Franowo: Zysk z mięsa, ryb i serów do podziału

Czytaj dalej
Bogna Kisiel

Franowo: Zysk z mięsa, ryb i serów do podziału

Bogna Kisiel

WRH MRS nie robi nic, ale ma majątek. To grunty, które do spółki wniosło miasto. Działki są na sprzedaż.

Kto słyszał o Wielkopolskim Rynku Hurtowym Mięso Ryby Sery (WRH MRS) ? Zapewne niewielu, bo choć spółka istnieje od 2000 r., to do tej pory nie podjęła żadnej działalności.

- Od 2006 r. miasto na różne sposoby, między innymi poprzez podjęcie próby zbycia posiadanych udziałów na rzecz wspólnika WGRO, a także wyrażenie zgody na zbycie przez spółkę posiadanych nieruchomości, poszukiwało rozwiązania tej sytuacji - tłumaczy Beata Kocięcka, dyrektor Biura Nadzoru Właścicielskiego Urzędu Miasta.

Grunty miejskie w posagu

Spółkę powołało do życia miasto wraz z Wielkopolską Giełdą Rolno-Ogrodniczą (obecnie Wielkopolska Gildia Rolno-Ogrodnicza). Przy jej zakładaniu Poznań reprezentowali prezydent Ryszard Grobelny i Przemysław Smulski, członek zarządu miasta (obecnie w radzie nadzorczej WGRO).

Poznań wniósł w posagu ponad 14,8 ha gruntów rolnych i przemysłowych. Ich wartość w grudniu 2000 r. oszacowano na 25 mln zł. WGRO zasiliła kapitał zakładowy kwotą 69 tys. zł oraz know-how, które biegły wycenił na nieco ponad 4,4 mln zł.

Tereny na Franowie, które obecnie są własnością spółki WRH MRS
Tereny na Franowie, które obecnie są własnością spółki WRH MRS

Celem firmy była budowa kompleksu hal przeznaczonego dla handlu hurtowego mięsem, rybami i serami, magazynów i obiektów usługowo-administracyjnych, niezbędnych dla funkcjonowania całego przedsięwzięcia. - Z uwagi na posiadane doświadczenie WGRO miało przejąć odpowiedzialność za znalezienie źródła finansowania dla planowanej inwestycji oraz jej realizację - dodaje dyrektor Kocięcka.

Wojciech Kręglewski z PO, który mandat radnego pełni nieprzerwanie od 1990 r., pamięta genezę powstania WRH MRS.

- Rząd szwajcarski przygotował program pomocowy dla naszego kraju. Zaproponowali m.in. partycypację w rynku hurtowym. Rolnicy wystąpili do miasta, by utworzyć taką spółkę, co miało uwiarygodnić przedsięwzięcie. Dopóki Szwajcarzy byli, wszystkie problemy rozwiązywano na poziomie fundatora. Potem się wycofali, umarzając swoje udziały - wspomina W. Kręglewski. I przyznaje: - Wprowadzenie gruntów do spółki bez gwarancji zrealizowania inwestycji było błędem.

Wspólnik wskazuje zarząd

Nie dość, że miasto wniosło do spółki pokaźny majątek, to jeszcze oddało w ręce WGRO władzę wykonawczą. W akcie notarialnym znalazł się zapis, że zarząd jest powoływany przez wspólnika, czyli WGRO.

- Inicjatorzy tego przedsięwzięcia wyszli z założenia, że z uwagi na posiadane doświadczenie WGRO przejmie odpowiedzialność za znalezienie źródła finansowania dla planowanej inwestycji oraz jej realizację - wyjaśnia B. Kocięcka.

Miasto kilkakrotnie podejmowało działania zmierzające do zmiany tego zapisu, który dawał wspólnikowi uprzywilejowaną pozycję. WGRO skarżyło te uchwały, argumentując, że to umniejsza jego uprawnienia, jako wspólnika.

Dzięki nowelizacji ustawy o gospodarce komunalnej (W spółkach prawa handlowego z udziałem większościowym samorządu zarząd powołuje rada nadzorcza) w końcu udało się zmienić zapisy umowy WRH MRS i miasto w 2008 r. przejęło kontrolę nad spółką.

