Gołąbki króla Karola, czyli nowe wątki wielkopolskich legend - rozmowa z Błażejem Kusztelskim, autorem książki "W orlim gnieździe"

Czytaj dalej
Fot. Maciej Szczepańczyk/Wikipedia
Marek Zaradniak

Gołąbki króla Karola, czyli nowe wątki wielkopolskich legend - rozmowa z Błażejem Kusztelskim, autorem książki "W orlim gnieździe"

Marek Zaradniak

Z Błażejem Kusztelskim, pisarzem i publicystą rozmawiamy o jego książce "W orlim gnieździe. Podania, legendy i opowieści wielkopolskie".

Marek Zaradniak: Niedawno ukazała się pańska - efektownie wydana - książka „W orlim gnieździe” z podtytułem: „Podania, legendy i opowieści wielkopolskie”. To poniekąd polska mitologia?

W książce znajduje się m. in. legenda o św. Wojciechu.
Archiwum Błażeja Kusztelskiego Błażej Kusztelski zebrał wielkopolskie legendy.

Błażej Kusztelski: Pokazuję nasze legendarne pradzieje i prowadzi poprzez okres Piastów i Jagiellonów aż po okres zaborów. Pojawiają się w niej legendarni władcy, istoty z arsenału fantasy, nadto królowie, książęta, święci tudzież inne niezwykłe postacie i zdarzenia. Są tu najbardziej popularne opowieści, np. o Lechu, Popielu, Piaście, św. Wojciechu, Koziołkach, Królu Kruków czy o rogalach świętojańskich, jak również te mało znane lub nigdy nieujęte w zbeletryzowanej formie. Starałem się, by zyskały nowy, atrakcyjny kształt literacki i stanowiły najbardziej rozwinięty fabularnie zbiór legend. Wzbogaciłem też wiele z nich o różne wątki czy ciekawostki.

Już pierwsza legenda o Lechu zawiera nowy ciekawy wątek...

Lech i jego wysłannicy, przekraczając w swej wędrówce kolejne rzeki, nadają im istniejące do dziś nazwy. Wykazują przy tym wiele inwencji. Na przykład jednej z rzek nadają nazwę Prosna, bo tak brzmi imię dziewczyny, która ma włosy jak kłosy prosa i właśnie uratowała tonącego brata. Inną z rzek nazywają Obrą, bo nad nią napotykają chatę z dwojgiem Awarów, którzy przez Słowian nazywani byli Obrami, czyli olbrzymami itd. Od niepamiętnych czasów oznaczało to branie terenów, przez które owe rzeki płynęły, w posiadanie.

Nowe akcenty znaleźć można też w legendzie o świętym Wojciechu.

Niekiedy staram się, aby opowieść wyjaśniała zdarzenia pozornie nieprawdopodobne. Wysłannicy Chrobrego wykupują ciało biskupa Wojciecha niepoddane rozkładowi. Cud? Nie, jeden z mnichów objaśnia, że Prusowie potrafią skutecznie oziębiać i przez dłuższy czas utrzymywać ciała zmarłych, urządzając uczty na ich cześć. Potwierdzają to i dawne kroniki, i historycy. Ponadto w mojej wersji wdowa nie kładzie monety na szali ze złotem, lecz wkłada ją w dłoń martwego Wojciecha, bo zgodnie z wierzeniami Prusów była to opłata za przewóz do krainy zmarłych. No a skoro została uiszczona, to zniknęła przeszkoda, by pochować biskupa, i wykup ciała mógł nastąpić.

Czy łącząc legendy z historycznymi faktami, pragniesz je uwiarygodnić?

Staram się unaocznić, iż wiele legend jest zakorzenionych w historycznej rzeczywistości, choćby wyglądały na wzięte z katalogu fantastyki. Niewiarygodna, choć prawdziwa jest historia o Kasprze z Poznania, który dotarł na trzy kontynenty i którego słynny żeglarz Vasco da Gama obdarzył swoim nazwiskiem. Ów Kasper vel Gaspar da Gama pomógł Portugalczykom w żegludze do Indii, a nawet do dzisiejszej Brazylii i był w Lizbonie doradcą króla Manuela. Opowieść o jego bogatym w niezwykłe zdarzenia życiu, od dzieciństwa aż po starość, musiałem stworzyć w dużej mierze z wyobraźni, konstruując też możliwie bogatą fabułę.

