Dyrektor Beiersdorf w Poznaniu, producent kosmetyków Nivea: Branża kosmetyczna odczuwa niepewność z powodu pandemii. Mimo to inwestujemy

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Gdak
Marta Danielewicz

Dyrektor Beiersdorf w Poznaniu, producent kosmetyków Nivea: Branża kosmetyczna odczuwa niepewność z powodu pandemii. Mimo to inwestujemy

Marta Danielewicz

Beiersdorf to największy producent znanych w Polsce i na całym świecie kosmetyków Nivea. Dyrektor generalny BMP Igor Matus w rozmowie z „Głosem Wielkopolskim” opowiada o tym, jak wygląda sytuacja na rynku branży kosmetycznej w czasach pandemii koronawirusa, zapowiada rezygnację z opakowań z nierecyklingowanego plastiku, inwestycję w kosmetyki bio i eko oraz zdradza szczegóły rozbudowy zakładu na Zawadach za 700 mln złotych.

Jak pandemia koronawirusa wpłynęła na produkcję kosmetyków w zakładzie Beiersdorf przy ul. Gnieźnieńskiej w Poznaniu?
Dla całego koncernu Beiersdorf to z pewnością jeden z większych kryzysów z którymi boryka się teraz firma. Także nasz poznański zakład odczuwa efekt koronawirusa. Produkujemy tu produkty z kategorii derma i face care. W kategorii derma firma odnotowała wzrost w pierwszej połowie 2020, natomiast w kategorii face care (Nivea) nastąpił spadek sprzedaży. Dla zakładu BMP to oznacza ok 10 proc. spadek produkcji w pierwszej połowie 2020.

Dyrektor generalny BMP Igor Matus.
Łukasz Gdak Jeden z największych producentów kosmetyków w Polsce - firma Beiersdorf AG, właściciel marki Nivea - planuje rozbudowę swojego zakładu produkcyjnego w Poznaniu. W zakładach przy ul. Gnieźnieńskiej pracę znajdzie około 300 osób. To strategiczna inwestycja w rozwoju firmy.

Rozumiem, że branża kosmetyczna jest w kryzysie?
Cały rynek sprzedaży kosmetyków do pielęgnacji skóry notuje spadki, mimo to Beiersdorf był w stanie zwiększyć swoje udziały w rynku dzięki sile i zaufaniu do marek które produkujemy. Mimo, że sprzedaż ma się dobrze, to dziś odnotowujemy 10-procentowe spadki produkcji. W maju w porównaniu do tego samego miesiąca w 2019 roku spadek był na poziomie nawet 20 procent. Wówczas, w okresie wiosennym nastąpiło też największe obniżenie produkcji. Powoli się odbijamy i szybko reagujemy jako firma. Niemniej jednak w skali roku odczuwamy niepewność.

Zobacz: W Poznaniu powstają znane w Polsce kosmetyki Nivea, a także bardziej luksusowe dedykowane na rynek azjatycki. Zobacz fabrykę Beiersdorf

Braliście pod uwagę możliwość skorzystania z tarczy?
Mieliśmy możliwość skorzystania z tarczy antykryzysowej w zakresie obniżenia etatów o 20 procent, a tym samym wynagrodzeń. Braliśmy to pod uwagę, bo produkcja faktycznie była wtedy mniejsza, ale ostatecznie z tego nie skorzystaliśmy. W pierwszej kolejności podjęliśmy działania mające na celu ograniczenie wydatków do niezbędnego minimum. Położyliśmy nacisk, by zapewnić bezpieczeństwo zatrudnienia i stabilność finansową. Zrobiliśmy wszystko, by pracownicy nie zostali zwolnieni i zachowali zagwarantowaną umową podstawę wynagrodzenia.

Branża kosmetyczna w czasie Covid-19. Dodatkowe środki ostrożności w zakładzie Nivea

Nie wstrzymaliście produkcji, ale była ona mniejsza. Jak sytuacja wygląda teraz?
Perspektywy są takie, że wraca ona teraz do sytuacji sprzed lockdownu, co jest zaskakująco pozytywne, bowiem prognozy są wciąż niepewne. Jesteśmy jedną z 17 fabryk Beiersdorf, ale jedyną która produkuje w znakomitej przewadze asortyment unikatowy, czyli coś czego żadna inna fabryka nie produkuje. Sam koncern Beiersdorf produkcję wstrzymał w wybranych fabrykach w Azji. Sześć fabryk znajdujących się w Europie cały czas pracowało. Ewentualnie były przestoje jedno, dwudniowe wynikające z zakażeń pracowników. Najcięższa sytuacja spotkała zakład w Madrycie, gdzie także było wiele ognisk koronawirusa.

Gdzie jest największy spadek sprzedaży?
Około 70 proc. produkcji BMP trafia do krajów europejskich. Pozostała część do Afryki, Azji, na Bliski Wschód. To właśnie na rynkach azjatyckich odnotowujemy największy spadek sprzedaży, czyli tam gdzie ogniska koronawirusa pojawiły się pierwsze oraz w zachodniej Europie.

