Dworzec dla pasażerów czy stacja przeładunkowa?

Czytaj dalej
Fot. wizualizacja MENUO Julia Stryjska-Banaszak
Maciej Łosiak

Dworzec dla pasażerów czy stacja przeładunkowa?

Maciej Łosiak

Budowa nowego dworca PKP ma rozwiązać coraz większe problemy komunikacyjne mieszkańców Rokietnicy. Sęk w tym, że PKP PLK planuje lokalizację, akurat w środku miejscowości, stacji przeładunkowej, co wywołuje protesty mieszkańców.

Budowa nowego dworca PKP ma rozwiązać coraz większe problemy komunikacyjne mieszkańców gminy. Sęk w tym, że PKP PLK planuje lokalizację, akurat w środku miejscowości, stacji przeładunkowej, co wywołuje protesty mieszkańców.

Od kiedy poznaniacy gremialnie wyprowadzają się poza rogatki miasta, okoliczne miejscowości rosną w liczbę mieszkańców. Rokietnica, niegdyś typowa gmina wiejska, jest pod tym względem tej dynamiki trzecia w powiecie i ósma w Polsce. Mieszka tu ponad 16 tys. osób, co roku jest ich o 600 więcej. Związków z Poznaniem nie tracą, dojeżdżają do szkół, do pracy. Większość korzysta z aut, ale wobec postępującego zatłoczenia dróg staje się to coraz trudniejsze. Optymalnym środkiem transportu jest pociąg. Gdy ruszy kolej metropolitalna, składy będą odjeżdżać co pół godziny, a droga do centrum Poznania zajmie kilkanaście minut.

- Rola dworca z pewnością będzie rosła. Wystarczy zobaczyć, ile już dziś parkuje tam aut. Dobra komunikacja to przyszłość naszej gminy. Stąd decyzja o budowie nowego dworca. Mamy duże szanse na unijne dofinansowanie

- mówi wójt Bartosz Derech.

Powstała już dokumentacja nowego obiektu. Ma kosztować 8 milionów zł, można liczyć na otrzymanie 85 proc. tej kwoty w ramach unijnej dotacji. Ewentualna budowa mogłaby się rozpocząć w 2019 roku, ale wniosek o dofinansowanie trzeba jednak złożyć teraz, wykazując się prawem do gruntu.

Z tym właśnie jest problem, bo PKP PLK ma inne plany. Nie chce rezygnować z tego, co dziś „zdobi” serce 6-tysięcznej miejscowości nabierającej cech miasta - stacji towarowej. Mieszkańcy skarżą się na uciążliwości - nocne hałasy, rozjeżdżające Rokietnicę ciężarówki.

Nie ma tam zresztą mowy o budowie stacji towarowej z prawdziwego zdarzenia, ale o namiastce pozwalającej na obsługę kilku wagonów. Wymiana korespondencji w tej sprawie trwa od pół roku. Kolej pozostaje nieugięta. Rozwiązanie kompromisowe nie wchodzi w grę. Albo powstanie dworzec, albo stacja przeładunkowa. Nowy obiekt znalazłby się nie w miejscu starego dworca, kolejowe inwestycje wymusiłyby przesunięcie go o 200 metrów, w miejsce, gdzie dziś odbywa się przeładunek towarów. Przewidziane jest przejście podziemne z wygodną pochylnią, parking na 150 aut dla osób przesiadających się do pociągu, parking rowerowy. Dworzec wygodnie połączony byłby z przystankami autobusowymi.

- To właściwie nie będzie dworzec, ale kompleksowy węzeł komunikacyjny, z nową halą. Stary budynek dworca wykorzystany byłby komercyjnie. Planowana jest też lokalizacja tu targowiska, rewitalizacja budynku dawnej parowozowni z przeznaczeniem na potrzeby kultury, ewentualnie handlu

- mówi architekt Dominik Banaszak, autor projektu nowego obiektu.

Na razie jednak trwa spór. Po jednej stronie gmina oraz mieszkańcy, a po drugiej PKP PLK i działające w gminie duże firmy zainteresowane są pozostawieniem stacji przeładunkowej.

Maciej Łosiak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.