Sprzedaż udziałów

To wszystko jednak nie rozwiązywało podstawowego problemu, że spółka istniała jedynie na papierze, bo nic nie robiła.

Już w 2004 r. miasto zaproponowało wspólnikowi sprzedaż udziałów. WGRO wyceniła wtedy nieruchomości należące do spółki na 21,4 mln zł, a według miasta były one warte 29,6 mln zł. Cenę sprzedaży udziałów miasta ustalono na 28 mln zł (wartość nieruchomości pomniejszona o koszty odrol-nienia gruntów). W listopadzie 2005 r. Rada Miasta zgodziła się na zbycie udziałów na rzecz WGRO. Do transakcji jednak nie doszło.

Kolejne negocjacje również kończyły się rozbieżnościami dotyczącymi wyceny gruntu. W 2008 r., gdy ponownie sprawa stanęła na sesji Rady Miasta, Mirosław Kruszyński, ówczesny zastępca prezydenta stał na stanowisku, że od momentu wyceny nieruchomości do dnia sprzedaży gruntów nie może upłynąć więcej niż trzy miesiące. Nadmienił też, że spółka przygotowała biznes plan. Wynikało z niego, że realizacja pierwotnej inwestycji jest na granicy opłacalności.

Na tej samej sesji Tomasz Lewandowski, wtedy radny, a dziś zastępca prezydenta, zastanawiał się, dlaczego wobec tego WGRO jest tak bardzo zainteresowane tym przedsięwzięciem. I dopytywał: - Czy nie ma takiej możliwości, że WGRO w przeciągu roku, dwóch lat odstąpi jednak od planów rozwoju i sprzeda nieruchomość innemu podmiotowi, np. za dwukrotnie wyższą wartość?

Miasto jednak na taką ewentualność wprowadziło do projektu umowy sprzedaży pewne zabezpieczenia (weksle i kary). Do sprzedaży udziałów miasta znów nie doszło.

Działki na sprzedaż

W ubiegłym roku WHR MRS zaprosiła potencjalnych inwestorów do rokowań w sprawie sprzedaży swoich nieruchomości. Grunty zostały ponownie wycenione. Ile są warte?

- Z uwagi na prowadzone nadal negocjacje nie jest możliwe ujawnienie wartości nieruchomości - mówi dyrektor Kocięcka.

Przypomnijmy, że w 2007 r. WGRO oszacowała ich cenę na niespełna 31 mln zł, a miasto na ponad 37 mln zł. Należy pamiętać, że pieniądze ze sprzedaży po odjęciu koniecznych wydatków (np. podatków) zostaną podzielone między wspólników (84,32 proc. miasto i 15,68 proc. WGRO). W ten sposób WGRO zyska całkiem pokaźną sumkę. Już raz tak się stało. W 2010 r. spółka otrzymała odszkodowanie od wojewody w związku z oddaniem części posiadanego gruntu pod budowę trasy tramwajowej na Franowo. Rekompensata wyniosła 2,5 mln zł. Po pokryciu strat z poprzednich lat spółka wypłaciła dywidendę. Miasto dostało 538 tys. zł, a WGRO 100 tys. zł.

Takie rozwiązanie nie podoba się Arturowi Różańskiemu, radnemu PiS i szefowi komisji budżetu. - Należałoby WRH MRS przyłączyć do innej spółki i tam prowadzić działalność w oparciu o te tereny lub o pieniądze, które można uzyskać za te grunty. Spłacanie mniejszościowego udziałowca jest co najmniej mało roztropne - uważa A. Różański. - Miasto ma wystarczające narzędzia, posiadając większość udziałów, żeby swoje interesy zabezpieczyć.

Zdaniem W. Kręglewskiego, miasto nie odzyska gruntów, które zostały wniesione do spółki aportem. - Najlepszym rozwiązaniem jest je sprzedać i wycofać się ze spółki - twierdzi W. Kręglewski. I zastanawia się: - Ale jaki jest pomysł na wyciągnięcie tych pieniędzy ze spółki?

Z Grzegorzem Hempowiczem, prezesem WGRO nie udało się nam skontaktować.

Bogna Kisiel

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.