykładowych moich pytaniach przecież nic złego im się nie stanie i powinni sami decydować co dla nich najlepsze, bo najważniejsze, że są kreatywni, to jednak każdy z nas wie co dla nich jest lepsze. Tak samo z halloween, ja jako nauczyciel mam ich rozwijać i uczyć wartości pokazywać co jest dobre.

Nie wydaje się księdzu, że młodzi ludzie mają już dość smutnych świąt, dlatego szukają czegoś innego, bardziej radosnego?
Ks. Radosław Rakowski: Dzisiaj wszystko sprowadza się do dobrej zabawy. Jeśli chce żyć znacząco i coś w życiu osiągnąć, to nie mogę robić tego co chcę, ale to co powinienem. Tymczasem prawdziwa radość jest wtedy jak ciężko pracujesz, coś osiągasz, zmieniasz świat i kochasz drugiego z poświęceniem. I takiej radości chciałbym uczyć.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.