Freeganie ratują jedzenie, które wyrzucają dyskonty. Jak tłumaczą marnowanie jedzenia sklepy i markety?

Czytaj dalej
Fot. AB
Anastazja Bezduszna

Freeganie ratują jedzenie, które wyrzucają dyskonty. Jak tłumaczą marnowanie jedzenia sklepy i markety?

Anastazja Bezduszna

W sieci coraz częściej pojawiają się zdjęcia koszyków wypełnionych jedzeniem, szczególnie warzywami i owocami z dopiskiem "uzbierane na śmietniku, zapraszam po odbiór". To freeganie, którzy walczą z marnowaniem żywności przez sklepy dużych sieci handlowych, ratując jedzenie z kontenerów na śmieci. Sprawdziliśmy, jaką politykę wobec żywności nie nadającej się do dal;szej sprzedaży prowadzą duże sieci handlowe.

Z raportu Federacji Polskich Banków Żywności „Nie marnuj jedzenia 2018” wynika, że każdego roku w Polsce marnuje się 9 mln ton żywności, co oznacza, że każdy z nas wyrzuca średnio 235 kg jedzenia rocznie. Wszechobecny konsumpcjonizm i szeroka dostępność produktów nie tylko tych spożywczych przyzwyczaiły nas do tego, że mamy wszystko na wyciągnięcie ręki. Gdzie trafią przedmioty i jedzenie, którego się pozbywamy? Tego już nie chcemy wiedzieć.

Statystyki są przytłaczające – kupujemy więcej i częściej niż kiedyś, a nie jesteśmy chętni do oszczędzania. Jednocześnie rosną nasze długi. Młodzież szczególnie czuje potrzebę zmiany nawyków, jeżeli chodzi o podejście do nabywania i konsumowania. Z pomocą przychodzi filozofia zero waste w połączeniu z freeganizmem.

- Obserwowałam temat freeganizmu wyłącznie w sieci. Od czterech miesięcy zaczęłam intensywnie przeliczać mój budżet, bo dostałam podwyżkę, a wszystko i tak w magiczny sposób się rozpływało. Zaczęłam więc badać, gdzie „uciekają” moje zarobione pieniądze. Okazało się, że wszystko wydaję na awokado i hummus

- opowiada Anita. - Na jednej z grup fejsbukowych zobaczyłam ogłoszenie o możliwości odbioru skipowaniego jedzenia. I to był ten impuls. Śmieszne i fascynujące jest to, że przestałam od dwóch tygodni chodzić do sklepów. Nie muszę. Oprócz podstawowych produktów, które zużywam na co dzień, ze skipu mam wszystko, co jest mi potrzebne - przekonuje.

Podczas takiego nocnego wyjazdu dwie osoby mogą załadować nawet cały samochód jedzenia. Podczas jednego wyjazdu pod trzy poznańskie dyskonty grupie z sześciu osób udało się uzbierać 30 dużych skrzynek jedzenia. Najczęściej wyrzucane są owoce, warzywa, wędliny i pieczywo. Zdarza się znaleźć na śmietniku słodycze i nabiał. Ale skipowicze nie biorą wszystkiego. Korzystają z zasady "weź to, jeżeli sam to zjesz". Większość tego, co uzbierają, oddają potrzebującym.

Przeczytaj też: Freeganizm w Polsce. Kiedy jedni marnują, inni skipują, czyli jedzą to, co inni wyrzucą. Wszystko po to, by nie marnować żywności

- Od kilku lat tylko słyszałem o freeganizmie, jednak w temat zagłębiłem się kilka tygodni temu. Wcześniej znajomi po prostu opowiadali, namawiali, jednak gdy zobaczyłem zdjęcia, z ogromem żywności zmarnowanej z jednego tylko sklepu, postanowiłem w tym uczestniczyć

- mówi Krzysztof z Poznania. - Jest to w dużej mierze ideologiczne działanie - podjęcie się walki z systemem konsumpcyjnym, chęć dzielenia się zdobytym "łupem". Na razie byłem tylko na jednym wyjeździe nocnym, zatem zobaczymy jak to wpłynie na oszczędność pieniędzy - dodaje.