Czytaj: Nivea powiększa swój zakład produkcyjny w Poznaniu. Pracę znajdzie prawie 300 osób

Dyrektor generalny BMP Igor Matus.
Łukasz Gdak Dyrektor generalny BMP Igor Matus.

Jak w poznańskim zakładzie wygląda dziś praca w czasie pandemii?
Od samego początku kryzysu koncentrowaliśmy się na zapewnieniu zdrowia i bezpieczeństwa naszych pracowników. Podjęliśmy bardzo wiele działań już na samym początku wybuchu w Polsce pandemii koronawirusa. Począwszy od zatrzymania jakichkolwiek wizyt serwisów zewnętrznych, przez identyfikację zagrożeń związanych chociażby z logistyką – przyjeżdżają do nas kierowcy z różnych krajów. Położyliśmy nacisk na izolację i zapewnienie bezpieczeństwa. Oddzieliliśmy obszary tak, żeby ograniczyć kontakt pracowników z poszczególnych działów produkcyjnych. Na wejściu do zakładu następuje dezynfekcja i mierzenie temperatury, utrzymujemy wysoki reżim sanitarny. Przy samej współpracy duży nacisk położyliśmy na komunikację – regularnie informujemy pracowników w jakiej sytuacji jest firma, wiedzą o wszystkich działaniach prewencyjnych. Staramy się, by zespoły też się nie mieszały. Kiedy jedna zmiana kończy pracę, jest postój 15 minutowy i dopiero wtedy przychodzi kolejna zmiana. Szatnie, pomieszczenia, infrastruktura – wszystko to jest dezynfekowane. Przysposobiliśmy salki konferencyjne na niewielkie kantyny, by pracownicy mogli bezpiecznie spożywać posiłki. Z kolei jeśli chodzi o pracowników biurowych, to połowa załogi pracuje w firmie, połowa zdalnie. Jeśli ktoś się obawia zakażenia, nie zmuszaliśmy do przyjścia do pracy. Wyselekcjonowaliśmy grupę pracowników szczególnego ryzyka, także z obszaru produkcji, którzy zostają w domu przy świadczeniu w pełni wynagrodzenia. Dodatkowo - w ramach akcji wsparcia, rozpoczęliśmy produkcję środka dezynfekującego, który nie jest normalnie w sprzedaży, na potrzeby innych jednostek, np. szpitali.

Dziś te wszystkie obostrzenia nadal obowiązują?
Tak, aczkolwiek widać pewnie rozluźnienie – nie tylko u nas w firmie, ale w całej Polsce. Mamy trochę dylemat, bo z jednej strony zachęcamy pracowników by utrzymywali dyscyplinę, z drugiej nie obserwujemy zachorowań, takich jak we Włoszech czy Hiszpanii na początku wiosny.

700 mln złotych na rozbudowę zakładu Beiersdorf na Zawadach

Mimo że jesteście w sytuacji niepewnej, nie wyszliście z kryzysu, to jednak planujecie dużą inwestycję. Pandemia nie pokrzyżowała szyków przy planach rozbudowy zakładu?
Krzyżuje bardzo mocno, ale nie jeśli chodzi o ryzyko realizacji inwestycji. Aktualizując sytuację biznesową firmy, zakładamy że kryzys nie skończy się w przyszłym roku. Staramy się więc wzmacniać te kanały sprzedażowe, które do tej pory nie były naszą domeną, np. e-commerce oraz inwestujemy dodatkowe środki w innowacje. Estymujemy, że w 2021 roku będzie jednak lepiej a odbicie nastąpi na przełomie 2021/2022. Jakie to ma przełożenie na inwestycję? Planujemy skończyć ją za trzy lata, w związku z tym inwestujemy, budując przewagę konkurencyjną.

Zobacz: Popularne w PRL kosmetyki z Poznania. Pamiętasz je jeszcze?

Ale z pomniejszych inwestycji czy planów zrezygnowaliście.
Tak, jednak nasze największe przedsięwzięcie zostaje. Po pierwsze, bo to inwestycja w przyszłość, a po drugie jest częścią większej reorganizacji całego łańcucha dostaw w Europie. Rozbudowa naszego zakładu ma bowiem pociągnąć za sobą kolejne inwestycje w innych lokalizacjach Beiersdorf, a także wpłynąć na transfer produkcji z jednej lokalizacji do drugiej.

Jesteście motorem napędowym dla dalszych inwestycji Beiersdorf?
To o tyle stresujące, że każde opóźnienie inwestycji w Poznaniu, wywoła w BMP efekt domina, który jest oczywiście niemile widziany. Bo inwestujemy w poznańską fabrykę nie tylko, by zwiększyć moce produkcje, ale też dlatego, by nastąpiła ogólna poprawa efektywności całego koncernu poprzez koncentrację i harmonizację produkcji.

Dyrektor generalny BMP Igor Matus.
Łukasz Gdak Największy nacisk położony jest własnie na produkcję kosmetyków Eucerin, które należą do tych bardziej luksusowych, wysokomarżowych. Produkty tej marki nie są jeszcze dostępne w Polsce, ale cieszą się sporym zainteresowaniem w Azji.