Niekiedy bywa też, że prostujesz historyczne nonsensy.

Istnieje na przykład legenda o żydowskim kupcu Prochowniku, który – obwołany po śmierci Popiela księciem Polan – po dwóch dniach przekazał władzę Piastowi. Wszystkie wersje tej legendy tłumaczą przydomek kupca tym, że handlował prochem, który jednak trafił do Europy dopiero w XIII wieku. Wolałem zatem, aby nazywano go tak dlatego, że opowiadał o Chińczykach potrafiących już strzelać z bambusowych kijów, naładowanych czarnym prochem, który wtedy wynaleźli.

Ale samemu też uciekasz się do historycznych przeinaczeń?

Tak bywa. Kiedy król szwedzki Karol XII przebywał w XVIII wieku w Poznaniu wraz ze swą armią, wypadł ponoć z okna kamienicy na rynku. Na szczęście spadł na daszek nad wejściem. Tyle dotychczasowe legendy. Ja dalej snuję o nim opowieść, każąc mu z internowania w Turcji wracać przez Poznań, gdzie nauczył kucharza przyrządzać gołąbki. W rzeczywistości wracał przez kraje niemieckie, ale że przepis na tę potrawę przywiózł do Europy, to już najprawdziwsza prawda.

W opowieści o Przemyśle II wskazujesz innego mordercę króla niż autorzy legend?

Zabójcą jest rycerz Jakub Kaszuba ze Szczecina. To bliższe prawdy. Przybył na Pomorze w orszaku księżniczki Ludgardy, a potem przeszedł na służbę Brandenburczyków, wrogów Przemysła. Mord był jego zemstą za śmierć Ludgardy, za którą winił jej męża.

Kontrowersje dotyczą także tajemniczej śmierci Ludgardy.

Przedstawiam to zdarzenie jako splot nieszczęśliwego przypadku – spowodowanego kłótnią małżonków i zranioną dumą księcia – tudzież okrutnej nadgorliwości służebnic. Ale staram się też przedstawić inne możliwe przyczyny nagłej śmierci Ludgardy, bynajmniej nie krwawe, jak w wersji mówiącej, że księżna przyłapana w łaźni in flagranti, poślizgnęła się podczas szamotaniny i uderzyła głową o posadzkę.

W twojej książce są też całkiem nowe legendy.

Tak, np. legenda o prawdziwych i dość sensacyjnych przygodach małej królewny Leszczyńskiej, przyszłej królowej Francji. Nowe są też niezwykłe opowieści o wspomnianym już Kasprze – żeglarzu i o słynnym Golemie, ulepionym z gliny i ożywionym przez poznańskiego rabina, który dotąd swojej beletrystycznej legendy w języku polskim nie miał, a teraz ma. Oparłem ją na informacjach historyczno-literackich i na własnej fantazji.Także na przykład opowieść o Czarnej Halszce traktuję jako nową, bo opartą o historyczne fakty. Ponadto dokonałem reinterpretacji głośnej, acz wyklętej legendy o trzech hostiach, pozbawiając ją antysemickiego przesłania, nadając jej nowy kształt i prawdziwie szlachetny wydźwięk. I przywracając ją czytelnikowi.

Ze zdumieniem znajduję w książce opowieść o Goplanie i królowej Blandynie.

Czytający pojmie od razu, że to parafraza sztuki Słowackiego „Balladyna”, która przecież jest między innymi rodzajem nadgoplańskiej opowieści z czasów panowania mitycznych Popielidów. Włączyłem tę historię literacką do książki, posługując się odmiennymi środkami niż pierwowzór. Nie mam wątpliwości, że za sprawą tej przeróbki będzie ona jedną z najbardziej oryginalnych legend wielkopolskich. Dodam na koniec, iż z uwagi na uniwersalność prezentowanych legend i opowieści, książka adresowana jest do ogólnopolskiego kręgu odbiorców, zarówno tych młodszych, jak i dorosłych.

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Marek Zaradniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.