Zobacz wideo o freeganach:

Sklepy jednak też starają się minimalizować marnowanie żywności

- Każdy sklep monitoruje termin przydatności do spożycia sprzedawanych artykułów – gdy czas ten jest krótki, produkty są sprzedawane po obniżonych cenach. Obniżka dotyczy wielu artykułów spożywczych całego asortymentu. Warto przy tym zaznaczyć, że towar, który traci ważność, poddawany jest recyklingowi i trafia m.in. do biogazowni - wyjaśnia Aleksandra Robaszkiewicz, communications manager Lidl Polska. - Ponadto obecnie w ponad 200 naszych sklepach prowadzimy fazę testów akcji przecen pod hasłem „Kupuję, nie marnuję”. W specjalnie wyznaczonych strefach pod tą nazwą można znaleźć owoce i warzywa z krótkim okresem przydatności do spożycia – np. złamaną marchewkę czy pomarszczoną paprykę – oraz pieczywo odpieczone poprzedniego dnia. Celem akcji jest niemarnowanie żywności - dodaje.

Czytaj też: Poznań: Lidl sprzedaje żywność z krótkim terminem ważności ze sporą zniżką w ramach akcji "Kupuję, nie marnuję"

Podobnie w Tesco są półki z żywnością z krótkim terminem ważności.

- Pierwszym krokiem jest oczywiście odpowiednie planowanie i zamawianie produktów do super- i hipermarketów. Przeceniamy także produkty o krótkim terminie przydatności do spożycia, by zachęcić klientów do ich zakupu i wykorzystania

- opowiada Michał Sikora, kierownik ds. komunikacji Tesco Polska. - Gdy widzimy, iż nie zdążymy sprzedać pełnowartościowych produktów przed upłynięciem terminu przydatności, przekazujemy je do Banków Żywności, Caritas Polska i lokalnych organizacji charytatywnych, które z kolei przygotowują z produktów posiłki dla osób w potrzebie. Selekcją zajmują się nasi pracownicy – odpowiednio przeszkoleni, by przygotowywać te produkty, których nie zdążymy sprzedać, a które pozostają cały czas wartościowe, nieuszkodzone i nadające się do spożycia. Mamy w tym obszarze przygotowane odpowiednie procedury i pakiety szkoleniowe - dodaje.

Sieć sklepów Biedronka również współpracuję z Bankami Żywności.

- W Biedronce od 2016 r. rozwijamy też system przekazywania niesprzedanej, ale nadającej się do spożycia żywności, partnerom społecznym posiadającym status organizacji pożytku publicznego (OPP). Produkty są przekazywane organizacjom bezpośrednio ze sklepów, na zasadzie darowizny. Wśród nich znajdują się te z bliskim terminem przydatności do spożycia, z uszkodzonym opakowaniem, a także dojrzałe owoce i warzywa - wyjaśnia Justyna Rysiak, menedżer ds. relacji zewnętrznych w Jeronimo Martins Polska S.A. - Prawie 70 proc. przekazywanych towarów stanowią świeże mięso, wędliny, wyroby garmażeryjne oraz ryby, które są wykorzystywane do przygotowywania posiłków w jadłodajniach i stołówkach, bądź paczek żywnościowych w punktach wydawania żywności dla osób potrzebujących. W samym 2018 r. przekazaliśmy 4 876 ton żywności, co według szacunków Banków Żywności pozwoliło przygotować 9,75 miliona posiłków - dodaje.

Czytaj też: Zero Waste: Czy można żyć, nie produkując góry śmieci?

Niektóre sklepy, jak na przykład Dino Polska, mają własne fundacje, które zajmują się sprawami przekazywania żywności.

- Dino Polska podejmuje działania przeciwko marnowaniu żywności. Żywność, która spełnia wszelkie warunki, normy i wymogi do spożycia, ale nie trafia do sprzedaży, np. z powodu uszkodzonego opakowania, jest przekazywana do Fundacji Dino – Najbliżej Ciebie

- tłumaczy Ewa Wojtysiak, specjalistka ds. CSR i komunikacji. - Fundacja przekazuje żywność dalej do placówek społecznych, z którymi fundacja jest w stałej relacji lub które zgłaszają taką potrzebę - dodaje.

- Warto podkreślić, że marnotrawstwo żywności to problem krajów wysokorozwiniętych. Mamy większą dostępność,
większy wybór i często kupujemy więcej niż potrzebujemy, na co też wskazują nasze wyniki badań. W Polsce na jednego Polaka przypada średnio 235 kg żywności zmarnowanej w ciągu roku. Dla porównania w krajach Afryki Subsaharyjskiej wskaźnik ten wynosi ok. 6-11 kg - komentuje Marek Borowski, Prezes Federacji Polskich Banków Żywności.

Anastazja Bezduszna

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.