Dlaczego to właśnie poznańska fabryka została wybrana, jako ta od której ma rozpocząć się zmiana jakości produkcji całej firmy?
Są czynniki zewnętrzne i wewnętrzne, które wpłynęły na tę decyzję. Jeśli chodzi o zewnętrzne, w Poznaniu jest bardzo dobre otoczenie biznesowe. Zawsze Poznań był widziany, jako miasto biznesowe. Sam w Poznaniu i w firmie Beiersdorf jestem od dwóch lat. Przeprowadziłem się z Wrocławia. Widzę tu bardzo dobrą współpracę i przychylność władz lokalnych, jak i wojewódzkich. Chcą i działają wspólnie na rzecz rozwoju miasta. Poznań to także bardzo dobre zaplecze logistyczne, jest tu szereg firm specjalizujących się w technologiach z których korzystamy, które pomagają nam prowadzić ten biznes szybko i sprawnie. Także takie aspekty, jak skomunikowanie Poznania z Niemcami czy Europą ma wpływ na chęć inwestowania tutaj. No i pracownicy. Mimo bardzo niskiego bezrobocia, bo na poziomie niecałych 2 procent i wszechobecnej walki o pracownika, poznaniacy chcą u nas pracować, co jest doceniane przez Beiersdorf. W Poznaniu jest świetna kadra kierownicza i specjalistów. Prowadzimy także bardzo dobrą współpracę z uczelniami wyższymi.

Nivea rezygnuje z nierecyklingowanego plastiku i inwestuje w kosmetyki bio

A czynniki wewnętrzne?
Beiersdorf rozpoczął produkcję w 1997 roku i od tamtego czasu zbudowaliśmy bardzo solidną markę. Nie tylko dlatego, że produkujemy wysokomarżowe produkty z kategorii face care i derma, ale także jakość naszych produktów jest jedna z najlepszych w całym koncernie. Nasza fabryka jest doceniana za efektywność, elastyczność i profesjonalizm. Zaangażowanie i fachowość zespołu jest nie do przecenienia i to właśnie główny atut.

Jak zmieni się więc wasza produkcja na przestrzeni trzech lat i jakie zmiany nastąpią w samej fabryce?
Mamy być po trzech latach wiodącą fabryką Beiersdorf na świecie w kategorii face care i derma. To najważniejsza inwestycja w portfolio koncernu o wartości 700 mln złotych. Nie będziemy największą, ale jedyną zajmującą się produktami, wysokomarżowymi m.in do pielęgnacji twarzy marki Nivea i derma marki Eucerin. To te produkty stanowią trzon strategii rozwoju firmy. Będziemy jedynym takim zakładem w UE. W konsekwencji inwestujemy w rozwój tej technologii, chcemy być takim centrum innowacyjnym, które będzie produkować te produkty w tych dwóch kategoriach. Co więcej zamierzamy także postawić na produkty eko, bio, czyli takie w oparciu o składniki naturalne. Planujemy także zmianę opakowań na takie przyjazne środowisku. Nie jest tajemnicą, że branża kosmetyczna generuje bardzo duże ilości plastiku. Naszym celem jest rezygnacja z nierecyklingowanego plastiku w ciągu najbliższych kilku lat. Już teraz prowadzimy pracę nad alternatywnymi typami opakowań, które będą przyjazne środowisku.

Dyrektor generalny BMP Igor Matus.
Łukasz Gdak Oprócz tego produkowane są także kultowe kosmetyki marki Nivea, chociaż najbardziej znany krem wytwarzany jest w Hamburgu.

Jak sama inwestycja będzie przebiegała?
Powstanie nowa hala produkcyjna wraz z dużym magazynem wysokiego składowania, oraz mniejsza hala produkcyjna. W drugiej fazie inwestycji wybudujemy całe zaplecze do dystrybucji mediów. Warto też przy tym wspomnieć, że przy samej rozbudowie fabryki duży nacisk kładziemy na względy środowiskowe. Aspirujemy do „złotego” certyfikatu LEED, który jest systemem oceny energooszczędności fabryki. Powstanie także nowa oczyszczalnia biologiczna, dzisiaj mamy fizyczno-chemiczną oczyszczalnię ścieków, dzięki której liczba odpadów się zmniejszy. Współpracujemy z dendrologiem i ornitologiem, bowiem inwestycja wiąże się także z wycinką drzew na naszej działce. Chcemy ją jednak ograniczyć do minimum. W miejscu wyciętych okazów będą nowe nasadzenia kompensacyjne. Dzisiejsza fabryka jest przewidziana dla ok. 300 osób. Aktualnie zatrudniamy łącznie ok. 560 osób wraz z pracownikami agencji pracy tymczasowej. Chcemy zwiększyć zatrudnienie prawie o 50 procent. Planujemy rozbudowę całego zaplecza socjalnego, które już dziś jest za małe, o kantynę i kuchnię z prawdziwego zdarzenia, większe, wygodniejsze szatnie. Inwestycja to przede wszystkim przekształcenie zakładu, który będzie innowacyjnym centrum produkcji, ale również pożądanym i przyjaznym miejscem pracy.

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Marta Danielewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gloswielkopolski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.